W tym roku przypada 155 rocznica urodzin mojego pradziadka Augustyna Pawelczyka. Chciałbym wszystkim mieszkańcom Sierakowic ( i nie tylko) przybliżyć jego postawę w zmaganiach z urzędnikami pruskimi na początku XX wieku. Augustyn Pawelczyk był obok Franciszka Peplińskiego jednym z najbardziej znanych Drzymalitów Kaszubskich.
Augustyn Pawelczyk – Drzymalita Kaszubski 9.09.1870-1.05.1941
Ojcem Augustyna Pawelczyka był Piotr ur. 1832 r. w Kamienicy Królewskiej, a dziadkiem Jan ur. 1798 r. Ojciec Augustyna Pawelczyka był 2-krotnie żonaty i umarł w roku 1902 w Nowej Wsi Kartuskiej. Matka Augustyna Pawelczyka miała na imię Magdalena i urodziła się w roku 1834 w Wyczechowie. Ojcem Magdaleny był Jakub Zaworski, a matka miała na imię Marianna z d. Jankowski. Augustyn Pawelczyk urodził się w Merglowej Górze( górne Grzybno) 9.09.1870 r. Pomiędzy rokiem 1873 a 1877 Piotr Pawelczyk i jego żona Magdalena przeprowadzili się do Borucina.W Merglowej Górze urodził się Michał w 1873 roku, a już w Borucinie Wojciech w roku 1877.Magdalena Pawelczyk z d. Zaworska zmarła w roku 1885.Piotr Pawelczyk już w roku 1886 ożenił się ponownie, z wdową Katarzyną Hinz z d. Okuniewski. Miała już ona czwórkę dzieci z poprzedniego małżeństwa. Józef Borzyszkowski w biogramie Augustyna Pawelczyka, pisze ,że Augustyn Pawelczyk po powtórnym ożenku ojca, wyprowadził się z domu rodzinnego wraz z rodzeństwem. Wiemy jeszcze jedno, że siostra Augustyna Marianna wyszła za mąż za Teofila Itrycha w roku 1886.Jest możliwe że Augustyn z braćmi zamieszkał u swojej siostry w Borucinie. Nie wiemy co Augustyn Pawelczyk robił do roku 1894 , wiemy jedynie to, że pierwszy raz ożenił się w styczniu 1894 roku ze szlachcianką Julianną z d.Malek i to, że zamieszkali w Tuchlinie. Pierwsza żona i dzieci bliźnięta zmarły tuż po porodzie, a Augustyn Pawelczyk ożenił się powtórnie z Augustiną Ptach już w listopadzie 1894 roku i ponownie zamieszkał w Tuchlinie. Tam urodziła się w roku 1895 jego córka Marta, ale niestety wkrótce po porodzie zmarła jego druga żona. Augustyn Pawelczyk ożenił się po raz trzeci w maju 1896 roku w kościele parafialnym w Strzepczu, a jego żoną była Marianna Drywa, córka Jana Drywy i Marianny Walaszkowskiej. Z trzecią żoną również zamieszkał w Tuchlinie, wcześniej w lutym 1896 razem ze szwagrem Teofilem Itrychem kupili po dwa ok. 11 ha gospodarstwa od Ferdinanda Wittbroda. Pierworodnym synem Augustyna i Marianny był Franciszek urodzony w Tuchlinie 6.10.1897. Drugim synem urodzonym w Tuchlinie był Jan, mój dziadek, zamordowany w Piaśnicy 11 listopada 1939 r, który urodził się 1 stycznia 1899 roku. Tu zaczyna się zupełnie inna historia, którą opisał w „Dzienniku Bałtyckim z 1957 roku Antoni Pawelczyk-Bachleda syn Augustyna.
Mój ojciec – kaszubski Drzymała
Życie Augustyna Pawelczyka
Walka Augustyna Pawelczyka z władzami pruskimi rozpoczęła się w dniu 4 stycznia 1899, gdy w Urzędzie Stanu Cywilnego w Sierakowicach zgłaszał urodzenie drugiego z kolei syna imieniem Jan. Urzędnik, aptekarz nazwiskiem Wiehe, członek osławionej H.K.T. pobierający z racji swego stanowiska Ostmarkenzulagi1 w dokumencie urodzenia zniekształcił nazwiska rodziców i co za tym idzie również dziecka , wpisując Pawelschik. Zgłaszający urodzenie syna Pawelczyk, poza językiem polskim władał świetnie i niemieckim, widząc ,że urzędnik w dokumencie zniemczył mu nazwisko odmówił podpisu ,żądając poprawienia nazwiska na brzmienie i pisownię polską .Wiehe odburknął ,że napisał tak jak uważał za stosowne i że zgłaszający jako „Pole” nie ma tu nic do gadania i nie jest uprawniony do tego , by urzędnikowi pruskiemu zwracał uwagę jak ten ma postępować.

Sprawa niepodpisania znalazła się w sądzie powiatowym w Kartuzach i ten zawyrokował skazać Pawelczyka na tydzień aresztu i 25 marek grzywny. Pawelczyk jednak nie dał za wygraną i zaskarżył wyrok do sadu prowincjonalnego w Gdańsku a ten wyrokiem z dnia 17 marca 1899 r. orzekł, że „…nazwisko dziecka i jego rodziców brzmi Pawelczyk…”
To był początek zmagań Pawelczyka z zaborcą. Bo choć miejscowi hakatyści na razie uspokoili się, jednak czekali tylko sposobnej okazji i chwili, by powetować sobie doznane upokorzenie. A okazja wnet się nadarzyła.
Swe dotychczasowe gospodarstwo w Tuchlinie, po straszliwym huraganie, który zmiótł mu z powierzchni ziemi dom mieszkalny, Pawelczyk na przełomie 1900/1901 roku odsprzedał sąsiadowi, a sam nabył 28 morgową( ok.7 ha) działkę z majątku, który parcelował Jakub Krebs. Przez pewien czas zamieszkał w części pałacu dawnych właścicieli Sierakowic-Łaszewskich. Z postawieniem stodoły nie było kłopotu , sprawa zezwolenia na budowę poszła gładko. Ale prusactwo nie spało. Gdy w następnym roku Pawelczyk przedłożył władzom pruskim plany budowy domu mieszkalnego , wójt Hübner w oparciu o politykę zaborcy, która postanawiała wszelkimi sposobami rugować Polaków z ziemi, nie udzielił zezwolenia. Ponieważ zajmowane mieszkanie w części pałacu musiał opuścić, cóż wobec tego miał robić? Pomysłowości podobno polskiemu chłopu nie brakuje. Na podwoziu wielkiej dworskiej młockarni, po odpowiednim rozszerzeniu konstrukcji, po cichutku w stodole buduje wóz cygański o długości 7,5 metra i 3,20 m szerokości, urządza w nim pokoik i kuchnię i wczesnym rankiem dnia 4 kwietnia 1905? r po wpakowaniu do wozu mebli i dzieci wytacza wóz przed stodołę. I mieszka w nim.
Prusaków ogarnęła pasja .Niebawem zjawił się żandarm i wlepił „cyganom” karę za to, iż… stanęli za blisko stodoły, gdyż dym z komina wozu mógłby spowodować pożar stodoły. Następnego dnia Pawelczyk zapłacił sztraf2 za to, że przy wozie nie było drabiny, bosaka i innych urządzeń przeciwpożarowych. W trzecim dniu żandarm znów przyniósł nakaz wyjazdu z wioski, gdyż cyganom nie wolno było pozostawać dłużej w jednym miejscu niż 24 godziny, a także „sztraf” za przebywanie na tym miejscu ponad dobę. I tak szły „sztrafy” za „sztrafami” o każde by najbłahsze niedopatrzenie. A Pawelczyk jeździł wozem raz 20 metrów do przodu, drugiego znów dnia do tyłu.
„Sztrafy” płacił , ale nie skapitulował, a wydał jeszcze ostrzejszą walkę prusactwu. Posiadał bowiem akt nabycia parceli , w którym „Fiskus” zapewnił nabywcom prawo wznoszenia na nabytych działkach zabudowań mieszkalnych i gospodarczych. I znowu sprawa oparła się o sąd. W instancji powiatowej w Kartuzach chłop przegrał, przegrał również w prowincjonalnym sądzie w Gdańsku. Ten orzekł, że powód jako „zu harter Pole”(twardy Polak) nie może nie tylko uzyskać zezwolenia na budowę domu, ale również nie może być prawnym nabywcą ziemi pochodzącej z parcelacji dóbr fiskalnych (rządowych). W końcu jednak sprawa znalazła się w Landesgerichcie w Lipsku i ten sąd przyznał Pawelczykowi prawo na wzniesienie domu i poprzednie wyroki w tej mierze uchylił.
Już teraz nikt nie śmiał mu przeszkadzać i drzymalita w spokoju gromadził budulec pod dom, gdy pewnego wrześniowego poranka 1907?(8) r. zastał w drzwiach wozu wbity nóż .Ten znak przeszedł jego granice wytrzymałości. Spojrzał na swych 7-mioro drobnych dzieci- nie było rady sprzedał co rychlej gospodarstwo również Kaszubie –Albrechtowi Okrojowi z Sierakowic i nabył w Dobrzewinie pod Gdynią inne gospodarstwo z zabudowaniami. Na gospodarstwie tym pracuje jego wnuk.
Na nowym miejscu nie spoczął jednak , a dalej prowadził walkę o polską mowę. Potajemnie uczył dzieci w swoim domu mowy i pisma polskiego. W pobliskim Kielnie brał czynny udział w pracach Kółka Rolniczego i Banku Ludowego i był jednym z jego założycieli. W domu Pawelczyka odbywały się schadzki miejscowych i dalszych patriotów. Tu było najzagorzalsze ognisko propagandy w czasach przed pierwszą wojną światową, tu też często bywał niezmordowany Antoni Abraham. Pawelczyk umierając miał lat 70.Odznaczony był „Krzyżem Niepodległości”.
Jego syn (Antoni Bachleda-Pawelczyk)
Przypisy:
1. Sztraf – mandat
2 .Ostmarkenzulagi – dodatkowe pobory w pruskich markach-potocznie „łapówki”
Moje komentarze:
- Apteka „Pod Orłem”, którą prowadził gdańszczanin Johann Wiehe istnieje do dnia dzisiejszego, w tym samym miejscu.
- Augustyn Pawelczyk kupił w 1901 roku od Jakuba Krebsa parcelę i chciał się wybudować. Niestety słynna ustawa osiedleńcza z 1904 roku przyznawała duże możliwości osiedleńcze Niemcom , a dla Polaków czy Kaszubów nie była łaskawa .Mój pradziadek wybudował stodołę (na to Prusacy zezwolili). Zamieszczam też zdjęcie tej stodoły, która była usytuowana na przeciwko zdemontowanych obecnie torów kolejowych i koło cmentarza obok Kościoła p.w. Jana Chrzciciela( dawnego zboru luterskiego). Prawdopodobne miejsce lokalizacji stodoły zamieszczam na mapce poniżej.
- Prusacy nie pozwolili Pradziadkowi wybudować domu mieszkalnego, dlatego zamieszkał w wozie z rodziną zbudowanym na podwoziu starej młockarni. Augustyn Pawelczyk od 1901 roku( prawdopodobnie dzięki uprzejmości Jakuba Krebsa) zamieszkiwał w Dworku Łaszewskich mieszczącym się koło skrzyżowania ulic Kartuskiej i ul. Kościerskiej na przeciwko Kościoła p.w Jana Chrzciciela.W Dworku Łaszewskich Augustyn Pawelczyk zamieszkiwał prawdopodobnie do roku 1906 , kiedy Dworek kupił Jan Zelewski, a potem przekazał go swoim dzieciom Teodorowi i Franciszce. Pawelczyk cały czas starał się u władz pruskich o zezwolenie na budowę swojego domu, niestety cały czas go nie otrzymywał .Pawelczyk zamieszkiwał wozie zbudowanym na podwórzu Dworku Zelewskich od jesieni 1906 do jesieni 1908, kiedy ostatecznie stracił nadzieję na pozytywne załatwienie zezwolenia na postawienie domu mieszkalnego.
- Niestety nie zachowały się w naszym Archiwum Rodzinnym żadne zdjęcia wozu. Nie mamy też żadnych wiadomości co się z nim stało poza tą, że nabył go ks.proboszcz parafii sierakowickiej p.w. św.Marcina ks.Bermard Łosiński. .W/g innych, nie sprawdzonych informacji trafił do jakiegoś muzeum we Francji albo USA.W Gazecie Gdańskiej z 4 grudnia 1909 roku jest informacja, że wóz stoi po lewej stronie ul.Kartuskiej na przeciwko zboru luterskiego.
- Załączam też mapkę prawdopodobnej lokalizacji wozu.

- Z dokumentów zmiany właścicieli gruntów ( przechowywanych w Archiwum państwowym w Gdańsku) wynika, że:- Jan Zelewski ojciec Teodora Zelewskiego kupił od Żyda Jakuba Krebsa , który parcelował majątek szlachecki po Łaszewskich w Sierakowicach, ziemię ( ok. 50 ha) w okolicy jeziora Kominek na przeciwko okolicy siedziby dzisiejszego GOK i kościoła p.w. Jana Chrzciciela.
– Augustyn Pawelczyk sprzedał ziemię w Sierakowicach Wojciechowi Okrojowi i jego żonie Franciszce z d.Block jesienią 1909.
– Augustyn Pawelczyk sprzedał ziemię w Tuchlinie 8.05.1901 roku p.CzajiZ kolei dokumentów Stanu Cywilnego wynika, że kolejny syn Wacław urodził się już w Sierakowicach 1.11.1901.Dla całej opowieści Antoniego Pawelczyka-Bachledy wydaje się, że właśnie - miejsce urodzin Wacława jest najbardziej istotne-Wiemy, że urodził się w Sierakowicach( wynika to z jego aktu urodzenia z USC i księgi chrztów).Co to znaczy? Otóż Augustyn kupił ziemię w Sierakowicach od Jakuba Krebsa już w 1901 roku. Prawdopodobnie gdyby zaczął budowę swojego domu, przed wejściem słynnej noweli ustawy o osiedleńczej z sierpnia 1904,nie byłoby podstaw, aby mu odmówić pozwolenia na Budowę, wolał jednak zamieszkać w Dworku po Łaszewskich.
- A oto cytat z rękopisu Michała Pawelczyka ( oryginalna pisownia)”Jak stodołę wyb.1905 Owczesny Prediger Pop się naz.Wunder Amtsvorsteher
Hubner ,Aptekarz Wiehe , który piastował Standesamt i który nie napisał
Pawelczyk ale Pawelschik i musiał z tym aż do Gdańska Prowinzialrgericht no i tam jego nazwisko geburtsregister beigeordnet. Potem przyszedł jego Nachfolger Standesamt Hauptlehrer Lypczyński który mię napisał Viktor Paweltschik (ur.23.03.1911) , a ktorzy to byli zagorzali mówię wszysci którzy brali duże łapówki(Ostmarkenculagi) i byli zagorzali Hakatysci
Hanemann,Kennemann,Tidemann,a ze Srakłejce im tym HKT były solą w oku , to oni byli na nas Polaków bardzo rosgoryczeni i mi tu mieli wiele do
wytrzymania. Bo to szło halt die frese du Polnisze Saut a w oknach wszystko Deutsch.D.14.III.50″. - Z relacji Michała Pawelczyka , brata Augustyna wynika to, że stodoła była wybudowana w 1905 r. Latem 1906, w dworku szlacheckim zamieszkał już nowy właściciel- Johann v.Zelewski. Jest jeszcze jedna ciekawostka, Michał Pawelczyk brat Augustyna nie miał problemu z postawieniem swojego domu w Sierakowicach.
- W Sierakowicach urodzili się także Alfons 24.12.1903, Kazimierz 18.02.1906, Kazimiera Anna 26.09.1907.W Sierakowicach zmarła córka z drugiego małżeństwa Marta 07.06.1908.Wiadomo również z dokumentów, że Augustyn swoją ziemię w Sierakowicach sprzedawał Albrechtowi Okrojowi i Franciszce Block w 3-ch etapach. Ok 0,28 ha w listopadzie 1905 i 0,28 ha w lutym 1906 ,a resztę(6,82 ha) w październiku 1909. Zachowały się jeszcze inne dokumenty pozwalające pośrednio prześledzić losy Augustyna Pawelczyka. Są to dokumenty dotyczące jego brata Michała. Wiemy, że Michał Pawelczyk początkowo również mieszkał w Tuchlinie. W Tuchlinie urodziła się też czwórka jego dzieci Teresa (1899), Franciszek (1900) i bliźnięta Leon i Anna (1903).
- Najciekawsze jest to ,że Michał Pawelczyk kupił ziemię od Jakuba Krebsa tego samego dnia! co Jan Zelewski ( późniejszy właściciel dworku na którego podwórzu Augustyn budował słynny „Wóz Drzymały”).Było to 3 lipca 1906.Kolejne dzieci Michała urodziły się już w Sierakowicach. Były to w kolejności Monika, Helena, Wiktor, Bernard, Józef, Agnieszka. Z Józefem i Agnieszką jest związana pewna ciekawostka- Otóż związali się oni węzłem małżeńskim z innym rodzeństwem Anielą i Wiktorem Kotłowskimi.
- Bolesław Pawelczyk -najmłodszy syn Augustyna Pawelczyka, w odróżnieniu od swojego starszego brata Antoniego, twierdził, że Augustyn Pawelczyk “drzymalił” w latach 1906-1908.Badania genealogiczne potwierdzają wersję Bolesława , a nie Antoniego.

W tym miejscu pora przytoczyć słowa jakie zachowały się z innego fragmentu z rękopisu Bolesława Pawelczyka:
Po sprzedaniu działki w Sierakowicach Augustyn przeniósł się do Dobrzewina Tu stał już dom (lepianka-drewno+glina) i nie trzeba było o pozwolenie budowy domu się starać. Działka ta pochodziła z częściowej parcelacji majątku państwowego niemieckiego 1870 r. Zmieniała właścicieli i była strasznie zadłużona .Augustyn nie miał wyboru. Dobre gospodarowanie , oraz do maksimum posunięte oszczędności zrobiły swoje. Wytrwał. Brak było wody(studni) , którą w rok po nabyciu gospodarstwa wybudował sam z synami (12m)
Był współzałożycielem Kółka Rolniczego Kielnie i Banku Ludowego .Był członkiem zarządu jednego i drugiego oraz Towarzystwa Ludowego (przed I Wojną Światową). W 1912 r. (lub 1913r.) roku jakaś Komisja Okręgowa przyznała mu I miejsce i nagrodę za umiejętność gospodarowania. W październiku 1916 r. został powołany do wojska pruskiego jako „armierungssoldat”, zasypany granatem , odkopany , potem na leczeniu w szpitalu (szok nerwowy). Potem już „kombinował” – leżał w Gdańsku .Odesłany w 1918 r. jako niezdolny; Matka zresztą nie dostała „unterstutzung’a” ( zapomogi, wsparcia) , ani Ruska do pomocy , chociaż 2-ch synów było również w wojsku. Robił to sołtys nauczyciel „Kobert.
W okresie , który ja już pamiętam , nie brał już Augustyn udziału w życiu polityczno-społecznym .bardzo poważnie zachorował i liczyliśmy się z jego zgonem już w 1927 r.. Po tej chorobie był trochę sparaliżowany i trudno mu było się poruszać , chociaż potrafił jeździć na rowerze. Zresztą Augustyn był rozżalony do ówczesnych władz. W 1927r. (?) parcelowano domenę państwową „Dobrzewino”. Ojciec starał się o przydział działki(był na dożywociu na 1,5 ha VI kl. ziemi w karczemkach) , ale parceli nie otrzymał. Otrzymał ją Niemiec Herbert Weiss. Augustyn był w „Urzędzie Ziemskim” w Grudziądzu w tej sprawie. Tam wyzwano go od „Szwabów” – jako że będąc Kaszubą dobrze wówczas językiem literackim nie władał.
O żadnym odznaczeniu Augustyna Krzyżem Niepodległości nic nie wiem , być może stało się to w 1939 r. kiedy odbywałem służbę wojskowa w Grudziądzu. Ojciec mój Augustyn nie lubił się chwalić , i w żadnym liście do mnie nic nie dotarło .Prawdą natomiast jest , że wszystkie dzieci (oprócz mnie , który zaczął naukę w polskiej szkole w 1924 r.) zanim poszły do szkoły (niemieckiej), umiały już czytać i pisać po polsku. W domu były zawsze książki i gazety polskie-własne ,prenumerowane (Gazeta Gdańska) ,pożyczane z biblioteki. Ewenementem jak na wiejskie warunki było pianino w domu. Ojciec mój Augustyn miał złote ręce .Wspaniałym był rolnikiem , osiągał wysokie plony , ale nie obca mu była muzyka , ani żadna inna dziedzina. Będąc już po maturze nie mogłem w dyskusji sprostać Ojcu, taki był oczytany , znał się na wielu sprawach, chociaż skończył ledwo 4-ro oddziałowa pruska szkółkę wiejską.
Nie mamy żadnych dokumentów po Ojcu .Wojna zabrała wszystko .Resztę zrobiły „układy” powojenne. W miejscu naszego zamieszkania Rosjanie kwaterowali, mieli swój „sztab”
W Dobrzewinie urodziły się pozostałe dzieci Augustyna Pawelczyka z trzeciego małżeństwa: Antoni Józef Bachleda (16.12.1910), Stanisław (4.06.1915), Bolesław (26.04.1917).Trzecia żona Augustyna Marianna zmarła 25 lutego 1920.Augustyn Pawelczyk ożenił się po raz czwarty w 1924 z wdową Teresą Makurat. Zmarł 1.05.1941 w Karczemkach. Podobno miał pogrzeb w ciszy- przed śmiercią zażyczył sobie, aby na jego pogrzebie nie padło żadne słowo po niemiecku.
Zebrał z różnych źródeł i zaktualizował Janusz Pawelczyk – prawnuk Augustyna
skrócona wersja tego artykułu ukazała się w Wiadomościach Sierakowickich nr 8(242) z sierpnia 2020 roku.

