Augustyn Pawelczyk – drzymalita kaszubski – uzupełnienie

Walka Augustyna Pawelczyka o czystość pisowni w języku polskim imion i nazwiska jego dzieci w zaborze pruskim we wsi Sierakowice

 

W Wiadomościach Sierakowickich nr 7(356) z sierpnia 2020 roku przybliżyłem Państwu postać drzymality kaszubskiego, mojego pradziadka Augustyna Pawelczyka. W tym artykule chciałbym przedstawić nowe informacje, które udało mi się ostatnio uzyskać. Dotyczą one następujących zagadnień:

  1. Walki o czystość pisowni w języku polskim imion i nazwiska w zaborze pruskim we wsi Sierakowice;
  2. Uściślenia lokalizacji wozu;
  3. Utrudnień w uprawie ziemi po wybudowaniu linii kolejowej Kartuzy-Lębork w 1905 roku;
  4. Działka Augustyna na wybudowaniu Janowo.

Na początku muszę zamieścić sprostowanie dotyczące informacji podanej przez syna Augustyna Pawelczyka Antoniego o wygranej walce w Sądzie w Lipsku o zezwolenie na budowę domu.

Okazało się, że Augustyn Pawelczyk wygrał w sądzie w Lipsku sprawę nie o pozwolenie na budowę domu, a o czystość zapisu w języku polski swojego nazwiska i imion swoich dzieci. Był jednym z nielicznych chłopów, którym to się udało i jednym z nielicznych chłopów, którzy powiedzieli twarde “nie” germanizacji imion i nazwisk dokonywanych przez pruskich urzędników Stanu Cywilnego. Niestety nie dysponuję odpisem wygranej sprawy w sądzie w Lipsku, jedyna informacja na ten temat zamieszczona jest we wspomnieniu Bolesława Pawelczyka( fragment ten umieściłem w artykule w 2020 roku.

Możemy jednak zobaczyć sprostowanie przez urzędnika pruskiego Johanna Wiehe pisowni w akcie urodzenia syna Jana i wymuszenie na innym urzędniku pruskim napisanie imię syna w nawiasie po polsku ( Kazimierz).

 

akt
Fotografia z zasobów archiwum Państwowego w Gdańsku Księga Urodzeń z roku 1899 USC Sierakowice sygn. 10_2085_0_076_0003

 

akt 2
Fotografia z zasobów archiwum Państwowego w Gdańsku Księga Urodzeń z roku 1906 USC Sierakowice sygn. 10_2085_0_101_0029

 

 

Sprawę zniemczania polskich nazwisk opisuje Robert Świętochowski w swojej pracy, wydanej przez PAN- Oddział w Krakowie Prace Komisji Językoznawstwa zeszyt 9 z 1966 roku:

“Germanizacja nazwisk polskich na terenie Gdańska w latach 1874-1944”

W pracy tej na stronie 5 możemy przeczytać:

“Istniały dwa sposoby niemczenia nazwisk polskich:

  1. a) przez ich przekręcanie i zniekształcenie;
  2. b) drogą prawnego postępowania urzędowego( Namensveränderung).

Sposób pierwszy datuje się na wiele dziesiątków lat wstecz; posługiwali się nim najpierw zgermanizowani księża, a od 1874 roku pracownicy Urzędu Stanu Cywilnego mniej lub więcej świadomie. Kiedy np. kaszubski Drzymała, Augustyn Paweł Pawelczyk, zgłaszając ( 4.01.1899) w sierakowickim Urzędzie Stanu Cywilnego syna, odmówił swojego podpisu na akcie urodzenia swojego dziecka, dlatego że przekręcono jego nazwisko Pawelczyk na Pawelschick- został skazany przez sąd powiatowy w Kartuzach na 25 marek grzywny.”

Okazuje się, że nie tylko Augustyn Pawelczyk walczył o czystość zapisu w języku polskim swoich dzieci, również młodszy brat Augustyna Michał urodzony w 1873 rok prowadził tę walkę z urzędnikami pruskimi, czego dowodem jest poniższy Akt Urodzenia jego syna Wiktora.

W akcie tym w dopisku zostało napisane: „ Powinno się nazywać Pawelczyk. Przed zakończeniem pertraktacji zmieniono. Przeczytano, potwierdzono i podpisano; Michał Pawelczyk”. Michał Pawelczyk jednak nie miał problemu z postawieniem własnego domu w Sierakowicach. Doczekał się 10 dzieci i umarł w Sierakowicach 21.06.1960 roku, a jego grób, znajduje się na cmentarzu sierakowickim koło kościoła p.w. św.Marcina.

 

akt 3
Fotografia z zasobów archiwum Państwowego w Gdańsku Księga Urodzeń z roku 1911 USC Sierakowice sygn. 10_2085_0_152_0037

 

Dodatkowo, analizując księgi parafialne z początku XX wieku, kiedy proboszczem był ks. Bernard Łosiński, można zauważyć, że ks. Bernard Łosiński począwszy od roku 1900, zaczął zapisywać imiona rodzących się dzieci używając czystej polszczyzny. Pisał Jan nie Johann, Józef nie Josef, Bazyli nie Basilius czy Bernard, a nie Bernhard, Jadwiga a nie Hedwig, Zofia a nie Sophie.

Uzasadnione może być również twierdzenie, że ks. Bernard Łosiński wspierał Kaszubów w walce z urzędnikami pruskimi o polskość zapisu w czystym języku polskim imienia i nazwiska oraz krzewił postawy patriotyczne w tamtejszej społeczności.

Muszę jeszcze sprostować podaną przeze mnie informację n/t domniemanej lokalizacji wozu. W Gazecie Gdańskiej z 4 grudnia 1909 roku napisano:

 

artykuł

 

Możemy z dużym prawdopodobieństwem dzisiaj określić lokalizację stodoły i wozu Augustyna Pawelczyka: stodoła i wóz znajdowały się w pobliżu dzisiejszego sklepu Army World, a nie jak uprzednio napisałem, że wóz był usytuowany koło byłego dworku Łaszewskich, stodoła koło sklepu.

 

mapa

 

Ostatnia sprawa dotyczy usytuowania działki Augustyna Pawelczyka

Dzięki mapom otrzymanym ze Starostwa Powiatowego w Kartuzach oraz materiałów archiwalnych dotyczących dawnych map i ksiąg gruntowych przechowywanych w Archiwum Państwowym w Gdańsku ustaliłem ,że zasadnicza działka Augustyna Pawelczyka była położona w obrębie dzisiejszej ul.Kartuskiej, cmentarza przy kościele p.w. Jana Chrzciciela( dawnego kościoła ewangelickiego) a od strony pólnocno wschodniej ul. Wiejskiej. Okazuje się jednak  ,że w roku 1905 wybudowano linię kolejową Kartuzy Lębork, co spowodowało ogromne trudności z uprawą pola, gdyż wystąpiły dodatkowe trudności związane z przemieszczaniem wozu przez wysoki nasyp i tory kolejowe.Augustyn Pawelczyk kupił swoją działkę w 1901 roku, kiedy linii kolejowej jeszcze nie było, a sprzedał ją wtedy kiedy już przechodziła linia kolejowa.Nawet dzisiaj, kiedy patrzy się na współczesną mapę Sierakowic, widać że za linią kolejową w okolicy ul.Wiejskiej są grunty orne.

Jeśli chodzi o możliwość postawienia domu mieszkalnego, to Augustyn ostatecznie sprawę przegrał w Najwyższym Trybunale w Berlinie w czerwcu 1909 roku, dlatego też już we wrześniu 1909 roku  sprzedał swoją ziemię Wojciechowi Okrojowi i jego żonie i wyprowadził się do Dobrzewina w powiecie wejherowskim.

Dodatkowo  Augustyn Pawelczyk kupił oddaloną o ok. 2,5 km działkę w Janowie( prawdopodobnie łąki), sprzedał je również Wojciechowi Okrojowi, kiedy wyprowadzał się z Sierakowic w 1909 roku.

Mają Podgardowice swojego  Michała Drzymałę, ma Fingerowa Huta  swojego  Franciszka Pelińskiego i wygląda na to , że  Sierakowice też mają swojego Drzymałę- Augustyna Pawelczyka?

Literatura:

  1. Robert Świętochowski „Germanizacja nazwisk polskich na terenie Gdańska w latach 1874-1944” Prace Komisji Językoznawstwa zeszyt 9 z 1966 roku wydane przez PAN- Oddział w Krakowie
  2. Księgi Urodzeń z Parafii Sierakowice USC 2085 z lat 1899,1906,1911- zasób Archiwum Państwowego w Gdańsku

 

Autor: Janusz Pawelczyk – prawnuk Augustyna

 

Artykuł ten ukazał się w numerze 1(403), Wiadomości Sierakowickich ze stycznia 2025