Oglądasz: Kronika

01-04.05 2008 - Piknik Genealogiczny w Szarlocie

W długi majowy weekend genealodzy z całego kraju spotkali się na II Pikniku Genealogicznym. Impreza została zorganizowana przez Polskie oraz Pomorskie TG. Podobnie jak w zeszłym roku wszyscy obecni mogli podziwiać piękno Kaszub – tym razem spędzając kilka dni niedaleko Kościerzyny – w Szarlocie.


(fot. Mariusz Momont)

Goście odwiedzający Kaszuby zachwycają się ich pięknem, bogactwem i różnorodnością krajobrazu. Jest taka stara kaszubska legenda, która to piękno objaśnia. Kiedy Pan Bóg stwarzał świat, zapomniał o Kaszubach.
Cały świat pięknie urządził, a tu pustka. Przypomniał mu o tym anioł, Pan Bóg się zamyślił, a potem wytrząsnął ze swojego worka to wszystko co mu zostało z całego świata: morenowe wzgórza, niezliczone rzeki i rzeczki, jeziora, morze, lasy i zagajniki niezliczone wielkie kamienie przypominające postacie ludzkie, malownicze serpentyny dróg.
Przez to Kaszyby są takie śliczne i przypominają różne zakątki świata. Nie wierzycie? W latach 90tych minionego stulecia na Wieżyce wybrał się ambasador Szwajcarii . Na szczycie czekał na niego obwiązany wstążką kaszubski głaz. Ten głaz przetransportowano póżniej do kraju Wilhelma Tella, gdzie stanął pomnik zbudowany z kamieni przywiezionych z różnych stron świata, przypominających Szwajcarię…
http://www.cepr-szymbark.pl

Szarlota leży 4 km na południe od Kościerzyny, między szosami do Wdzydz i Zblewa. Ta nieduża miejscowość nad jeziorem Osuszyno jeszcze na początku XX wieku wchodziła w skład obrębu miejskiego Kościerzyny. Tu w roku 1971 ustawiono interesujący obelisk z głazów narzutowych, upamiętniający kościerskich leśników walczących w czasie II wojny światowej. Na wschód od jez. Osuszyno znajduje się niewielkie jeziorko Książę, nad którym od lat gniazduje spora kolonia czapli siwej. Miejsce to objęte jest ochroną rezerwatową jako Czapliniec w Wierzysku. Tuż za Szarlotą droga wdzydzka przechodzi przez największą w okolicach Kościerzyny odkrywkową kopalnię żwiru w Rybakach. (...) Niestety, następstwem nie kontrolowanej eksploatacji tego surowca jest drastyczne obniżenie poziomu wód w okolicznych jeziorach oraz powstanie napełniających się wodą wyrobisk.
J. Ellwart Kaszuby przewodnik turystyczny

Pierwsi genealodzy pojawiali się w ośrodku w Szarlocie już 30 kwietnia. Był to dzień pełen emocji - dziesiątki powitań z dawno niewidzianymi i poznawanie tych, których do tej pory znało się tylko ze świata wirtualnego. Wieczór spędziliśmy już w sporym gronie na grillu przed domkiem Ewy i Adama Kamińskich.

(fot. Mariusz Momont)

(fot. Mariusz Momont)

1 maja powitaliśmy resztę uczestników Pikniku. Sporym gronem zebraliśmy się przed wspomnianym już wcześniej domkiem „zarządu” (Adam jest prezesem naszego TG, a Ewa jest członkiem zarządu Polskiego TG). Niestety podczas rozmów dało się odczuć wiszącą w powietrzu, niezbyt ciepłą, wiosnę. Co chwilę ktoś wracał do swojego domku, by narzucić na siebie kolejną warstwę ubrań lub zrobić sobie ciepłą herbatę.

(fot. Mariusz Momont)

(fot. Mariusz Momont)

To popołudnie spędziliśmy w towarzystwie pana Rajmunda Knittera z Muzeum Ziemi Kościerskiej. Opowiedział nam on o historii Kościerzyny i Ziemi Kościerskiej. Za zorganizowanie tego spotkania serdecznie dziękujemy Izie Wysieckiej.

(fot. Mariusz Momont)

(fot. Mariusz Momont)

Ślady przeszłości miasta zachowane w dokumentach, sięgają 1284 r., kiedy to "Costerina" wraz z 21 innymi miejscowościami ziemi Pirsona została nadana przez księcia pomorskiego Mściwoja II księżniczce Gertrudzie - najmłodszej córce księcia Sambora II z Tczewa. W 1312 roku ziemię tę przejęli Krzyżacy wpłacając 300 grzywien. Ważnymi datami w czasach jej podległości Krzyżakom są kolejno: rok 1346. lokacja wsi Kościerzyny na prawie chełmińskim i rok 1398 - odrębna lokacja Kościerzyny jako miasta, które z czasem wchłonęło wioskę. Pod panowanie polskie miasto wróciło po wojnie trzynastoletniej (1454-1466) na mocy pokoju toruńskiego w 1466 r., stając się siedzibą polskich starostów. W połowie XV w. miasto liczyło 300 mieszkańców. Zajmowali się oni głownie rolnictwem, ale również rzemiosłem, warzeniem piwa itp. W XVII w. zaczęła się osiedlać w mieście okoliczna szlachta, wkrótce wysuwając się na czoło lokalnej społeczności, sięgając po stanowiska radnych i burmistrzów. W czasach polskich Kościerzynę czterokrotnie nawiedzały pożary, spustoszenie czyniły przemarsze wojsk, padła też ofiarą "morowego powietrza". Przez wieki Kościerzyna była miastem czysto polskim.
W 1772 roku, z chwilą pierwszego rozbioru Polski, miasto znalazło się pod zaborem pruskim. W XIX wieku, po utworzeniu w 1818 roku powiatu kościerskiego, pojawiła się w mieście grupa Niemców. Nowy status administracyjny wpłynął na ożywienie handlu, rzemiosła i drobnego przemysłu. Istotne znaczenie dla rozwoju miasta w drugiej połowie XIX w. i na początku XX w. miała budowa dróg bitych do Gdańska, następnie Tczewa, Bytowa i Chojnic oraz połączeń kolejowych z Tczewem i Gdańskiem przez Skarszewy i Pszczółki, oraz Bytowem przez Lipusz. (...)
Rozwój miasta przerwała II Wojna Światowa. Lata okupacji dla mieszkańców miasta Kościerzyny to okres prześladowań, mordów, zesłań do obozów koncentracyjnych i wysiedleń do Generalnego Gubernatorstwa. Odpowiedzią Polaków była działalność konspiracyjna, koncentrująca się w okolicach Kościerzyny, prowadzona przez Armię Powstańczą i Tajną Organizację Wojskową "Gryf Pomorski". Wojna skończyła się dla Kościerzyny 8 marca 1945 r. Miasto liczyło zaledwie 8 tys. mieszkańców.
http://www.koscierzyna.gda.pl


(fot. Mariusz Momont)

Również popołudnie należało do Izy – zaprezentowała nam swoją kolekcję pocztówek z powiatu kościerskiego.


(fot. Mariusz Momont)

Kartki z Kościerzyny i powiatu kościerskiego zbieram od kilku lat. Pasja ta właściwie zrodziła się z przypadku – początkowo zbierałam znaczki pocztowe i inne walory filatelistyczne. Zakupy przeważnie robiłam w Sopockim Domu Aukcyjnym w Gdańsku na Długiej. Kiedyś czekałam na wolny czas fachowca od znaczków WMG i zauważyłam kartonik z pocztówkami pomorskimi. Przejrzałam z nudów i dzięki temu kupiłam pierwszą kartkę do mojej kolekcji – jezioro Garczyn z okresu II wojny światowej za 14 zł. Kartka była koszmarna, wydawano je wtedy na takim żółtym gazetowym prawie papierze, ale nie przeszkadzało mi to. Byłam po prostu w szoku, że kilkadziesiąt lat temu wydawano pocztówki z widokami, jakich się teraz prawie nie spotyka. Kartki kupuję przeważnie na allegro, ale także na Jarmarku Dominikańskim i od znajomych kolekcjonerów. W tej chwili z z moich okolic posiadam około 200 kartek. Poza tym zbieram też kartki świąteczne sprzed 1940 i tzw. kicz, czyli kartki zdjęciowe pozowane sprzed 1920r. Zebrało się już tego kilka tysięcy sztuk. Jednak największy sentyment mam oczywiście do kartek z moich okolic. Są wśród nich litografie z XIX wieku, zdjęcia pojedynczych budynków, panoramy miasta, nieistniejących pomników. Są kartki wytłaczane i tzw. księżycówki.
Iza Wysiecka

(fot. Mariusz Momont)

(ze zbiorów Izy: Widok jeziora w Szarlocie z około 1910r.)

Ze względu na kiepską pogodę tym razem wieczorny grill odbył się na tarasie Ewy i Adama, a większość zebrała się wewnątrz domku. Dzięki całonocnym rozmowom i śpiewaniu przebojów minionych lat był to kolejny niezapomniany wieczór.

(fot. Mariusz Momont)

(fot. Mariusz Momont)

W piątek rano część osób wybrała się do Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku.

Drzewo z lasu jest budulcem wszechczasów. Historia Kaszub i Polski wyryta jest w drewnie, najszlachetniejszym surowcu budowlanym.  Z drewna zbudowana jest kołyska dla dziecka, w drewnianej skrzyni wybieramy się w ostatnią drogę… (...) Na terenie Centrum znajduję się kilkanaście obiektów zbudowanych całkowicie z drewna, przy użyciu różnych technologii. Wśród nich wyróżnia się kaplica Św. Rafała Kalinowskiego, patrona Sybiraków, konsekrowana przez Biskupa Peplińskiego.
Powiadamy żartobliwie, że dziewiątym skarbem Kaszub jest Najdłuższa Deska Świata. Jest coś na rzeczy, bo żyjemy w świecie, w którym dobra promocja każdego pomysłu jest warunkiem sukcesu. A skoro tak, to postanowiliśmy uczynić Centrum Edukacji i Promocji Regionu miejscem znanym od samego początku.
Wypatrzyliśmy w odwiecznym kaszubskim lesie potężną daglezję i wycięliśmy numer austriackim drwalom, figurującym w The Guinness Book of Records za najdłuższą deskę świata. Do ich rekordu dorzuciliśmy jeszcze prawie 3 metry. (...)
Nasza rekordowa deska liczy 36 m i 83 cm! Jej średnia grubość to 6-7 cm. Waży ponad 1.100 kg ( 1,42 m3). Trzeba było 50 mężczyzn, by ją zawiesić na ścianie. (...)
Deskę cięliśmy przez 9 dni, uczestniczyło w tym dziele kilkaset osób! Nie zabrakło wojska, policji, straży pożarnej, leśników, kolejarzy, myśliwych. Przede wszystkim tutejszych mieszkańców. (...)
Żeby kontynuować rekordowe dzieło wiszące na ścianie; także dlatego, by nasza deska nie była samotnym eksponatem, lecz miejscem, gdzie gromadzą się ludzie, z kromy drzewa powstałej podczas cięcia deski, wykonaliśmy długi stół, nazwany Stołem Noblisty – na pamiątkę Pokojowej Nagrody Nobla dla Lecha Wałęsy. (...)
Stół Noblisty, służący integracji środowisk społecznych, ma 35 m długości, niemal tyle samo, co rekordowa deska. (...)Nie ma wątpliwości, że to najdłuższy stół świata, wykonany z jednego kawałka drewna! Zasiada przy nim jednorazowo 230 osób, ma 7 kubików drewna i waży około 6 ton.
Na terenie Centrum otwarliśmy też nowy, ważny obiekt – dom postawiony na głowie. Ta budowla w naszym zamyśle ma być alegoria współczesnego świata, w którym ład Boży, tradycja, system wartości zostały postawione na głowie, wypaczone, wyszydzone.

http://www.cepr-szymbark.pl

Znaleźli się i tacy, którzy wolny czas wykorzystali na relaks i skorzystali z oferty ośrodka – masaży i sauny.

Po południu po raz kolejny zebraliśmy się pod domkiem Ewy i Adama. Aleksandra Kacprzak opowiedziała nam o publikacji Going home.

(fot. Mariusz Momont)

(fot. Mariusz Momont)

"Going Home" to obszerny 400 stronicowy przewodnik do polsko-amerykańskich poszukiwań rodzinnych który ukazał się na rynku amerykańskim. Napisany został przez prof. Jonathana Shea, wykładowcy z Centralnego Uniwersytetu Stanu Connecticut. (...)
Autor urodził się w New Britain ale jego korzenie po stronie matki prowadzą do Polski, do parafii Dąbrowa Białostocka, Przytuły i Łomża. Ma za sobą 30 lat doświadczeń na polu poszukiwań genealogicznych obejmujących takie kraje jak Stany Zjednoczone, Polska Litwa, Irlandia, Wielka Brytania i Kanada.
http://www.genealodzy.pl

Następnie również Tomek Nitsch zabrał nas do Stanów Zjednoczonych i opowiedział o The United Polish Genealogical Societies Conference, która odbyła się w dniach 18-21 kwietnia w Salt Like City. Wszystkim zebranym dokładnie opisał, jak wygląda taka konferencja oraz opowiedział o wykładach, które sam prowadził.


(fot. Mariusz Momont)

Były to:
- Tomasz Nitsch and the Pomeranian Genealogical Association – rozmowa z Ewą i Adamem Kamińskimi o tym, jak wygląda działalność polskich TG obecnie i jakie są plany na przyszłość
- Tomasz Nitsch with Marek Jerzy Minakowski PhD – rozmowa z Markiem Minakowskim
- Genealogy in Poland Today – omówienie działalności polskich towarzystw genealogicznych oraz zapoznanie wszystkich zebranych z modnymi w Polsce serwisami nasza-klasa.pl i moikrewni.pl
- All About the Skype Community – prezentacja skype’a jako jednego z popularniejszych środków komunikacji międzyludzkiej
(na podstawie „Abstracts of Presentations” na http://upgs.wordpress.com/


(fot. Mariusz Momont)

Tomek opowiedział nam również o projektach, nad którymi aktualnie pracuje – m. in. przybliżył wszystkim swój sposób na opracowanie genealogii całej miejscowości.


(fot. Mariusz Momont)

Wieczorem oczywiście grill i długie rozmowy na tematy genealogiczne i nie tylko...

(fot. Mariusz Momont)
(fot. Mariusz Momont)

(fot. Mariusz Momont)

W piątek zebraliśmy się na placu w pobliżu jeziora, by posłuchać o działalności Małopolskiego towarzystwa Genealogicznego. Zbyszek Szybka opowiedział zebranym m. in. digitalizacji niektórych zasobów Biblioteki Jagiellońskiej i o udostępnianiu tego na stronie TG. Z rezultatami pracy MTG można zapoznać się na stronie Małopolskiego Towarzystwa Genealogicznego.

(fot. Mariusz Momont)

Również ostatnie godziny Pikniku poświęciliśmy na rozmowy o genealogii.

(fot. Mariusz Momont)
(fot. Mariusz Momont)
(fot. Mariusz Momont)
(fot. Mariusz Momont)

Ostatni wspólny grill, dużo śmiechu i dobrej zabawy... oraz myśl rodząca się w głowach uczestników: „Za rok trzeba to powtórzyć na kolejnym Pikniku”. 

(fot. Mariusz Momont)
(fot. Mariusz Momont)

(fot. Mariusz Momont)

W sobotę od wczesnych godzin rannych rozjeżdżaliśmy się do domów. Dziesiątki pożegnań i życzenia spokojnej podróży...

Anna Maria Krzyżankowska