
| Gäste | 47 |
| Benutzer | 5 |
- admin | |
- jolka | |
- piesta | |
| Gesamt | 52 |
| Taufen | 764 407 |
| Trauungen | 251 555 |
| Beerdigungen | 499 779 |
| Alle | 1 515 741 |
| Grabsteine | 14 745 |
Druga sobota miesiąca to chyba najlepszy dzień na spotkania PTG – prawie co miesiąc towarzyszy nam dobra pogoda, która zachęca do wyjścia z domu i udania się do Sopotu. Tym razem typowo wiosenna pogoda w środku zimy przyciągnęła do naszej siedziby ponad 30 osób. A może to wcale nie kwestia pogody... może po prostu w Trójmieście jest już tylu zapalonych genealogów, którzy chcą co miesiąc wymieniać się swoja wiedzą...
Zarządowi PTG udało się zrealizować plan i na spotkaniu pojawił się gość specjalny. Tym razem był to pan Mirosław Piskorski – przedstawiciel Towarzystwa Przyjaciół Gdańska, z którym rozpoczynamy właśnie współpracę.
Pan Mirosław opowiedział nam o dokumentach, o których nie tak dawno było dosyć głośno – archiwum 7. Monachijskiej Dywizji Piechoty.
„Doborowi piechurzy 4. kompanii 7. Dywizji Monachijskiej Wehrmachtu nie zdążyli stoczyć swojej ostatniej bitwy 9 i 10 maja skapitulowali w okolicach Sztutowa. Przed pójściem do niewoli żołnierze opiekujący się kancelarią ukryli powierzone im kompanijne archiwum.” (Bartosz Gondek, METRO, 20.03.2007)
Wszystko to przeleżało pod ziemią dziesiątki lat. Dopiero kilka lat temu skarb ten został odkopany podczas prac budowlanych i trafił w prywatne ręce. Właściciel przez dobre pół roku suszył dokumenty.
„Dywizję Monachijską Wehrmachtu utworzono w 1934 roku. Powstała w 7 okręgu wojskowym w Monachium. Od samego początku była jednostką elitarną. Na bieżąco uzupełniano jej stan. Stan osobowy monachijskiej prawie zawsze wynosił siedemnaście tysięcy ludzi. Wojenny szlak dywizja rozpoczęła we wrześniu 1939 roku w Polsce. Koniec wojny zastał ją na Mierzei Wiślanej, Gdańsku i na Helu. Skapitulowała 9 maja 1945 roku.” (Grażyna Antoniewicz, Dziennik Bałtycki, 23.03.2007)
„- W 7. Dy-wizji Monachijskiej do samego końca panował koszarowy rygor. Jeszcze w ostatnich dwóch dniach wojny kancelarię kompanii opuszczały rozkazy kontrataków —mówi Wojciech Molski badający przebieg walk na Wybrzeżu w 1945 roku. - Dywizja zajmowała wówczas pozycje w okolicach Skowronek na Mierzei Wiślanej. Jej zadaniem było osłaniać ostatnie ewakuowane stamtąd oddziały.” (Bartosz Gondek, METRO, 20.03.2007)
Dokumenty po długich negocjacjach trafiły do Towarzystwa Przyjaciół Gdańska. Co możemy odnaleźć w tym archiwum?
„Dokumenty z chirurgiczną
precyzją obnażają prawdę o ostatnim okresie wojny, wcieleniach przymusowych
tragediach dzieci, które powoływano do wojska, tylko dlatego że skończyły siedemnaście
lat - mówi Piotr Mazurek - Na przełomie 1944/45 Monachijska stacjonowała w
okolicach Stegny, więc wcielano do niej Polaków i Kaszubów. O tym, że nie od
bywało się to bezboleśnie świadczą wpisy do rejestru kar za ucieczkę do domu
rodzinnego, kara ciemnicy albo pobyt w obozie koncentracyjnym Stutthof, a nawet
za opuszczenie pola walki - kara śmierci, bo i takie odnajdujemy wśród
dziesiątków innych. Bardzo często miejsce pochówku było utajnione...
Są też inne wstrząsające dokumenty - powiadomienie o śmierci żołnierza - nigdy
nie wysłane do adresata ze względu na zbliżający się koniec wojny, przestała
bowiem funkcjonować poczta polowa.” (Grażyna
Antoniewicz, Dziennik Bałtycki,
23.03.2007)
„Wśród prawie 1000 stron dokumentów wiele poświęconych jest zarówno Polakom i Kaszubom siłą wcielonym do jednostki, jak i ostatnim miesiącom wojny. W archiwum są listy - stany osobowe jednostki, pełne nazwisk polskich i polskobrzmiących, nazwiska kaszubskie i innych narodowości (zależnie od miejsca, gdzie następował przymusowy pobór). (...) Oprócz dokumentów, zachowały się elementy wyposażenia biurowego: spinacze, klej, taśma, linijka, ołówki, atrament marki Pelikan, komplet metalowych stempli, nieśmiertelniki -wszystko, co świadczy o unikatowości i kompletności zbioru. Jest nawet srebrny grawerowany kieliszek, należący do jednego z oficerów Dywizji Monachijskiej, i nożyk do otwierania korespondencji (wykuty z uszczelniacza pocisku dużego kalibru).” (Grażyna Antoniewicz, Dziennik Bałtycki, 23.03.2007)
Dla genealogów niezwykle cenna może być chociażby sama lista wcielonych, na której prócz nazwiska odnaleźć można datę i miejsce urodzenia oraz adres do korespondencji z rodziną.
Wszystko wskazuje na to, że w ramach rodzącej się między naszymi Towarzystwami współpracy członkowie PTG wspomogą Miłośników Gdańska w indeksowaniu danych z tego zbioru. Mamy nadzieję, że nasze Towarzystwa będą się wspierać w kolejnych latach swojej działalności.
Adam Kamiński poświęcił kilka minut na temat nowej wersji strony PTG, która rusza właśnie w ten weekend. Nowością jest m.in. możliwość wyboru języka strony (polski, angielski, niemiecki i rosyjski).
Podczas spotkania pojawiła się też informacja o zbliżającym się II Seminarium Genealogicznym organizowanym przez Instytut Kaszubski i Muzeum Miasta Gdyni. Podczas tej imprezy jeden z wykładów wygłosi członek zarządu PTG, nasz kolega Wojtek Beszczyński. Szczegóły dotyczące tego wydarzenia już wkrótce na naszej stronie.
Ostatnią zorganizowaną częścią naszego spotkania było przekazanie PTG wspaniałej mapy Lubinusa. Została ona przygotowana i wydrukowana przez Staszka Pieniążka i oprawiona przez Zbyszka Michalaka. Już niedługo mapa ta zostanie zawieszona na jednej ze ścian naszej siedziby. Serdecznie dziękujemy.
Mapa Pomorza Zachodniego - Nova illustrissimi principatur Pomeraniae descriptio cum adiuncta principum genealogia et pnncipum veris et potiorum urbium imaginibus et nobilium insignibus - powstała na zlecenie księcia Filipa II. Praca Lubinusa miała być pierwszą dokładna mapą tych terenów – wszystkie wcześniejsze opracowania zawierały liczne braki oraz błędy.
„Na uwagę zasługuje fakt, że
Lubinus posługiwał się bardzo prymitywnymi narzędziami w trakcie dokonywania
pomiarów. Były to: astrolabium, które służyło do odczytywania pozycji z gwiazd;
laska Jakuba, którą można było zmierzyć wysokość niedostępnych miejsc oraz
odległość do nich; oraz wynaleziony przez Jerzego Purbacha (1423-1462) kwadrat
geometryczny, który służył do pomiaru kątów i wysokości.
Podczas prac nad mapą Lubinus dwa
razy objechał całe Pomorze Zachodnie. Prace w terenie trwały zaledwie osiem
tygodni. W ciągu zaledwie 54 dni Lubinus objechał 152 miejscowości i przebył
około 1500
kilometrów. W czasie objazdu wykonywał liczne rysunki,
notatki, wyliczenia. Zapoznawał się z już istniejącymi opracowaniami tych
terenów. Między innymi z mapą sporządzoną przez książęcego zarządcę Daniela
Frobose. (...)
Ostatecznie mapę E. Lubinus
wykonał w bardzo dużym formacie 1,25 x 2,21 m i w skali 1:235000. Była ona wybitnym
osiągnięciem kartograficznym, najdokładniejszą mapą w Niemczech, do jej
stworzenia wykorzystano wszystkie wówczas dostępne osiągnięcia kartografii.
Umieszczono na niej dużą ilość szczegółów oraz elementów topograficznych.
Naniesiono na nią zatoki, lasy, wzgórza, rzeki, miasta i wsie. Nawet takie
szczegóły jak karczmy, wiatraki. Mapa posiada bardzo duże znaczenie artystyczne
i historyczne. Umieszczono na niej drzewo genealogiczne dynastii Gryfitów, a
także portrety pięciu ostatnich książąt pomorskich. Całość zdobi szeroki pas,
na którym autor umieścił herby szlachty oraz widoki 49 miast, zamków i
klasztorów pomorskich.
W końcu 1617 roku podjęto się
prac miedziorytniczych. Wykonywał je Nikolaus Geelkercken, sztycharz
zatrudniony w oficynie Jodocusa Hondiusa II w Amsterdamie. Każda z 12 płyt, na
których wyryto mapę ważyła 6
funtów. (...) Pierwszy nakład wynosił zaledwie 20-30
egzemplarzy.” (http://www.zamek.szczecin.pl/sladami/archiwalia/lubinus.asp)
Oryginał mapy znajduje się obecnie w zbiorach Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu. Chętnych do obejrzenia mapy odsyłam do siedziby naszego Towarzystwa lub na stronę http://archeo.amu.edu.pl/lubinus/.