You are here: Chronicle

Spotkanie z autorem ?Herbarza szlachty kaszubskiej? Przemysławem Pragertem 12.03.2011

Spotkanie w zastępstwie Pani Prezes otworzył Mariusz Momont i krótko przedstawił sprawy bieżące Pomorskiego Towarzystwa Genealogicznego. W paru słowach omówił VIII rocznicowe spotkanie GENPOLU w Warszawie , na którym ogłoszono, że tytuł "Genealoga roku 2010" otrzymał Leszek Ćwikliński za znaczący wkład pracy w digitalizacji akt w różnych projektach min. w archiwach kościelnych (Pelplin,Warszawa) i archiwach państwowych (Grodzisk, Kielce, Gdańsk, Konin) . Innym miłym akcentem spotkania genealogów, była prezentacja tomiku wierszy napisanych przez Staszka Pieniążka na tematy genealogiczne i nie tylko.


Stasiu Pieniążek prezentuje swój tomik wierszy

Następnie w paru słowach Mariusz Momont i Janusz Pawelczyk opowiedzieli o stanie zaawansowania projektu digitalizacji i indeksacji zasobów Archiwum Państwowego w Gdańsku. W dniu 3.03.2011 została już podpisana przez obie strony druga aktualizacja załącznika nr 1 do Porozumienia miedzy AP Gdańsk i Pomorskim Towarzystwem Genealogicznym. Jest to dość duży załącznik obejmujący ok 105 mb akt , pozwalający na kontynuowanie prac związanych z realizacją projektu digitalizacji zasobów AP Gdańsk (bez konieczności nowej aktualizacji załącznika nr 1) do końca roku 2011 roku. Janusz wspomniał, że na naszej stronie pokazały się pierwsze skany z ksiąg metrykalnych. Jest to księga zgonów z parafii. Sierakowice 1800-1827 i księga chrztów z parafii Strzepcz 1712-1745. Mariusz przedstawił krótkie podsumowanie projektu digitalizacji AP Gdańsk. Okazuje się ,że w chwili obecnej mamy już zrobione ok.120000 tys. zdjęć, więcej niż w AP Grodzisk. W dalszej kolejności Wojtek Beszczyński. jako przedstawiciel komisji statutowej omówił stopień zaawansowania prac nad nowym Statutem PTG, już jako Towarzystwa rejestrowego. Następnie Mariusz wspomniał ,że na naszym Forum w ostatnim czasie pojawiła sie nowa, ciekawa inicjatywa dotycząca indeksowania nekrologów z gazet. Temat jest na tyle interesujący,, że pewna osoba przesłała już ponad 1000 indeksów sporządzonych z trzech roczników „Słowa Powszechnego” Istnieje jednak uzasadniona obawa, że w tej chwili ten projekt należy odłożyć na dalszy termin , chyba że ktoś bardzo jest zainteresowany tym tematem, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby to robił. Mariusz oddał głos Irenie Sukiennik, która zapoznała obecnych z lista osób , które zalegają ze składkami. Po tej części spotkania poświęconej sprawom PTG Mariusz oddał głos Januszowi Pawelczykowi, który przedstawił gościa naszego sobotniego spotkania- Pana Przemysława Pragerta, autora 3-tomowej pracy „Herbarz szlachty kaszubskiej” i poprosił go o powiedzenie paru słów o sobie i o swoim dziele. Pan Przemysław rozpoczął swój wykład od genezy pomysłu „Herbarza szlachty kaszubskiej”. Do jego powstania przyczyniły się głównie 2 fakty- Po pierwsze zarówno herbarze Uruskiego, Bonieckiego i Ostrowskiego są pozycjami niedokończonymi, po drugie zagadnienie herbów drobnej szlachty pomorskiej nie zostało szerzej ujęte w tych herbarzach poza herbami Przebendowskich, Krokowskich i kilkunastu znaczniejszych rodzin pomorskich, ale np. Przebendowscy była to rodzina magnacka znana nie tylko na Pomorzu. Mimo, że Pan Przemysław Pragert nie jest z wykształcenia historykiem, jego naukowa pasja w czasie pracy nad herbarzem pozwoliła mu sukcesywnie zdobywać wiedzę na temat herbów i dziejów rodzin szlacheckich z Pomorza. Początkowo krótkie artykuły omawiające poszczególne herby zamieszczane były w miesięczniku „Pomerania” , ale w związku ze zmianą charakteru tego czasopisma, przestały się w nim ukazywać. Wówczas wydawnictwo BiT w osobie Tomasza Żmudy- Trzebiatowskiego zaproponowało wydanie Herbarza. Początkowo praca miała składać się z trzech tomów, a każdy tom w zamierzeniu wydawcy i autora miał zawierać kilkadziesiąt nazwisk. Okazało się jednak w trakcie pracy , że powstanie czwarty tom „Herbarza szlachty kaszubskiej” i ukaże się on prawdopodobnie do końca 2011 roku. Po tej krótkiej części wykładu rozpoczęła się sesja poświęcona pytaniom. Pierwsze pytanie zadał Krzysiek Borowski i dotyczyło ono źródeł z jakich autor korzystał przy opracowywaniu Herbarza. W początkowych zamierzeniach pana Przemysława źródłami tymi miały być pozycje wydane drukiem czyli herbarze, ale też i nagrobki oraz herby w kościołach i budynkach w tym np. witraże. Autor nie chciał ze względów czasowych korzystać z materiałów zgromadzonych w Archiwach , może ewentualnie po przejściu na emeryturę. Jednak w trakcie opracowywania dzieła zmienił zdanie, a czwarty Tom Herbarza zostanie opracowany w dużej mierze na podstawie materiałów zgromadzonych w Archiwach.


Pan Przemysław Pragert omawia źródła z których korzystał przy opracowywaniu „Herbarza szlachty kaszubskiej”

W dalszej kolejności omawiania źródeł autor wspomniał, że w herbarzach ogólnopolskich Niesieckiego. Bonieckiego, Uruskiego znajdują się tylko herby wybranych znaczniejszych przedstawicieli rodów pomorskich jak Przebendowscy, Krokowscy, Konarscy, Łaszewscy, Łukowiczowie, Wybiccy i inni. Herbarzem z którego korzystał Niesiecki w trakcie opracowania swojego dzieła, był herbarz Dachnowskiego, dostępny wówczas tylko w rękopisie. Bardzo ciekawym źródłem herbów pomorskich jest tzw. rekognicjarz poborowy powiatu tucholskiego z 1570 roku, wydany przed wojną, zawierający pokwitowania opłacenia podatków, na których widnieją pieczęcie poszczególnych szlachciców Ciekawe jest jednak to, że czasami na pokwitowaniach widnieją te same pieczęcie przy różnych nazwiskach. Spowodowane najprawdopodobniej to było tym, że niektórzy przedstawiciele drobnej szlachty nie posiadali swoich pieczęci, a kwity były pieczętowane przez zaprzyjaźnionych szlachciców posiadających pieczęć lub przez tzw. „jeneralnego pieczętarza” – osobę służącą swoją pieczęcią wielu dalszym i bliższym sąsiadom. Okazuje się, że w Archiwach Państowych i Diecezjalnych są przechowywane różne dokumenty, na których widnieją pieczęcie szlachciców pomorskich. Pan Pragert odwiedził parę archiwów , bardzo wiele interesujących dla niego dokumentów znajduje się w Archiwum Państwowym w Gdańsku, natomiast w Greifswaldzie w Niemczech znajduje się księga sądownicza z terenu Lęborka. Jak wiemy z historii, Ziemia bytowsko-lęborska bardzo krótko należała bezpośrednio do terenów I Rzeczypospolitej. Było to w latach 1637-1657, w momencie wygaśnięcia dynastii książąt zachodniopomorskich, po śmierci Bogusława XIV i trwało do momentu, kiedy książę elektor Fryderyk Wilhelm zgodził się za cenę przejęcia w lenno Ziemi bytowsko-lęborskiej, odstąpić od udzielenia pomocy zbrojnej Karolowi X Gustawowi, królowi szwedzkiemu, który walczył przeciwko Rzeczypospolitej w czasie tzw Potopu. Ten 20 letni okres zaznaczył się jednak w bardzo zasadniczy sposób w dziejach szlachty pomorskiej z terenu Ziemi bytowsko-lęborskiej. Przed rokiem 1637 ci drobni szlachcice byli traktowani jako tzw.Pankowie, szlachtę drugiej kategorii, czy raczej ludzi wolnych (Freien), często nie posiadający własnych herbów. Dopiero okres przynależności Ziemi bytowsko-lęborskiej do Państwa Polskiego zaowocował nadaniem tej drobnej kaszubskiej szlachcie praw szlacheckich takich, jakie posiadała szlachta polska. W Polsce prawo dziedziczenia ziemi było dziedziczne w przeciwieństwie do Państwa Książąt Zachodnio-Pomorskich, które ziemię tym drobnym szlachcicom oddawało tylko w lenno. Książę Elektor brandenburski po przejęciu ziemi bytowsko-lęborskiej w lenno chciał początkowo przywrócić status quo drobnych szlachciców z tej ziemi sprzed 1637 roku, jednak ci pod przywództwem Piotra Przebedowskiego się na to nie zgodzili, co więcej jako język sądowniczy przyjęto język polski, tak że w księdze sądowniczej z terenu Lęborka przechowywanej w Greifswaldzie z lat 1721-1726 pomimo, że na ziemiach tych w tym czasie językiem urzędowym był język niemiecki, ok 60-70 % zapisów jest w języku polskim. Grzegorz Grzenkowicz zadał pytanie dotyczące wyznania szlachty bytowsko-lęborskiej. Prelegent odpowiedział, że ziemia bytowsko-lęborska po roku 1637 była na nowo rekatolicyzowana , w powiecie bytowskim panował głównie katolicyzm, a w powiecie lęborskim szlachta była wyznania głównie ewangelickiego, rzadziej kalwińskiego. Janusz Pawelczyk zadał pytanie dotyczące potwierdzenia w dokumentach historycznych legendy dotyczącej uszlachcania chłopów biorących udział w wyprawie wojennej pod Chocimiem czy pod Wiedniem. W odpowiedzi usłyszał, że już od początku XVII wieku król nie miał prawa bez zgody sejmu nikogo uszlachcać .Ponieważ to samo pytanie, które zadał Janusz zadał panu Przemysławowi już ktoś inny, wykładowca odpowiedział, że prześledził dużo dokumentów sejmowych z tamtych lat i zdarzały się przypadki uszlachcania obywateli Gdańska i Torunia, ale nie było tam Kaszubów. Rody Białków, Pierzchów, Gosków ,Piętów czy Chośnickich , Podjaskich, Przebendowskich, Krokowskich posiadały już szlachectwo przed wyprawami tureckimi. Krzysztof Dziembowski powiedział, że z posiadanych informacji wie, że czterech jego przodków o nazwisku „Dziembowski” walczyło pod Wiedniem i poszukuje od dłuższego czasu spisu rycerstwa biorącego udział w tej bitwie. W kościele w Kahlenbergu są wymalowane herby ale herbu jego przodków nie ma. Pan Pragert powiedział, że widział taki spis szlachty walczącej pod Wiedniem, ale było tam bardzo niewiele nazwisk pochodzących z Pomorza. Wiadomo że szlachta kaszubska walczyła po Wiedniem pod chorągwią wojewody pomorskiego Władysław Denhoffa. Udokumentowany jest udział w Odsieczy wiedeńskiej Grabowskich, Piechowskich, Łąckich i może jeszcze paru rodów. Jest też inna legenda mówiąca o tym, że symbolika herbów kaszubskich w których występują gwiazdy i półksiężyc czy np krzyż na półksiężycu jest związana z wyprawami tureckimi i mogą być godłami pokonanych nieprzyjaciół. Przeglądając jednak wspomniane źródło- rekognicjarz tucholski, jak i inne, np mapę Lubinusa , można dostrzec, że symbolika gwiazd i półksiężyców była już w herbach kaszubskich od dawien dawna. Mapa Lubinusa jest ciekawa też i z innego powodu. Zawiera ona bowiem spis wszystkich miast i miejscowości z 1618 roku, a w tzw kartuszach znajduje się 365 herbów ówczesnej szlachty zachodniopomorskiej. Książę zachodnopomorski Filip wysłał listy do wszystkich swoich poddanych szlachetnego pochodzenia z prośbą o przysłanie wizerunku swoich herbów. Niestety część szlachty nie przysłała ich, ale te które widnieją na mapie Lubinusa stanowią cenne źródło informacji dla heraldyków i genealogów. Krysia Dróżdż zapytała o genezę powstawania nazwisk na Pomorzu. Podobnie jak w Centralnej Polsce nazwiska powstawały dwutorowo odmiejscowo i patronimiczne. Szlacheckie nazwiska odmiejscowe brzmiały np Trzebiatowski, a patronimiczne np Mach od imienia Maciej. Nazwiska na Pomorzu powstały ok 100 lat później, niż w centralnej Polsce. Powstały one już w XVI i XVII wieku, a niektóre znacznie wcześniej jak nazwisko Witk czy Witke, biorące swój rodowód od imienia wojewody księcia Mściwoja. Jego syn Bożej nadał imię Witek swojemu synowi, a potem to imię już stało się nazwiskiem tego rodu. Potem kiedy rodzina ta osiadła w Jeżewie nazywała się Jeżewskimi , a na przykład gałąź zamieszkująca w Chośnicy – Chośnickimi. Pierwotne nazwiska szlacheckie pomorskie były typu Gęsk (Gosk), Witek (Witk), Żmuda, Chamier, Mach, Paszk. Dużo jest też nazwisk odimiennych i tak od Piotra Piotroch, którzy mieszkali w Dziechlinie i nazywali się później Dziechlińskimi, od Jakuba Jakusz, a Jakuszowie z Gostomia Jakusz-Gostomscy. I tak się przyjęło, że pierwszy człon nazwiska był tym właściwym, rodowym, a drugi człon był odmiejscowy, jak np Żmudowie pochodzący z Trzebiatkowej nazywali się Żmuda-Trzebiatowskimi, a w momencie kiedy obejmowali kolejne wsie przyjmowali jako drugi człon swojego nazwiska nazwisko zakończone na –ski od tej nowej miejscowości. Henryk Bronk zapytał o symbolikę herbów w postaci gwiazd , półksiężyca , wspomniał że na stronach 495-496 dodatku p.Bobrowicza do Herbarza Niesieckiego znajduje się krótki opis nieba w momencie zwycięstwa po Grunwaldem, podobno była to bezchmurna noc i podobno ta właśnie symbolika znalazła się w herbach szlachty kaszubskiej .Okazuje się jednak ,ze gwiazdy i półksiężyc mają w swoich herbach również inne rody europejskie. Być może jakieś elementy tej symboliki ( gwiazdy i półksiężyc) zostały dodane w okresie wojen w XVII wieku z Turcją , ale tu nie ma żadnych pewnych informacji na ten temat. Padło też pytanie czy istnieje jakiś spis lub listy z wykazem osób uczestniczących w bitwie pod Chocimiem czy w bitwie pod Wiedniem. Niestety takich pełnych spisów nie ma, są jakieś spisy cząstkowe .Kolejne pytania dotyczyły nazwisk zakończonych na końcówkę- ski. Grzegorz Grzenkowicz zapytał się o nazwisko Milkowski. Jest jednak wiele nazwisk zakończonych na końcówkę –ski lub - cki, których nie zaliczamy do nazwisk szlacheckich, np. Kowalski mogący pochodzić zarówno od miejscowości Kowal, czy Kowale, jak i od pełnionego zawodu. Problemem jest również nazwisko Rolbiecki- część historyków i heraldyków zalicza to nazwisko do nazwisk szlacheckich, a część nie. Jedno z pytań dotyczyło procentowego udziału nazwisk szlacheckich w społeczeństwie poszczególnych powiatów pomorskich. Kształtowało się to na poziomie 10-30% podczas gdy w krajach Europy Zachodniej było to na poziomie ok. 5%.Inne pytanie dotyczyło szlachectwa rodu Borowskich z terenów Pomorza. Wiadomo ,że Borowscy z okolic Wielkopolski pieczętowali się herbem „Ogończyk”, prelegent nie wykluczył że Borowscy z Pomorza też powinni pieczętować sie herbem „Ogończyk”. Kolejne pytanie dotyczyło herbu rodu Czapiewskich – jest nim między innymi Sas i Sas odmienny. Najwięcej emocji wzbudziła jednak planowana przez autora zawartość IV tomu „Szlachty kaszubskiej” .Wszyscy zgromadzeni słuchacze chcieli, aby znalazła się w nim wzmianka na temat ich nazwiska. Zbyszek Michalak spytał się jak zwykle o „korzenie” naszego wykładowcy. Rodzice jego pochodzili z centralnej Polski-Łodzi i Warszawy, a dziadek ze strony ojca z okolic Kalisza. Już po wykładzie ci, którzy posiadali przy sobie któryś z tomów „Herbarza szlachty kaszubskiej” mieli możliwość uzyskania pamiątkowego wpisu od autora.


Na koniec podziękowaliśmy Panu Przemysławowi Pragertowi za przyjęcie zaproszenia i wygłoszenie bardzo ciekawego wykładu na temat herbów szlachty pomorskiej i nie tylko.

Następne comiesięczne spotkanie PTG odbędzie się 9.04.2011 roku.

Tekst Janusz Pawelczyk

Zdjęcia Mariusz Momont