Oglądasz: Kronika

Recenzja książki - "Grodziccy herbu Łada. Wątek warszawsko-radomski"

Rynek wydawniczy związany z genealogią wciąż się rozwija. Pojawiają się przewodniki dla początkujących, jak i bardziej zaawansowanych w swych poszukiwaniach, genealogów, ukazuje się coraz więcej książek poświęconych tematom, które najłatwiej określić "okołogenealogicznymi" – ukazujących życie w dawnych czasach, regionalną kulturę i tradycje, historię  miejscowości i regionów, itd. Jednak przede wszystkim coraz więcej osób decyduje się na wydanie drukiem historii własnej rodziny.

Jak trudnym zadaniem jest spisanie losów całego rodu, nakreślenie opowieści rodzinnej w sposób ciekawy, a jednocześnie dokładny, wie każdy, kto choć raz w życiu podjął próbę stworzenia takiej publikacji.

W ostatnim czasie pojawiła się praca Lecha Tomasza Jabłońskiego „Grodziccy herbu Łada. Wątek warszawsko-radomski i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to pozycja nie tylko dla tych, którzy interesują się tym rodem, ale również dla tych, którzy mają ochotę zabrać się za spisanie swojej opowieści rodzinnej. Jest to też niesamowite źródło informacji o tym, gdzie można szukać, dla tych, którzy prowadzą swoje badania genealogiczne.

(fot. Mariusz Momont; zdjęcie z przekazania książki do biblioteczki Towarzystwa)

Do tej pory rodzina, o której pisze pan Jabłoński była mi zupełnie obca, ale już sam wstęp – prelekcja ze spotkania Warszawskiego Towarzystwa Genealogicznego z grudnia 2006 roku – zachęciła mnie do zapoznania się z tą pozycją. „Każdy z nas tu obecnych przynajmniej kilka razy, a niektórzy kilkaset razy, przestąpił próg Głównej Księgarni Naukowej im. Prusa, mieszczącej się w Warszawie przy Krakowskim przedmieściu. – zaczyna autor – Nie wszyscy jednak znają historię kamienicy mieszczącej książnicę, a już niewielu zapewne wie, że właścicielem owej obszernej budowli użytkowej był – w ciągu dwudziestu lat XIX wieku – Józef Grodzicki.” Dalej autor odwołuje się do publikacji poświęconej tej kamienicy autorstwa historyka architektury prof. Tadeusza Jaroszewskiego i przywołuje fragment tej pracy zakończony słowami: „Kim był Józef Grodzicki? Nie wiemy, przynajmniej w obecnym stanie badań.”. „No cóż, gdyby prof. Jaroszewski zwrócił się do mnie z tym zapytaniem – pisze dalej pan Jabłoński – to nie tylko opowiedziałbym mu, kim był Grodzicki, ale wymieniłbym kilka pokoleń jego antenatów  i potomków.”

Właściwą część książki autor rozpoczyna od przybliżenia terenów, z których wywodzi się ród Grodzickich oraz opisu herbu. Tekst dodatkowo wzbogacają mapy oraz szkice herbów, jak i przywołanie opisów z różnych herbarzy. Następnie w kolejnych krótkich rozdziałach opowiada historię rodu skupiając się na tytułowej linii, ale nie zapominając o pozostałym rodzeństwie opisywanych przodków. W końcu, kreślona na kartkach książki ręką pan Lecha, historia ukazuje losy wspomnianego we wstępie Józefa Grodzickiego. Prócz typowych faktów z życia, jak małżeństwo czy pojawianie się na świecie kolejnych dzieci, autor ukazuje też przebieg jego kariery urzędniczej, a następnie poświęca cały rozdział na historię samej kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu – kamienicy, którą każdy z nas zna z „Lalki” B. Prusa. Kolejne pokolenia, kolejne linie, wyjazd części rodziny do Radomia, historia zakładu fotograficznego... wszystko to opisane bardzo dokładnie i w niezwykle interesujący sposób, zilustrowane zdjęciami rodzinnymi, rysunkami, planami.


Wydawać by się mogło, że tu już koniec pracy, ale autor zaskakuje – dalszą część publikacji stanowią wspomnienia pana Jabłońskiego z odkrywania historii rodziny. „Na początku była tylko dwuzdaniowa informacja rodzinna wypowiedziana ustami mojego stryja Romualda. ‘U zbiegu Królewskiej i Krakowskiego Przedmieścia stał w XIX wieku dom Józefa Tomasza Grodzickiego. Tam u swojego dziadka wychowywał się mój dziadek Erazm Kaczyński’. – rozpoczyna ten rozdział  pan Jabłoński – To było wszystko, co wiedziałem o Grodzickich blisko pół wieku temu. Z tak mizernym drogowskazem rozpocząłem podróż, której kolejnymi etapami było przekopanie się przez XIX-wieczne akta Stanu Cywilnego Warszawy i Radomia, przewertowanie wielu aktów notarialnych i hipotecznych warszawskich, sprawdzenie zachowanych ksiąg ludności, a przede wszystkim odnalezienie członków rodziny...”. Następnie pan Jabłoński opowiada o spotkaniach z kolejnymi krewnymi – nie zawsze chętnymi do pomocy – i poszukiwaniach w Muzeum Okręgowym w Radomiu.

Całość zwieńczona została wykresem ukazującym rodzinę Grodzickich (linię warszawsko-radomską). Ostatnią część stanowią biogramy – wszystkie spisane według jednego schematu i w miarę możliwości wzbogacone zdjęciem. Autor nie zapomniał też o źródłach, indeksie nazwisk i indeksie nazw geograficznych – rzeczach tak niezbędnych przy pracach genealogicznych.


Wszystkich, którzy chcieliby zapoznać się z publikacją zapraszam na comiesięczne spotkania – książka znajduje się w biblioteczce Pomorskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Serdeczne podziękowania dla pana Jabłońskiego za udostępnienie nam publikacji.  

Anna M. Krzyżankowska-Glińska