Strona główna » Ogólne » Ogólnie o genealogii » DZIADEK W WERMACHCIE - publikacja
| DZIADEK W WERMACHCIE - publikacja [wiadomość #647] |
Tue, 03 April 2007 16:29  |
mark65
Wiadomości: 583 Dołączył(a): March 2006 Miejsce: Olszynka
|
Senior Member |
|
|
Witam
Przy okazji pojawiajcego w naszych poszukiwaniach tematu suby w armii niemieckiej,pokazuje si na rynku wydawniczym
ksika pod tytuem"Dziadek w Wermachcie" autorstwa Barbary Szczepuy.
Od duszego czasu w rnych publikacjach w Dzienniku Batyckim,przewija si temat,sytuacji mieszkacw terenw wcielonych do Rzeszy,w tym te przymusowej suby w rnych strukturach.
Przedstawia ona zawise i tragiczne losy Polakw,a wiele z przedstawionych zdarze,odzwierciedlaj los naszych bliskich(kady z nas dopisaby co od siebie,a te historie byyby nie mniej interesujce),a s one nieznane WIELU POLAKOM.
Prawda o tamtych wydarzeniach,jest do dzisiejszego dnia tematem o ktrym mao lub nie wiele si wspomina,i czasami brak mi argumentw do dysuksji,moe ta ksika(mam tak nadzieje),pokae atmosfer,problemy,wyzwania i decyzje,ktre musieli podejmowa w czasach w ktrych przyszo im y.
Dla zainteresowanych krtkie info sieciowe o ksice http://czytelnia.onet.pl/0,1512983,0,0,0,prawdziwa_historia_ nie_tylko_jozefa_tuska,wiadomosci.html
Pozdr
Mariusz
Mariusz Momont
Pomorskie Towarzystwo Genealogiczne, Lubelskie Towarzystwo Genealogiczne
|
|
|
|
| Odp: DZIADEK W WERMACHCIE - publikacja [wiadomość #2745 jest odpowiedzią na wiadomość #647] |
Wed, 09 September 2009 17:12   |
mirok
Wiadomości: 77 Dołączył(a): April 2009
|
Member |
|
|
Niedawno mialem rowniez okazje przeczytac ta ksiazke, i musze powiedziec - na nowo mna wstrzasnelo. Nie dlatego, ze nie znalem tematu wrecz przeciwnie, mozna powiedziec wychowalem sie z tym zagadnieniem. Jeszcze jako maly chlopiec nasluchalem sie roznych opowiastek mojego dziadka o „starych karabinach“. W opowiesciach tych nie bylo nigdy mowy o strachu, ponizeniu, czy tez ludzkiej tragedii-po prostu opowiadal mi rozne historyjki, glownie o tym jak to bylo przed wojna i jego sluzbie w Wehrmachcie. Sluchalem bo sluchalem …i myslalem juz o tym ze dzis wieczorem leci w TV fajny film „siedemnascie mngnien wiosny“-to bylo wtedy dla mnie wazniejsze.Nawet nie zastanawialem sie na tym dlaczego byl w niemieckim wojsku.
Chyba w tamtym okresie mojego zycia nie za bardzo wiedzialem o co chodzi. A jezeli juz doszlo do czegos takiego,ze moglby sie czegos wiecej dowiedziec z podsluchiwanych rozmow miedzy jego rowiesnikami (kolegami)to niestety nic z tego –da wrde deutsch gesprochen. A ja rozumialem tylko po polsku i kaszubsku-ale tego drugiego bardzo sie wstydzilem , bo Kaszubi mieli przeciez czarne podniebienia i wlosy miedzy zebami , a ja mialem normalne podniebienie, wiec staralem sie jak moglem, zeby sie tylko nie identyfikowac z ta dziwna Nacja. Dzisiaj smie twiedzic, ze bylo to zasluga skutecznej polityki PRL-u, bo przeciez nomenklatura przywieziona swiezo w teczce z Warszawy wiedziala wszystko lepiej.
Nawet dzisiaj przypominam sobie jak mowil cos o –„bosych Antkach co im sloma z butow wystawala…“, dopiero teraz, jak minelo juz tyle lat zaczynam rozumiec ten problem.Niedawno otrzymalem odpowiedz z Deutsche Dientstelle Wast o przebiegu sluzby wojskowej mojego dziadka i bardzo sie usmialem. Napisano,ze nie zachowaly sie zadne dokumenty tzn. Ksiazeczka wojskowa ,ksiazeczka rekrutacyjna itp.,a on sam mi opowiadal w ktorym miejscu zakopal te rzeczy, lacznie z mundurem. A samochod ktorym wraz z kolegami dojechal do Odry(Szczecin) zamienil na ubrania cywilne, „bo ruski stali na moscie“. A potem ze Szczecina do Gdyni dwa tygodnie na piechote, bo tory “zginely”.I jeszcze dwa tygodnie wyczekiwania w lesie, bo komisarze we Wsi. W roku 1975 doszlo do spotkania dwoch Szwagrow, ten drugi(szwagier mojego dziadka z Edinburga) pierwszy raz odwiedzil swoje rodzinne strony od czasow wojny.Rozmowy byly bardzo dlugie, ale nikt nikomu nic nie wypominal np…. A ty byles u Niemca, a ja musialem na Syberi drzewo rabac i pod Monte Cassino trupy grzebac … a ty zostawiles rodzine I z KOP-em walczyles o Kowno, gdzie to wogole jest…
Dzisiaj, patrzac na to z perspektywy czasu rozumiem to wszystko, zrobil bym dokladnie tak samo, gdybym pewnego pieknego dnia (22.04.1943) otrzymal list z powolaniem do Stammkompanie Kraftfahr-Einsatzabteilung 2 in Stettin. Zrobilbym dokladnie to samo, bo wiedzialby ze jezeli nie- to ja i moja rodzina (piecioro malych dzieci) -do Potulic, lub Bog wie gdzie…
Moj drugi dziadek z podniesiona glowa postawil sie Niemcom w 1939.Przejechal sie niestety , bo prawdopodobnie myslal, ze to ci sami co w 1914 u ktorych nosil oficerki i dostawal ladne medale.A tu nagle- alle Polen schweine raus. Na ich 70 hektarowe gospodarstwo przywieziono z Sofijewki(Bezarabia) niejakiego pana Emila Speidel. On sam umarl w 1943 w Jablonowie(Oboz).
Ale wracajac do poczatku, I calego zamieszania wokol p.Tuska. Co on za to moze ze urodzil sie wlasnie tam ,a nie w innym miejscu. Znajac polskie realia, to byloby napewno tak, gdyby urodzil sie w Moskwie to napewno bylby sowieckim spiegiem.Gdyby bylo to USA- to napewno spieg CIA. A, ze urodzil sie wlasnie na Kaszubach---a to juz element niepewny. Nomenklatura w Warszawie wie przeciez lepiej…kto jest kim.
M.Krzebietke
[Uaktualnione dnia: Thu, 10 September 2009 02:37] zgłoś wiadomość moderatorowi
|
|
|
|
|
|
| Odp: DZIADEK W WERMACHCIE - publikacja [wiadomość #2758 jest odpowiedzią na wiadomość #2745] |
Thu, 10 September 2009 10:33   |
mirok
Wiadomości: 77 Dołączył(a): April 2009
|
Member |
|
|
Bardzo sie ciesze , ze moje male memento wzbudzilo w Panu zainteresowanie. W sumie cieszylbym sie , gdyby ta „publikacja“ wywolala pewnego rodzaju burze,…zeby jak najwieksza liczba formulowiczow cos od siebie dodala. Bo chodzi o to, ze „bardzo dobrze??“orientujemy sie w historii Polski jako przedmiocie ogolnym, a jak malo znamy historie z wlasnego podworka. Mysle, ze po prostu za malo sie o tym mowi. Kazdy cos tam szepcze, ale ogolnie nie ma bodzca, zeby szerzej sie na ten temat wypowiedziec.( otrzymalem pare postow na privie, ale zeby nie bylo znowu szeptania postanowilem odpowiedziec na forum). Zyczeniem byloby rowniez, zeby nie upolityczniac tej dyskusji, nie o to chodzi i nie to forum. My jestesmy przeciez gronem geanologow ,ktore skutecznie prubuje sie czegos dowiedziec o swoich przodkach. Nie chodzi przeciez tylko o suche daty, liczby i najwieksza ilosc przodkow i krewnych w wlasnym drzewie -chodzi o cos wiecej. W poszukiwaniach naszych ocieramy sie ciagle i ciagle o historie, a od niej nie uciekniemy.
Dwa Cytaty z ksiazki Barbary Szczepula – Dziadek w Wehrmachcie
„-Mam osimdziesiatpiec lat, jestem sam jak palec. Nigdy z nikim o tym nie rozmawialem. Tak sie strasznie wstydze, choc przeciez nie ma w tym mojej winy. Pozostala wielka niezablizniona rana… Tylko moja swietej pamieci zona potrafila mnie zrozumiiec. Pochodzila ze Skarszew, tak jak ja. Jednego jej brata zabili Niemcy, drugiego wzieli do niemieckiego wojska…Teraz czesto mysle o tamtych czasach. Lipiec 1942 roku: wcielenie, mama placze, szkolenie w Szczecinie, verfluchte Polen, potem Prowansja. Boze, co za koszmar!“
„-Mamo co mam robic, podpisac czy nie.
-Musisz sam decydowac-sila powstrzymywala lzy.- Czeka cie albo Wehrmacht, albo Stutthoff. Bielizna syna byla pokrwawiona. Matka probowala przez znajomych wyciagnac go z wiezienia. Bez skutku. Wrocil do domu, gdy podpisal liste. Wkrotce dostal powolanie do wojska.”
M.Krzebietke
[Uaktualnione dnia: Thu, 10 September 2009 10:43] zgłoś wiadomość moderatorowi
|
|
|
|
| Odp: DZIADEK W WERMACHCIE - publikacja [wiadomość #2760 jest odpowiedzią na wiadomość #2758] |
Thu, 10 September 2009 14:10   |
 |
Teerose
Wiadomości: 235 Dołączył(a): April 2006 Miejsce: Juszki k/Kościerzyny
|
Senior Member |
|
|
Czytaam "Dziadka w Wehrmachcie" dwa razy. Ksika bya dla mnie niesamowicie wana, mj dziadek take by w Wehrmachcie. Ale uciek... cho by Niemcem, a nie si czy nie si wpisany na list.
Tacy ludzie jak Jacek Kurski robi du krzywd takim jak mj dziadek, w wikszoci ju nieyjcym lub bardzo starym ludziom. Mj dziadek zmar w 1988r. niestety nie zapytam si ju o jego pogldy na rne tematy, cho warto byoby posucha.
O Antkach bosych te mona by duo powiedzie. Mieszkam w malekiej wiosce koo Kocierzyny, gdzie zachowaa si kronika szkolna z czasw przedwojennych. Nauczycielami byli wwczas ludzie z gbi Polski. Ile niezrozumienia dla Kaszubw, pogardy bije ze stron pisanych przez jednego z nich z okolic Poznania.
Temat 'dziadek w Wehrmachcie' wystpuje te we wspomnieniach Bolesawa Jadewskiego z Lipuskiej Huty koo Kocierzyny, caa druga cz tych wspomnie powicona jest subie w niemieckim wojsku i ucieczce do francuskiego ruchu oporu. Polecam wszystkie trzy czci, czyta si znakomicie (trzecia cz po kaszubsku )).
Ks. Leszek Jadewski pochodzcy z Kornego koo Kocierzyny jest autorem pracy doktorskiej "Kaszubi w Wehrmachcie", niestety z tego, co mi wiadomo praca ta nigdy w caoci nie ukazaa si drukiem.
W listopadzie 2009r. ukae si nakadem Muzeum Ziemi Kocierskiej "Kocierzyna i powiat kocierski w latach II wojny wiatowej" - praca zbiorowa pod redakcj prof. Andrzeja Gsiorowskiego (autora m.in. ksiki o Kaszubowskim - agencie gestapo a po wojnie polskiego UB). Rozdzia powicony wcieleniom do Wehrmachtu i wpisom na Niemieck List Narodow napisa ks. Leszek Jadewski.
pozdrawiam
Iza
|
|
|
|
|
|
Idź do forum:
Aktualny Czas: Sat Aug 01 20:50:51 GMT+2 2026
Łączny czas generowania strony wyniósł $1 sekund
|