| Goście | 31 |
| Użytkownicy | 4 |
- Janusz | |
- mark65 | |
- piesta | |
- Wieros | |
| Razem | 35 |
Już po spływie.
Od środy 21 bm. Do Czarnej Wody, gdzie rządzi Staszek, zjeżdżali się uczestnicy imprezy.
Bazą wypadową, na której się prawie wszystko działo, była zagospodarowana i wyposażona w wygody barowe, działka Staszka. Dwa dni spływu kajakami. Cztery dni pobytu. Całkowite wyżywienie z kiełbaskami, karkówką czy żeberkami. Syte obiady: bigos staropolski, paella z krewetkami, małżami i oliwkami, pstrąg z rusztu oraz pożegnalny grill z bananami w czekoladzie z likierem wiśniowym to potrawy, które były serwowane. Do tego „skolko ugodno” beczkowego piwa (by nie reklamować nie podaję nazwy ale oświadczam, że było to dobre piwo). Znalazła się też i nalewka z aronii zbieranych w ubiegłym roku w Czarnej Wodzie.
Uczestnicy mieszkali w domkach, z pełnym węzłem sanitarnym, opłaconych przez organizatorów. Dzięki pozyskaniu przez organizatorów sponsora to wszystko zamknęło się w cenie 250 zł od osoby dorosłej i 200 zł młodzież powyżej lat 14
Uczestników zebrało się ponad 30 osób w tym kilkoro genealogów z PTG oraz kilkunastoosobowa grupa Rodu Mastalerzów, którzy załapali się na imprezę i przy okazji zorganizowali swój pierwszy zlot rodzinny. Oprawa muzyczna to trzech gitarzystów ze świetnym sprzętem i niepowtarzalnym głosem. Stare ogniskowe ballady śpiewali wszyscy do późnych godzin.
Staszek specjalnie na tą okazję napisał : Hymn Mastalerzów (zamieszczony na stronie Klanu Rodzinnego) oraz wierszowaną legendę o pochodzeniu nazwiska.. Okazuje się, że ród wywodzi się z tych okolic czego potwierdzeniem było odnalezienie i zaprzyjaźnienie się z miejscowymi Mastalerzami, dalekimi kuzynami, których nikt nie znał.
Całkowita organizacja to osoby : muzykolog Mirek Mastalerz (strona techniczno organizacyjna) oraz emerytowany marynarz, steward, ochmistrz Staszek Pieniążek, który poza pomocą organizacyjną zajmował się wyśmienitą wyżerką i użyczył swojej działki. Należy jeszcze wyróżnić Anię Stachurską, gastronomika, która była dyżurną barmanką i pomagała Staszkowi przy pitraszeniu. Dzięki wszystkim uczestnikom atmosfery można życzyć wszystkim podobnym imprezom. Uczestniczyliśmy w wielu spływach ale ten był „The Best”.
Legenda o pochodzeniu nazwiska Mastalerz:
Raz pewien rycerz ze swoją świtą
Wiadomo, zabrał i białogłówkę
Rankiem majowym, wybrał się w plener
Pragnąc dla wszystkich, urządzić majówkę
Rycerz był znany ze swej odwagi
A białogłowa cudnej urody
Przez wsie jechali. Gdzieżby tu stanąć
Aż dojechali do Czarnej Wody
Z karet wysiedli, nad piękną rzeką
Na grill wrzucili dwa udźce byka
Piwo się lało jak zwykle wieczorem
Już na zagrychę z nich każdy czeka
Rycerz zawołał więc swego sługę
Żeby nakrycia rozstawił na trawie
Więc sługa stawia i zauważa
Zapomniał zabrać talerzy w zastawie
Rycerz się rozdarł wkurzony srodze
Co! Z trawy będę jadł z białogłową
Jeśli za chwilę nie znajdziesz talerzy
Swoją zbyt durna odpowiesz głową
Więc wystraszony o swoją głowę
Lata po giermkach pyta każdego :
Masz talerz może, masz talerz czasem?
Nie chcąc utracić dziś życia swego.
Wreszcie ktoś znalazł gdzieś jakiś talerz
Sługa spokojny o swoją głowę
Rycerz pochwycił kawałek udźca
Już mógł nakarmić nim białogłowę
Odtąd za sługą w całym królestwie
Niosło się stale zwykłe pytanie:
Masz sługo talerz? Talerz masz sługo?
I Mastalerzem zwano go długo.
Etymologia tego nazwiska
Od zdania wyszła SŁUGO MASZ TALERZ
I tak w zamierzchły wieczór majowy
Pojawił się nam pierwszy Mastalerz
A potem dzieci owego sługi
W rodzie bywali także rycerze
Tylko Mastalerz nazywać się chcieli
Nie ważne w jakiej modlili się wierze
Jak każdej z panien Mastalerzówien
Wielką zaletą bywa uroda
Jeśli majówka ze swym rycerzem
To tylko Kociewie i Czarna Woda.
Organizatorzy imprezy: Mirek Mastalerz i Staszek Pieniążek,
który tą rymowaneczkę napisał.
Tu są zdjęcia z imprezy:
http://picasaweb.google.pl/piesta.staszek/JakCoRokuNaWdzie200805