Oglądasz: Publikacje

Jak Co Roku na Wdzie

Już po spływie.

Od środy 21 bm. Do Czarnej Wody, gdzie rządzi Staszek, zjeżdżali się uczestnicy imprezy.

Bazą wypadową, na której się prawie wszystko działo, była zagospodarowana i wyposażona w wygody barowe, działka Staszka. Dwa dni spływu kajakami. Cztery dni pobytu. Całkowite wyżywienie z kiełbaskami, karkówką czy żeberkami. Syte obiady: bigos staropolski, paella z krewetkami, małżami i oliwkami, pstrąg z rusztu oraz pożegnalny grill z bananami w czekoladzie z likierem wiśniowym to potrawy, które były serwowane. Do tego „skolko ugodno” beczkowego piwa (by nie reklamować nie podaję nazwy ale oświadczam, że było to dobre piwo). Znalazła się też i nalewka z aronii zbieranych w ubiegłym roku w Czarnej Wodzie.

Uczestnicy mieszkali w domkach, z pełnym węzłem sanitarnym, opłaconych przez organizatorów.  Dzięki pozyskaniu przez organizatorów sponsora to wszystko zamknęło się w cenie 250 zł od osoby dorosłej i 200 zł młodzież powyżej lat 14

Uczestników zebrało się ponad 30 osób w tym kilkoro genealogów z PTG oraz kilkunastoosobowa grupa Rodu Mastalerzów, którzy załapali się na imprezę i przy okazji zorganizowali swój pierwszy zlot rodzinny. Oprawa muzyczna to trzech gitarzystów ze świetnym sprzętem i niepowtarzalnym głosem. Stare ogniskowe ballady śpiewali wszyscy do późnych godzin.

Staszek specjalnie na tą okazję napisał : Hymn Mastalerzów (zamieszczony na stronie Klanu Rodzinnego) oraz wierszowaną legendę o pochodzeniu nazwiska.. Okazuje się, że ród wywodzi się z tych okolic czego potwierdzeniem było odnalezienie i zaprzyjaźnienie się z miejscowymi Mastalerzami, dalekimi kuzynami, których nikt nie znał.

Całkowita organizacja to osoby : muzykolog Mirek Mastalerz  (strona techniczno organizacyjna) oraz emerytowany marynarz, steward, ochmistrz Staszek Pieniążek, który poza pomocą organizacyjną zajmował się wyśmienitą wyżerką i użyczył swojej działki. Należy jeszcze wyróżnić Anię Stachurską, gastronomika, która była dyżurną barmanką i pomagała Staszkowi przy pitraszeniu. Dzięki wszystkim uczestnikom atmosfery można życzyć wszystkim podobnym imprezom. Uczestniczyliśmy w wielu spływach ale ten był „The Best”.

Legenda o pochodzeniu nazwiska Mastalerz:

 

Raz pewien rycerz ze swoją świtą

Wiadomo, zabrał i białogłówkę

Rankiem majowym, wybrał się w plener

Pragnąc dla wszystkich, urządzić majówkę

 

Rycerz był znany ze swej odwagi

A białogłowa cudnej urody

Przez wsie jechali. Gdzieżby tu stanąć

Aż dojechali do Czarnej Wody

 

Z karet wysiedli, nad piękną rzeką

Na grill wrzucili dwa udźce byka

Piwo się lało jak zwykle wieczorem

Już na zagrychę z nich każdy czeka

 

Rycerz zawołał więc swego sługę

Żeby nakrycia rozstawił na trawie

Więc sługa stawia i zauważa

Zapomniał zabrać talerzy w zastawie

 

Rycerz się rozdarł wkurzony srodze

Co! Z trawy będę jadł z białogłową

Jeśli za chwilę nie znajdziesz talerzy

Swoją zbyt durna odpowiesz głową

 

Więc wystraszony o swoją głowę

Lata po giermkach pyta każdego :

Masz talerz może, masz talerz czasem?

Nie chcąc utracić dziś życia swego.

 

Wreszcie ktoś znalazł gdzieś jakiś talerz

Sługa spokojny o swoją głowę

Rycerz pochwycił kawałek udźca

Już mógł nakarmić nim białogłowę

 

Odtąd za sługą w całym królestwie

Niosło się stale zwykłe pytanie:

Masz sługo talerz? Talerz masz sługo?

I Mastalerzem zwano go długo.

 

Etymologia tego nazwiska

Od zdania wyszła SŁUGO MASZ TALERZ

I tak w zamierzchły wieczór majowy

Pojawił się nam pierwszy Mastalerz

 

A potem dzieci owego sługi

W rodzie bywali także rycerze

Tylko Mastalerz nazywać się chcieli

Nie ważne w jakiej modlili się wierze

 

Jak każdej z panien Mastalerzówien

Wielką zaletą bywa uroda

Jeśli majówka ze swym rycerzem

To tylko Kociewie i Czarna Woda.

 

 

Organizatorzy imprezy: Mirek Mastalerz i Staszek Pieniążek,

który tą rymowaneczkę napisał.

 

Tu są zdjęcia z imprezy:

http://picasaweb.google.pl/piesta.staszek/JakCoRokuNaWdzie200805