| Goście | 19 |
| Użytkownicy | 4 |
- Janusz | |
- mark65 | |
- piesta | |
- Wieros | |
| Razem | 23 |
Jakiś czas temu Monika Zawisza z Mariuszem Momontem wpadli na pomysł wyjazdu do Lublina, aby odwiedzić rodzinne strony i wziąć udział w spotkaniu Lubelskiego Towarzystwa Genealogicznego. Jako, że pod Lublinem urodziła się moja babcia, a w Kurowie pod Puławami pradziadek, postanowiłem dołączyć się do wycieczki. Przeznaczyliśmy na ten cel długi weekend majowy.
Monika z narzeczonym Maciejem i Mariusz wyruszyli we wtorek, 1 maja, wieczorem. Ze względów służbowych dołączyłem do nich dopiero następnego dnia. Kiedy zmierzałem pociągiem w stronę Lublina, oni odsypiali nocną podróż i buszowali po Archiwum Państwowym w Lublinie. Spotkaliśmy się wieczorem na dworcu PKP skąd już razem ruszyliśmy na spotkanie z Piotrem Glądałą i Rafałem Duszycą, członkami LTG. W drodze do miejsca gdzie miał odbyć się wieczór integracyjny, Piotr zadziwił nas swoją szeroką wiedzą w zakresie historii Lublina. Integracja trwała do późnych godzin wieczornych, a nawet porannych :P.
Czwartek, 3 maja, przeznaczyliśmy na poszukiwania własne. Mariusza zostawiliśmy w Nasutowie, ja rozpocząłem poszukiwania w Konopnicy, a Monika z Maciejem pojechali dalej do Opola Lubelskiego. Na miejsce moich poszukiwań wybrałem Konopnice i Motycz, dlatego że w Motyczu w 1927r urodziła się moja babcia, Jadwiga Ciećko, a przed rokiem 1924 Motycz podlegał pod parafię Konopnicką.
Penetracja cmentarza parafialnego nie przyniosła żadnego efektu - ani śladu Ciećków i Olejarzy. Kościół i plebanię zastałem zamknięte, także swoje kroki skierowałem do Motycza (6 km). Przeszukanie cmentarza w Motyczu również nie przyniosło efektu - tu również kościół i plebania były zamknięte.
Po powrocie do Lublina na dworcu PKS spotkałem Mariusza i razem poszliśmy na cmentarz na ul.Lipowej, gdzie zrobiliśmy wiele ciekawych fotografii.
Krótka charakterystyka tego pięknego cmentarza:
„Cmentarz przy ul. Lipowej w Lublinie, istniejący od XVIII w., jest jedną z najstarszych i najpiękniejszych nekropolii w Polsce. Jest on często porównywany z Powązkami i cmentarzem Rakowickim w Krakowie, stanowi znaczący zapis zarówno w historii Lublina jak i Polski.
Jest on pierwszym pozamiejskim cmentarzem na terenie Lublina. Początkowo zajmował on 3 morgi gruntu wykupionego od Zgromadzenia Panien Brygidek i zwany był „Starym”. W związku z tym, że cmentarz ze wszystkich stron otoczony był lipami, został nazwany „Pod Lipkami”. Obecnie teren cmentarza „trzech wyznań”, wielokrotnie powiększanego, zajmuje powierzchnię ponad 12 ha. W latach 1936-44 wybudowano kaplicę p.w. Pana Jezusa Ukrzyżowanego. Cechą charakterystyczną lubelskiego cmentarza jest jego wielonarodowy i wielowyznaniowy charakter. Obok katolickich i ewangelickich grobowców spotkać tu można prawosławne krzyże i niemieckie nagrobki."
(za: http://www.sztukakrajobrazu.pl/konf49.htm)
W piątek 4 maja Mariusz wybrał się wcześnie rano do Włodawy pod samą granicę Ukraińską, Monika, Maciej i ja pojechaliśmy na wycieczkę krajoznawczą połączoną z odwiedzaniem cmentarzy.
Zaczęliśmy od Nałęczowa, gdzie w Pijalni Czekolady Wedla, raczyliśmy się gorącą czekoladą i deserami lodowymi.
Następnie w Wąwolnicy zwiedziliśmy pięknie położony na tarasach cmentarz parafialny. Na dłużej zatrzymaliśmy się w zatłoczonym Kazimierzu Dolnym, gdzie zwiedziliśmy rynek oraz ruiny baszty i zamku.
W Puławach zwiedziliśmy z przewodnikiem Pałac
Czartoryskich, gdzie w jednej z publikacji znalazłem wzmiankę o Józefie Kwapiszewskim
- lekarzu Czartoryskich. W drodze powrotnej penetrowaliśmy cmentarz w Kurowie (gdzie
urodził się mój pradziadek Jan Ciećko) oraz cmentarze w Markuszowej -
parafialny i mariawicki. W Garbowie szukaliśmy śladów słynnego Zawiszy
Czarnego. Wyprawę skończyliśmy późno wieczorem w akademiku, który był naszą bazą
wypadową.
Sobota 5 maja była dniem spotkania z genealogami z Lublina i powrotu do domu. W tym dniu dołączyła do nas Gosia Baski, która w poszukiwaniu rodzinnych korzeni wybrała się również w te strony. Do południa przed spotkaniem odwiedziliśmy Państwowe Muzeum na Majdanku.
Około 16:00 rozpoczęliśmy główny punkt wycieczki do Lublina, czyli spotkanie Lubelskiego Towarzystwa Genealogiczne, którego Monika, Mariusz i ja jesteśmy członkami.
Spotkanie rozpoczął Prezes, Piotr Glądała, który przedstawił członków LTG, a następnie my zaprezentowaliśmy krótko historie naszych poszukiwań. Piotr zaprosił na spotkanie redaktora z Radio Lublin, któremu udzieliliśmy wywiadów. Pliki z wywiadami będą dostępne na ich stronie (http://www.radio.lublin.pl) za około tydzień.
Po oficjalnej części, jak to bywa na takich spotkaniach, przeszliśmy do rozmów i nawiązywania znajomość w mniejszych grupach. Niepostrzeżenie minęło kilka, bardzo mile spędzonych, godzin i czas było wyruszyć w drogę powrotną.
Pod względem genealogicznym z tego wyjazdu najbardziej zadowolona jest Gosia, która spotkała się z rodziną i znalazła wiele ciekawych informacji o przodkach. Monika stwierdziła, że jej przodek, Szczepan Zawisza, schował się w kapuście. Mariusz myślał, że znajdzie coś więcej, a ja doszedłem do podobnych wniosków, co Monika, choć brak informacji też jest informacją. Natomiast pod względem towarzyskim i krajoznawczym jesteśmy bardzo zadowoleni. Mili ludzie, mile spędzony czas piękne okolice.
Piotr z Rafałem zapowiedzieli, że pojawią się na Pikniku Genealogicznym organizowanym przez Pomorskie TG.
Paweł Kwapiszewski