Oglądasz: Kronika

Spotkanie świąteczne członków PTG i wykład Ireny Kucz n/t wychowania i kształcenia dzieci w przeszłości

Grudniowe spotkanie naszego towarzystwa miało charakter świąteczny – opłatkowy.

  Druga część zebrania została poświęcona tematyce dziecięcej - wychowaniu i kształceniu dzieci w przeszłości.  Ten temat przedstawiła Irena Kucz.  Celem prezentacji było pokazanie, skrótowo, bo temat jest obszerny, pewnych elementów dziewiętnastowiecznego kształcenia i wychowania dzieci i młodzieży, które miały wpływ na zachowanie tożsamości narodowej i ojczystego języka. 

Potrzeba kształcenia młodego pokolenia istniała w Polsce od dawna. Rozumiał to

 i przedstawił J. F. Modrzewski w dziele „O naprawie Rzeczypospolitej”, w księdze „O szkole”, kiedy pisał: „Tak tedy rozumiejmy, że szkolny stan jest najcudniejszy i rzeczom ludzkim najpożyteczniejszy, który nam tak wiele mistrzów dobrych nauk spłodził, z którego też tak wiele pożytków wszyscy drudzy stanowie brać zwykli” (1551r.). Na uwagę zasługuje przekonanie pisarza o tym, że biednych studentów powinni wspomagać państwo i kościół.  Warte przypomnienia jest zdanie, które do dziś nie straciło aktualności, wypowiedziane przez Jana Sariusza Zamoyskiego, sekretarz króla Zygmunta Augusta - „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.

Los dzieci i uczącej się młodzieży nie był łatwy. Dyscyplina i surowe wychowanie charakteryzowały wychowanie domowe i szkolne. Stosowanie kar cielesnych było nagminnie stosowane przez wiele lat. Osiemnastowieczny pamiętnikarz, Jędrzej Kitowicz, historyk i pamiętnikarz, pisał o stosowanych do tego celu „instrumentach kary” "(...) rózga brzozowa albo dyscyplina pospolicie rzemienna; u surowszych zaś nauczycieli z sznurków nicianych tęgo spleciona, siedem lub dziewięć odnóg mająca (...), a także, (...) placenta, to jest skóra okrągła, gruba w kilkoro złożona, na dłoń ręki szeroka, na trzonku drewnianym obdłużnym osadzona, którą za omyłki w czytaniu, lub na pamięć tego, czego się nauczyć naznaczono, odmawianiu, bito w rękę (...)". Józef Baka, poeta późnego baroku pochwalał stosowanie rózgi pisząc: : „Rózeczką Duch święty dziateczki bić radzi, rózeczka bynajmniej zdrowiu nie zawadzi” „Kogo rodzice nie karzą rózgą, tego kat mieczem  karze”. „Nie kocha ten dziecięcia. kto rózgi oszczędza, rózga bowiem przywary złe z dzieci wypędza”.

O wyeliminowanie rózgi z procesu wychowania walczył Jan Jakub Rousseau. Jego poglądy zawarte w „Emilu, czyli o wychowaniu” (1762 r.) propagujące koncepcję wychowania naturalnego, znalazły w Polsce zrozumienie, tym bardziej, że rozumiano potrzebę zreformowania szkolnictwa. Zrobiła to Komisja Edukacji Narodowej (1773 r.) Na szczególną uwagę zasługują te elementy zaleceń komisji, które dotyczą szkolnictwa elementarnego i kształcenia dziewcząt. Opracowano program nauczania szkół podstawowych, a ponieważ brakowało finansów na zrealizowanie tego projektu, komisja zaleciła prowadzenie tych szkół kościołom i wiernym. Mimo zahamowania procesu odnowy szkolnictwa i upowszechnienia szkolnictwa podstawowego z powodu zaborów, sama idea znalazła zrozumienie w społeczeństwie. Powstała potrzeba stworzenia literatury dla dzieci, która do tej pory nie była zbyt bogata i miała najczęściej charakter moralizatorski. Najstarszym utworem przeznaczonym dla młodego czytelnika jest pochodzący z 1615 roku Artes Dobromilenses. Nauka Dobromilska w Dobromilu – przeznaczony dla młodzieży szlacheckiej, zawierający wskazania dotyczące postawy obywatelskiej.  Autorem utworu, prawdopodobnie, był Jan Szczęsny Herburt – poseł i wydawca związany z Janem Zamojskim. W 1757 r. ukazał się Wyborny zbiorek historyjek, bajeczek, rozmówek, medytacji i innych rzeczy roztropnych dla poczciwej rozrywki i nauki służących”. Pozycję opracował lektor gimnazjum toruńskiego Jan Jakub Dzwonkowski. W utworze zawarto fragmenty z dzieł pisarzy polskich, między innymi Kochanowskiego. W 1783 roku, w Wilnie, ukazał się „Zbiór przystojnych rozrywek, czyli sposoby uczciwe i ucieszne do przystojnego rozweselenia umysłu na użytek powszechności, a szczególnie dla młodzi wiejskiej parafialnej”. Moralizatorski charakter miały takie utwory, jak: „Napomnienia na piśmie dane synowi”, „List umierającej matki do córki swojej”, czy „Rady ojca dla córki”. W 1777 roku ukazały się „Zdrowe rady dla młodzieży z „Monitora” wybrane i dla powszechnego użytku osobno przedrukowane”.

 Inny charakter miały „Rozmowy i podróże ojca z dwoma synami” Józefa Wybickiego. Autor zawarł w utworze uwagi na temat potrzeby gruntownej nauki i obowiązku wobec społeczeństwa. Chociaż nie były pisane z myślą o dzieciach, w lekturze dziecięcej znalazły się „Bajki” I. Krasickiego. Zanim powstała oryginalna polska literatura przeznaczona dla dzieci, tłumaczono utwory obce, najczęściej pisarzy francuskich.

Utrata wolności spowodowała, że w nauczaniu na pierwszy plan wysunięto sprawę ojczystego języka. Istniała potrzeba stworzenia literatury beletrystycznej dla dzieci, interesującej i mającej walory wychowawcze.  Konieczność stworzenia takiej literatury podkreślał między innymi Jędrzej Śniadecki Pisał:

 (…) gdyby się u nas kto znalazł, kto by w dziecinnym stylu ułożył prawdziwe pożyteczne dla nich historyczne i moralne powieści. … Pisarze powieści, oto jest dla was pole popisu (…) Powieści naszych piastunek i służebnic albo są bez sensu o jakichś królach i królowych, albo co gorzej, o upiorach i strachach lub o dziadach i babach, co dzieci jedzą. Ponieważ im dzieci bić nie wolno, więc wymyślają dla nich straszydła, jak na wróble w jęczmieniu, a na te straszydła wybierają i ubóstwo i starość. A tak dzieci, które powinny czuć uszanowanie najgłębsze na widok sędziwego starca lub litość na widok ubogich, drżą ze strachu na samo ich wspomnienie.

Pisania dla dzieci stało się zaleceniem powstałego w 1800 roku Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Położono nacisk na tematykę związaną z historią Polski, na pokazywanie dawnych bohaterskich czynów w dziejach narodu, na wychowywanie w duchu narodowym. Realizacja tych planów opóźniła się z powodu wojen napoleońskich, a od 1816 została mocno utrudniona z powodu carskiego dekretu ustanawiającego cenzurę.

 W roku 1816 J.U. Niemcewicz wydał rymowaną historię Polski – „Śpiewy historyczne”.  Powstały w latach 1808-1811. Współczesne mu i następne pokolenia dzieci poznawały historię ojczyzny od czasów Piasta do Jana III Sobieskiego.  Ostatni utwór w zbiorze był hołdem złożonym księciu Józefowi Poniatowskiemu. Poza tym dzieci poznały takie postacie, jak: Zawisza Czarny, Stanisław Żółkiewski, Karol Chodkiewicz, czy Stefan Potocki.

Temat związany z historią Polski podjęła księżna Izabela Czartoryska, matka Adama Czartoryskiego.  Zgodnie z zaleceniem Komisji Edukacji Narodowej zakładała szkoły w swoich wsiach wychodząc z założenia, że chłopom potrzebna jest oświata poprzedzająca uwłaszczenie. Podręczniki dla tych szkół i powiastki pisał jej córka, księżna Maria Wirtemberska. W roku 1818 księżna Izabela Czartoryska wydała „Pielgrzyma w Dobromilu”- książeczkę dla ludu, stawiając znak równości między czytelnikami – dziećmi, kobietami i chłopami. Tytułowy pielgrzym o imieniu Chwalibóg zjawił się pewnego dnia we wsi Dobromil i zatrzymał w chacie chłopa o nazwisku Bira. Chwalibóg był starcem, weteranem wojennym, wiele razy rannym w bitwach za ojczyznę. Po powrocie z wojaczki do swoich, zastał ruiny spalonego domu i groby bliskich. Ruszył w świat, pielgrzymował do świętych miejsc, a na starość chciałby znaleźć jakiś kąt dla siebie za opowieści o dawnych polskich dziejach i bohaterach. Oto, co autorka napisała we wstępie do swojego utworu:

            Nie jeden może z moich czytelników osądzi, Ze „Pielgrzym, czyli Nauki Wiejskie”, jest to dzieło płytkie, niesmaczne, a może i niepotrzebne. Pisząc jedynie dla wieśniaków, zdało mi się, że w tych początkowych naukach nie zachęciłabym ich do czytania, gdyby rozciągłe mnóstwo się wypadków podobnych do siebie opisywało. Wojny dawne, czyny obojętne królów, których pamięć po części zatarta, nie mogłyby ich umysłów zajmować. Pomyślałam więc sobie, że dość dla nich nauki i zabawy kiedy wiedzieć będą o świetności naszego kraju za Bolesława Chrobrego, o Ś. Stanisławie, którego czczą i często wzywają, o waleczności Krzywoustego, o wynalezieniu żup solnych za czasów Bolesława Wstydliwego. Wystawiłam potem dzielność Łokietka, wielkość i dobroć Kazimierza, złączenie Litwy z Koroną za Jagiełłów, cnoty Jadwigi i gnuśne jej następców panowania. Przytem pilnie wspominałam waleczność Polaków, zwycięstwa króla Jana, nader szkodliwe panowanie Sasów i źródło nieszczęść naszych w elekcjach. Na tych wypadkach zastanawiam mego „Pielgrzyma”, wspominając o innych tylko tyle, ile potrzeba, żeby te celniejsze połączyć. Początkowe oświecenie, podług mnie, powinno być łatwe i zachęcające. Nie trzeba żeby odstraszało wiejskich czytelników trudnem dla nich pojęciem, kiedy owszem w tem czytaniu zabawy szukać mają.

Co zaś do smaku czyli w gustu w pisaniu, zdało mi się, że dla każdego stanu jest język, który trafia do umysłu tych, co czytają. Wypracowane obroty, wyszukane słowa, kwieciste wyrażenia nie byłyby przyjęte w chacie ubogiej tak chętnie, tak mile, jak wyrazy proste, które gospodarz, gospodyni dzieci i sąsiedzi równie i od razu zrozumieć potrafią. Na trzeci zarzut, że może to dziełko nie jest potrzebne, mogę się także wytłumaczyć.

Innej przyczyny szukać nie będę dlaczego je napisałam nad tę, że wieśniaków, rolników, słowem chłopów naszych lubię i szanuję; że wszelkimi siłami chciałabym ich do lepszego bytu doprowadzić, w błędach oświecić, a w chwilach od pracy wolnych, zabawić i rozerwać. Już po kraju mnóstwo szkół wiejskich jest ustanowionych, uczą się dzieci czytać: jeżeli dla nich pisać nie będą, nie mogąc użyć tej nauki, prędko się od niej odchęcą. Mój „Pielgrzym” może pociągnie więcej osób do utworzenia rozmaitych dzieł dla oświecenia lub zabawy tych, którzy całe życie dla nas pracują; którzy ciągle schyleni ku ziemi, potem czoła ją oblewają; którzy choć w ubóstwie i nędzy, przecież żywią nas, stają się źródłem dostatków naszych, a tem samym warci są nagrody i wdzięczności.

zd

 

            W pierwszych dziesięcioleciach XIX wieku starano się kontynuować założenia KEN poprzez propagowanie wychowania obywatelskiego.  Położono też nacisk na kształcenie dziewcząt, które mimo że zalecane przez KEN, bywało ignorowane. Pojawiła się oryginalna literatura przeznaczona dla dzieci. Jej twórczyni to Klementyna z Tańskich Hoffmanowa (1789-1843), a współtwórca – to Stanisław Jachowicz (1796-1857)

                   

Pochodząca z inteligenckiego domu Klementyna miała świadomość wartości wychowania w poczuciu przynależności narodowej i wartości ojczystego języka, ponieważ przez jakiś czas wychowywana była przez ciotkę, u której mówiło się po francusku, czytało i modliło się w tym języku. Postanowiła to zmienić. W 1819 r. wydała „Pamiątkę po dobrej Matce przez młodą Polkę”. Przedstawiła ideał kobiety – osoby mądrej, rozsądnej, miłej dla otoczenia, dobrej matki i żony, przywiązanej do kraju i ojczystego języka. Książka odniosła ogromny sukces, a Komisja Oświecenia zaleciła włączenie jej do lektur bibliotek żeńskich zakładów naukowych. W „Powieściach moralnych” Hoffmanowa podkreśliła wartość życia rodzinnego, przywiązania do rodzeństwa, pracowitość, skarciła kłamstwo i egoizm. Mówiła do dzieci językiem prostym i zrozumiałym:

 Dzień grzecznej Helenki. Helenka czyta z mamą. „Ale już dość tej zabawy: Mam woła. Helenka poszła zaraz na górę. Już sama po schodach chodzić umie.. Weszła do pokoju. – Chodź tu, Helenko, chodź do Mamy. Będziemy czytać. Dobądź swojej książeczki. Oto jest.” Helenka wracając do domu spotyka biedną kobietę „Mamo! Patrz, przed naszymi drzwiami stoi jakaś kobieta. Dziecko trzyma na ręku. Większe od Stefuni, ale jakie mizerne. Może nic dziś nie jadło. (…)  Mamo, ja mu dam biszkopcik com od Babuni dostała”

 „Książeczki dla Helenki” miały wielu naśladowców

Stanisław Jachowicz (1796-1857) współtwórca literatury dla dzieci, wychowany w surowej germańskiej szkole uważał, że pomiędzy nauczającym a uczniem trzeba stworzyć atmosferę serdeczności i zaufania… „Gdzie nie ma miłości i ufności, tam żadna najkunsztowniejsza metoda nie poradzi”. Napisał między innymi: „Bajki i powieści”, „Nauka w zabawie dla najmłodszych, „Powiastki i bajki”, zbiory służące domowemu kształceniu i „Śpiewy dla dzieci” – drugie wydanie z nutami, z muzyką, m. inn. Chopina. Ewaryst Estkowski, pedagog i działacz oświatowy z Wielkopolski, tak pisał o śpiewniku: Cieszy nas to bardzo, że już znikł ów przesąd, jakoby dla dzieci lada kto mógł coś pisać i układać i że dziś najpoważniejsze talenta zwróciły uwagę na umysłowe potrzeby młodzieży”, a sam Jachowicz pisał: „Bajki! I znowu bajki! I nic więcej tylko bajki – powie niejeden. Tak, bajki i to jeszcze dla dzieci. Bajki małe, proste, po większej części bez wszelakich ozdób, czasem tylko powszechny, codzienny wypadek, mały obrazek, powiastka, żarcik, zabawka, nic ważnego. Szkoda czasu. O przebaczcie, na to jedno się nie zgadzam. Ja czasu mego na to wcale nie żałuję. Piosnka przebrzmi, poemat zachwyci, wielka drama wzruszy namiętność, ale bajka nauczy, bajka w pamięci zostanie; z pamięci przejdzie do serca, z serca w życie praktyczne i wyda owoc, owoc pożyteczny. Ja też więcej nie pragnę”.

Bajeczki Jachowicza wznawiano jeszcze po ponad stu latach. Kolejne pokolenia dzieci czytały o kotku, który był chory i leżał w łóżeczku, bo jak stwierdził doktór ”za nadto się jadło, co gorsza nie myszki, lecz szynki i sadło”. Niedomaganie kotka zaowocowało drakońską dietą, a dzieci otrzymały przestrogę: „Tak się i z wami, dziateczki, stać może: Od łakomstwa strzeż was Boże!  W innym wierszyku: Nie rusz, Andziu, tego kwiatka.

 Róża kole, rzekła matka.  Andzia Mamy nie słuchała. Ukłuła się i płakała.

            Po powstaniu listopadowym, w które Jachowicz był zaangażowany, pozostał w kraju i włączył się prace dotyczące opieki nad sierotami po powstańcach, emigrantach lub wywiezionych Polakach. Dzięki tej działalności powstała pierwsza całodzienna szkoła rzemieślnicza z internatem. Jachowicz służył jej pomocą i piórem („Książka dla rzemieślnika” i „Rozrywki dla młodzieży rzemieślniczej”). Był też współzałożycielem ochronki dla małych dzieci – dla niej pisał wierszyki służące zabawie, korowodom, naśladujące prace dorosłych i tym podobne. Nauczał także na pensjach, zwłaszcza żeńskich i w domach prywatnych starając się ukierunkować zainteresowania uczniów.

            Warto wspomnieć o tym, że wymienieni pisarze zwrócili uwagę, na role, jaką w wychowaniu dzieci pełni zabawa. W 1831 r. Ł. Gołębiowski wydał „Gry i zabawy różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko prowincjach” Napisał: „Panna Klementyna Tańska, obdarzyła mnie opisem 60 rodzajów gier lub zabaw rozmaitych młodszego i dalszego wieku, w kreśleniu ich zostawiłem całą przyjemność jej stylu.”

Dzieło podjęte przez Hoffmanową i Jachowicza miało kontynuatorów w następnej generacji, takich jak: Paulina Krakowowa, Teofil Nowosielski, Julia Woykowska, Lucjan Siemieński, Narcyza Żmichowska i Teofil Lenartowicz i dalej – w okresie pozytywizmu, kiedy nastąpił rozkwit literatury dla dzieci i młodzieży rozszerzonej o tematykę współczesną, powieści historyczne, podróżnicze, sensacyjne i popularnonaukowe. Dla dzieci i młodzieży pisali między innymi: Teresa Jadwiga Papi, Władysława Izdebska, Zofia Urbanowska, , Skiba,  Adolf Dygasiński,  Walery Przyborowski, Władysław Umiński, Maria Konopnicka i Henryk Sienkiewicz.  Wszystkie utwory tych pisarzy były wielokrotnie wznawiane w następnym wieku.

    

 

   

Ogromną zasługą twórców polskiej literatury dla dzieci jest stworzenie czasopism dla dzieci.  Pierwszy periodyk – miesięcznik „Rozrywki dla Dzieci” stworzony przez Klementynę Hoffmanową wydawany był przez pięć lat (1824-1828). Ograniczenia prasy spowodowane cenzurą spowodowały, że czasopisma dla dzieci chętnie czytali także dorośli. W pierwszym numerze pisma autorka zwróciła się do dzieci: „Być wam użyteczną, nauczać was i zabawiać, dopomagać ile w mojej mocy do rozkrzewieniach w sercach waszych czystej miłości cnoty, ten jest mój zawód cały, to najgorętsze moje pragnienie (…) nade wszystko będą w nich nauki moralne i wspomnienia narodowe, gdyż takowym żywotem najlepiej młode dusze karmić przystoi.”  Po powstaniu listopadowym, w które oboje Hoffmanowie byli zaangażowani, znaleźli się na emigracji w Paryżu. Tam Klementyna stworzyła „Nowe rozrywki dla Dzieci”. We wspomnieniach narodowych, jak je nazwała autorka, znalazły się artykuły o takich postaciach, jak: Naruszewicz i Piramowicz, a także dwie jej powieści (w odcinakach) „Listy Elżbiety Rzeczyckiej” i „ Dziennik Franciszki Krasińskiej”.

 

Pomysł na wydawanie czasopism dla dzieci spotkał się dużym zainteresowaniem. W 1829 r. Ignacy Chrzanowski wydał 48 numerów „Tygodnika dla Dzieci”, a w1830 r. nawiązujący do tygodnika powstał „Dziennik dla Dzieci” Stanisława Jachowicza – najlepsze tego typu czasopismo w Europie. Jego objętość stanowiły cztery stroniczki, a założeniem było wychowanie społeczne i obywatelskie, rozwijanie aktywnej postawy dziecka i rozwój umysłu. Nowatorski charakter dziennika przejawiał się w nawiązaniu ścisłego kontaktu z czytelnikami.

W 1830 roku wyszły 24 numery „Ziemomysła”, a w1830 r. w Puławach wydawano ”Skarbiec dla Dzieci” – miesięcznik o charakterze popularnonaukowym. Żywot czasopism był różny i zależał od wielu czynników, przede wszystkim od zaostrzenia cenzury dotyczącej nawet ilustracji, w końcu całkowitego zakazu wydawania czasopism dla dzieci. Ominięto ją wydając tzw. noworoczniki. W jednym tomie ukazała się 1834 roku „Jutrzenka”, i „Pierwiosnek” w latach 1838-1843.  Mimo kłopotów z cenzurą po powstaniu listopadowym w 1836 roku wydawano „Magazyn dla Dzieci”,  w 1843 „Zorzę” i „Motyla”. W Galicji w latach 1858-1852 wychodził „Przyjaciel Dzieci” i w 1850 roku „Dzwonek”. W latach 1849-1853 Ewaryst Estkowski redagował w Poznaniu pismo „Szkółka dla Dzieci” różniące się od poprzednich pedagogicznym charakterem, pismo szkolne. W latach 1860-1861 we Lwowie ukazywała się „Czytelnia dla młodzieży”, a po powstaniu styczniowym rozszerzył się zasięg terytorialny wydawanych czasopism, dotyczy to zwłaszcza Lwowa, gdzie ukazywały się: ”Czytelnia dla Młodzieży (1860-1861), „Przyjaciel Dzieci”(1861-1866), „Opiekun Polskich Dzieci”(1867-1870), „Opiekun Dzieci Naszych”(1871-1873), „Promyk” (1872-1873) i inne o dość krótkim żywocie, dopiero „Mały Światek” ukazujący się od 1877 roku przetrwał do czasu I wojny światowej. Do 1914 roku przetrwały dwa tygodniki wydawane w Warszawie: „Przyjaciel Dzieci”(1861-1914) i „Wieczory Rodzinne”(1880-1914). Pierwszy z nich z wyraźnie pozytywistycznymi tendencjami rozwijał tematy dotyczące nauk przyrodniczych. Było to pierwsze czasopismo, które ogłosiło konkurs na powieść lub bajkę. „Wieczory rodzinne” zdobyły niezwykłą popularność dzięki rozbudowaniu poszczególnych działów. Drukowano w odcinkach powieści pisarzy współczesnych i tłumaczenia obcych, zainteresowaniem cieszyły się działy poezji, życiorysów i inne. Oba pisma, także te wcześniejsze, były starannie wydawane.

W czasie poprzednich spotkań była mowa o udziale chłopów w powstaniu kościuszkowskim, o tym, że w czasie wojen napoleońskich Polacy uciekali z pruskiej armii, o czym pisał płk Franciszek Garczyński do gen. Aksamitowskiego zawiadamiając go, że z dezerterów tworzy osobną kawalerię pikierów, o chłopskich ochotnikach w powstaniach listopadowym i styczniowym, a także o strajku szkolnym i Towarzystwach Czytelni Ludowych rozpowszechniających polskie książki. Jednym ze źródeł takiej postawy była decyzja KEN o upowszechnieniu szkolnictwa elementarnego, zaangażowanie nie tylko pedagogów, ale i starania samych chłopów, którzy w wielu wsiach opłacali izbę szkolną i nauczyciela, czego mamy przykłady na Pomorzu. Te przedsięwzięcia i rozpowszechnianie czytelnictwa dla dzieci przygotowały czytelników pisemek dla ludu rozpowszechnionych w połowie wieku i literatury tworzonej w następnych latach.

 

W prezentacji wykorzystano nast. pozycje:

Kaniowska- Lewańska Izabela: Literatura dla dzieci i młodzieży do roku 1864, PIW, 1973

Kuliczkowska Krystyna: Literatura dla dzieci i młodzieży a latach 1864-1918, PIW 1975

Fotografia okładki „Pielgrzyma” i wstęp I. Czartoryskiej pochodzą – z zasobów Rolniczej biblioteki cyfrowej

Kitowicz Jędrzej: Opis obyczajów polskich, O edukacji dzieci od lat siedmiu – Wirtualna biblioteka literatury polskiej

tekst: Irena Kucz