Oglądasz: Kronika

Majowe spotkanie wyjazdowe członków PTG Szlakiem Mennonitów i kwietniowe spotkanie członków PTG z Przemysławem Pragertem autorem Herbarza Szlachty Kaszubskiej

Gościem kwietniowego spotkania naszego towarzystwa był historyk, pan Przemysław Pragert, autor „Herbarza szlachty kaszubskiej” Wkrótce ukaże się IV tom jego dzieła. Znajdą się w nim uzupełnienia, a także nowe odkrycia dotyczące nazwisk i herbów, a także wiele ciekawostek związanych z poszukiwaniami nie tylko herbów, ale ich śladów i fragmentów, czego przykładem jest herb Zalewskich znajdujący się na frontonie  dworku w Paraszynie, który został nieprawidłowo uzupełniony. Autor herbarza skorygował błąd, po odnalezieniu fragmentu prawidłowego herbu. Omówił też guziki heraldyczne, to właśnie na takim guziku znajduje się prawidłowy herb Zalewskich. To tylko jeden z wielu przykładów. Prelegent przedstawił też skany bogatego zbioru pieczęci kaszubskich oraz swoje badania dotyczące tablic nagrobnych opatrzonych herbami. Wykład był bardzo interesujący, ponieważ niektórzy członkowie towarzystwa mieli okazję uzupełnić swoją wiedzę o przodkach, natomiast wszyscy zainteresowani znajdą w IV tomie  „Historii szlachty kaszubskiej” bogaty materiał, który poszerzy ich wiedze na temat naszego regionu.

 

 

Jak co roku, członkowie naszego towarzystwa wzięli udział w  majowej wycieczce. Tym razem  postanowiliśmy odwiedzić miejsca związane z mennonitami. Podczas jednego z ostatnich spotkań, w których była mowa o bibliotekach cyfrowych, znalazła się informacja o  osadnikach w starostwie brodnickim w Wielkich i Małych Książkach. „Osadzeni na tych lądach  Olędrzy od Najjaśniejszej Anny Katarzyny Konstancyi, królewny polskiej na czynszach do lat 30 a data privilegii w Warszawie die 24 miesiąca lipca r. 1683 (pisownia oryginalna). To bardzo interesujący temat tym bardziej, że wiele współcześnie stosowanych  nazwisk może pochodzić z tamtego okresu. W wymienionym dokumencie znalazły się  nazwiska: Bahr, Prusak, Maniecki, Meller, Spychacz, Bieniek i Bednarz. Wymieniono je w związku z ich powinnościami dotyczącymi czynszu.  Można przypuszczać, że po wiekach, jakie minęły, potomkowie wielu z tych rodzin żyjących w Polsce, nie mają świadomości swojego, bardzo interesującego pochodzenia, w przeciwieństwie do  wspólnoty mennonickiej wywodzącej się ze z Alzacji, której część pod przewodnictwem Jakuba Ammana nie zgadzającego się na  tolerowanie ochrzczonych odszczepieńców,  opuściła Europę  i zamieszkuje w kilku stanach USA zgodnie z dawno ustalonymi zasadami (amisze). Osoby zainteresowane osadnictwem holenderskim w Dolinie Wisły mogą znaleźć wiele informacji na ten temat dostępnej w Internecie pracy zbiorowej autorów Krzysztofa Bartkowskiego, Emanuela Okonia, Ewy Sekuła - Tauer i  Iwony Jastrzębskiej - Puzowskiej  Zarys dziejów osadnictwa holenderskiego w Polsce (ze szczególnym uwzględnieniem terenu byłego województwa bydgoskiego – obecnie Kujawsko-pomorskiego („Osadnictwo holenderskie w Dolinie Wisły – miasto Nowe”) . 

Jeśli chodzi o Żuławy, we wspomnianej pracy mówi się o tym, że mennonitów w okolice Gdańska prawdopodobnie sprowadził Jan Łaski (sekretarz króla Zygmunta Starego, wcześniej ksiądz katolicki, potem pastor ewangelicki),  związany z reformacją w Europie , między innymi z Fryzją , gdzie poznał osobiście Menno Simonisa, twórcę tego ruchu religijno- społecznego. Ta znajomość i umiejętności Holendrów dotyczące zagospodarowywania terenów depresyjnych i podmokłych zadecydowały o sprowadzenia  mennonitów do Polski. Nie bez znaczenia był fakt, że Polska szczyciła się tolerancją religijną,  Tu mogli się czuć bezpiecznie.  Ich umiejętności i pracowitość sprawiły, że byli najzamożniejszymi gospodarzami w okolicy, w której  mieszkali,  poza osuszaniem terenów i  budową wałów przeciwpowodziowych wyróżniali się dobrze zorganizowaną hodowlą zbóż, sprowadzili do Polski krowy rasy holenderskiej. Zachowywali też swoją odrębność kulturową i religijną (chrzcili dorosłe dzieci, nie nosili broni, odmawiali służy wojskowej i  składania przysiąg -  w związku z tym, sprawowania urzędów), zachowali ją, mimo że na tereny przez nich zamieszkałe, zaczęli napływać Polacy i Niemcy. Rozmiary osadnictwa mennonickiego były imponujące.  Cytuję za Wikipedią – „Menonici”) Wg dotychczasowych badań w latach 1527/1547 do 1864 na obszarze I Rzeczpospolitej (następnie w trzech zaborach) powstało co najmniej 1700 osad olędederskich z czego w  przynajmniej 300 przepadkach  osadnikami byli etniczni Holendrzy. Ślady po osadnictwie widoczne są do dziś zarówno w architekturze wiejskiej, układach przestrzennych wsi i w nazwach miejscowości (Holendry, Olędry, Olendry itp.)

                Osadnictwo holenderskie na Żuławach i w innych regionach zaboru pruskiego skończyło  się wraz z rozbiorami. Wprowadzone nowe niekorzystne regulacje prawne, a także przymus odbywania służby wojskowej, spowodowały, że wielu mennonitów opuściło Polskę. Jednak historia ich przodków związana z Polską jest nadal żywa. 25 lipca 2014 roku Marcin Kupczyk napisał w toruńskiej prasie regionalnej: Współcześni holenderscy mennonici odwiedzą nasz region. Przez kilka dni będą poszukiwać śladów swoich przodków, którzy zakładali swoje osady na terenie dzisiejszego województwa kujawsko-pomorskiego. Uczestnicy wyprawy (8 osób) odwiedzają miejsca związane z mennonitami. W naszym regionie będą to: Archiwum Państwowe i starówka w Toruniu. Potem - Wielka Nieszawka - powstający tam Olęderski Park Etnograficzny, dawny cmentarz mennonicki i kościół pomennonicki w Małej Nieszawce oraz Gruczno i Chrystkowo - gdzie stoi mennonicki dom z XVIII wieku.

 My ograniczyliśmy naszą wyprawę do kilku miejsc na Żuławach. Prezes, Janusz Pawelczyk, wyznaczył trasę i wiódł nas przez kolejne miejscowości, a naszym przewodnikiem był Zbyszek Michalak,  który dobrze zna te okolice, ponieważ są to jego rodzinne strony. Jego wiedza na temat Żuław jest naprawdę imponująca, poza tym posiada niezwykła zdolność do nawiązywania kontaktów z nieznajomymi. Sprawił, że zamknięte w sobotnie przedpołudnie kościoły, otwierano specjalnie dla nas

Wyprawę zaczęliśmy od Gdańska, od zabytkowego kościoła mennonitów powstałego w latach 1818-19 poza murami ówczesnego Gdańska. To świetnie zachowany budynek o charakterystycznym stylu pięknie położony u podnóża Biskupiej Górki. Pozostał jako świadectwo obecności mennonitów w Gdańsku, ich wyznania  i kultury.

Zbór Kościoła Zieloświątkowego w Gdańsku , dawny kościół pomenonicki

Następnym etapem była żuławska wieś – Kiezmark, w gminie Cedry Wielkie. Tam zatrzymaliśmy się przy zbudowanym w 1727 roku kościele o charakterystycznej szachulcowej budowie, którą tworzy drewniany szkielet wypełniony mieszanką gliny, trocin i itp. Kościół powstał na pozostałościach dawniejszego zboru luterańskiego. W 1945 został poświęcony jako kościół katolicki pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. Naszą uwagę zwróciły kamienne herby Gdańska z XVI wieku i sięgające XVII wieku wyposażenie kościoła, płyty nagrobne z tego okresu, niestety nieczynne organy i wiekowy zamek w równie wiekowych w drzwiach do świątyni

 

 

Z Kiezmarku udaliśmy się do Drewnicy. Tam zainteresował nas wiatrak, pozostałość po holenderskich osadnikach, jedyny taki w Polsce. Umieszczona przed wiatrakiem tablica informuje,  że wiatrak „Koźlak „ pochodzi z 1718 roku. Wykonany prawie całkowicie z drewna. Unikatowy wiatrak przemiałowy z bryłą dachową na kształt odwróconej łodzi. Jest najstarszym zachowanym wiatrakiem na pobrzeżu Bałtyku. Nazwa wiatraka pochodzi od konstrukcji, na której został postawiony (kozioł).

 

Następnym etapem naszej wyprawy było Orłowo położone w powiecie nowodworskim. Pozostałością po pobycie menonitów jest charakterystyczny dla ich architektury – dom podcieniowy, typ spotykany w  wielu miejscowościach na Żuławach. To duże domy  z drewna o szkieletowej konstrukcji wypełnionej cegłą, otynkowane. Ich nazwa pochodzi od podcieni wysuniętych przed przednią część domu. Różnią się ilością słupów podcienia, ich liczba związana była z zamożnością gospodarza. W Orłowie mogliśmy podziwiać odrestaurowany XIV wieczny filialny  gotycki kościół pod wezwaniem Św. Barbary. Jest to jednonawowy kościół z niewielką ośmioboczną drewnianą wieżą i sygnaturką na dachu zakończoną chorągiewką, z XVII wieczną  amboną i XIX wiecznym umieszczonym w przedsionku nagrobkiem Corneliusa i Petera Ens,  o ciekawej formie – w postaci otwartej księgi. Obok kościoła umieszczono lapidarium, w którym zgromadzono stare nagrobki, w tym wiele mennonickich.

 

 


Kolejną odwiedzoną przez nas miejscowością był Stawiec, także położony w powiecie nowodworskim, wieś znana z jednego z największych cmentarzy mennonickich, zajmujący około jednego hektara powierzchni. Z zachowanych inskrypcji, często trudnych do odczytania, wynika, że  większość zachowanych nagrobków postawiono w połowie XIX wieku. Są bogate w elementy dekoracyjne z charakterystyczną symboliką - motylem symbolizującym ulotność życia, kotwicą – symbolem stałości wiary, gasnącym życiem symbolizowanym przez pochodnię i inne, które w całości są symbolem – jak pozostawiony pień ściętego drzewa. Wyryte na stelach - pionowych płytach nagrobnych,  nazwiska, świadczą o niderlandzkim pochodzeniu zmarłych osób.  Inskrypcje znajdujące się na stelach często mówią o i pozostawionej rodzinie zmarłego, liczbie dzieci i imieniu pierwszej żony, w przypadku grobu wdowca.  Nagrobki różnią się kształtem. Są to stele, czworoboczne  cippusy i wspomniane nagrobki w kształcie ściętego drzewa, po którym pozostał jedynie pień. Wiele nagrobków to tylko podstawy tego, co znajdowało się na nich w przeszłości Z daleka cmentarz robi wrażenie parku. Niestety, nie  zachował się istniejący w przeszłości usytuowany przy cmentarzu mennonicki dom modlitwy.

  

 

Nowy Staw nad rzeką Świętą, w powiecie malborskim,  to następna miejscowość, w której się zatrzymaliśmy. To gmina miejsko-wiejska położona na równinie poprzecinanej kanałami o bogatej historii liczącej ponad 600 lat i pamiętająca czasy krzyżackie. Miasto zachowało średniowieczny układ urbanistyczny, średniowieczny układ ulic, dwa centralnie położone rynki miejskie i ślady miejskiej fosy. Spośród zabytków wyróżnia się XIV wieczny największy kościół na Żuławach - Kościół Św. Mateusza i neogotycki kościół ewngelicki nazywany „Ołówkiem”, w którym obecnie znajduje się Galeria Żuławska. Kościół postawiono w miejscu spalonego w 1802 roku ratusza, a jego nazwa, wzięła się stąd, że spory dotyczace kształtu wieży kościoła zakończył mistrz budowlany pokazując ośmiokątny ołówek z czubkiem. W „Ołówku” zachowano ślady średniowiecznego ratusza. które są widoczne pod szklaną podłogą i zachowano układ dawnego kościoła ewagelickiego. Z wysokiej wieży rozciąga się widok na równinę Żuław. Na szczycie wieży mogliśmy też podziwiać zabytkowy, nadal czynny,  mechanizm uruchomiający zegar.

 

Z Nowego Stawu ruszyliśmy do Lasek Malborskich. To był niespodzianka przygotowana przez Zbyszka Michalaka, który poznał nas z mieszkającym tam jego znajomym, panem Leonem. Wysłuchaliśmy opowieści o historii tych okolic, wykopaliskach, które były jego udziałem, kiedy znajdował na polu pozostałości po czasach krzyżackich, powodzi, które nawiedzały w przeszłości te okolice i zmian, jakie zaszły w obrębie ujścia Wisły, dokonane przez siły przyrody i dzięki działalności ludzkiej.

Z Lasek udaliśmy się do Stogów Malborskich.

Niżej informacja dla zwiedzających:

 Cmentarz jest zadbany, groby otoczone drzewami, równie wiekowymi. Niektóre tak wielkie, że potrzeba było czterech osób, żeby objąć ich pień.

 

 

To był przedostatni przystanek naszej wycieczki. Obok tablicy informacyjnej dotyczącej cmentarza, widnieje druga, której treść warto zacytować, bo była podsumowaniem naszej wyprawy:” Szlak Mennonitów jest osią rozwoju turystyki na Żuławach. Szlak łączy obiekty związane z historia osadnictwa na Żuławach, w tym osadnictwa mennonickiego, służąc jej popularyzacji. O atrakcyjności szlaku stanowi zabytkowy, antropogeniczny, czyli uczyniony ręką człowieka, harmonijny obraz delty Wisły i bardzo liczne zabytki kultury materialnej. Najbardziej wartościowymi zabytkami na szlaku są doskonale zachowane, nierzadko pochodzące ze średniowiecza, układy osadnicze wsi, w tym liczne wsie założone wokół prostokątnego wiejskiego placu, czyli nawsia. Spośród obiektów architektonicznych na uwagę zasługują domy podcieniowe, których forma na Żuławach osiągnęła szczyt rozwoju oraz tzw. zagrody holenderskie. Bardzo liczne są wiejskie gotyckie kościoły i ich ruiny. Wielką gratkę stanowią budowle hydrotechniczne: stacje pomp, kanały, śluzy, wały przeciwpowodziowe oraz mosty podnoszone i obrotowe”

Jeden z takich zrujnowanych kościołów znajduje się w Gnojewie, w gminie Miłoradz. To kościół pod wezwaniem Św. Szymona i Judy Tadeusza, XIV wieczny zabytek, najstarszy w Polsce kościół szachulcowy, ceglano-drewniany, o czym informuje zamieszczona ma murze kościoła tablica.  Przetrwał wiele kataklizmów, na ścianie niedaleko wejścia, znajduje się znak wodny (powyżej metra) pokazujący poziom, do którego sięgała woda w czasie dawnych powodzi. Dziś czeka na remont i rekonstrukcję.

 

   To był ostatni etap naszej wyprawy na Żuławy. Skuszeni bliskością leżącego już na Powiślu,  Gorzędzieja, wiedząc o zabytkowym kościele znajdującym się w tej wsi, udaliśmy się tam, aby wejść  do kościoła po wezwaniem Św. Wojciecha. Według legendy, święty zatrzymał się tam w drodze z Pragi. Początki parafii sięgają XIII wieku. Kościół posiada zabytki z XV i XVI wieku.  Pod koniec XIX wieku przekazano kościołowi (z parafii z Gniezna)  relikwie św. Wojciecha. Od tego czasu istnieje w Gorzędzieju Sanktuarium św. Wojciecha.

Kościół jest pięknie położony na nadwiślanej 40 metrowej skarpie.

                Mieliśmy szczęście. Maj nie rozpieszcza nas dobrą pogodą, ale tego dnia było pięknie, jak na zamówienie. Towarzyszył nam zapach rzepakowego miodu roztaczający się wokół żółtych pól rzepaku które mijaliśmy i nawet bociany w Drewnicy pozowały nam do fotografii.

                                                              

 

 

Tekst i zdjęcia Irena Kucz