Oglądasz: Kronika

Wiadomości Sierakowickie-"Jan Pawelczyk ? syn Ziemi Sierakowickiej ? ofiara ludobójstwa w lasach piaśnickich"


Piaśnica - ta miejscowość wśród wielu Pomorzan budzi prawie te same uczucia jak wśród wszystkich Polaków Katyń. Ta niewielka miejscowość w Puszczy Darżlubskiej w latach 1939-1940 była miejscem kaźni 12.000-14.000 istnień ludzkich. Dlaczego hitlerowcy wybrali tę miejscowość? Być może myśleli, że ta zbrodnia nie zostanie nigdy wykryta...

Spośród kilkunastu tysięcy ofiar Piaśnicy warto przybliżyć tę na ogół mało znaną postać polskiego patrioty Ziemi Kaszubskiej- mojego Dziadka, urzędnika pocztowego Jana Pawelczyka .

Jan Pawelczyk urodził się w Tuchlinie 1.01.1899 w powiecie kartuskim i był synem Augustyna Pawelczyka (ur.9.09.1870 w Grzybnie k/Kartuz), zwanego Kaszubskim Drzymałą z powodu zamieszkiwania wraz z rodziną w wozie cygańskim , co z kolei było spowodowane prawem pruskim odnośnie stałego osadnictwa Polaków w Zaborze Pruskim i Marianny z d. Drywa. Historia zniemczenia imienia i nazwiska Jana Pawelczyka przez Urzędnika Stanu Cywilnego- aptekarza Johanna Wiehe, oraz perypetie z postawieniem własnego domu mieszkalnego przez Augustyna Pawelczyka były już opisywane w Wiadomościach Sierakowickich 8/2010.
Ze względu na liczne szykany Augustyn Pawelczyk przeniósł się do Karczemek k/Kielna ,gdzie swoje młodzieńcze lata spędził również jego syn -Jan Pawelczyk, który ożenił się i podjął swoją pierwszą pracę jako listonosz w Kielnie. W Kielnie urodziła się też dwójka dzieci Jana Pawelczyka i jego żony Bronisławy z domu Hirsz .Nieopodal Kielna, na jego oczach powstawało nowe, portowe miasto Gdynia .Tutaj w 1927 w roku, w dzielnicy Chylonia zamieszkał wraz z rodziną, gdzie dalej był zatrudniony w charakterze listonosza , a potem urzędnika pocztowego.....
Był bardzo lubianym kolegą i społecznikiem. Od odzyskania niepodległości przez Polskę należał do takich organizacji jak: B..Powstańców i Wojaków im. Gen. Hallera ,później do L.M. i K. ( Liga Morska i Kolonialna ) do N.D. - Narodowej Demokracji i P.Z.Z. – Polskiego Związku Zachodniego, – gdzie czynnie się udzielał we wszystkich organizowanych spotkaniach i czynach społecznych.
Był także cenionym pracownikiem i chociaż nie miał średniego wykształcenia. Naczelnik Poczty Gdynia 4 wycofał go ze służby zewnętrznej roznoszenia listów, pieniędzy, telegramów i awansował, powierzając mu odpowiedzialne stanowisko w służbie wewnętrznej, które zajmował jeszcze kilkanaście dni po wybuchu II Wojny Światowej.



Jan Pawelczyk w mundurze pocztowym przed wprowadzeniem na krótko przed II wojną światową nowych mundurów koloru wojskowego.

Nie ulega wątpliwości, że jego patriotyzm, imię dobrego Polaka, życiowe zaangażowanie i prawdopodobnie zmagania jego Ojca Augustyna z urzędnikami pruskimi ,były przyczyną umieszczenia go przez Niemców na liście niebezpiecznych Polaków, sporządzonej podobno przez późniejszego okupanta jeszcze przed wybuchem wojny, a zawierającej nazwiska polskiej inteligencji – profesorów, księży, nauczycieli, lekarzy, pocztowców, kolejarzy, policjantów i innych urzędników państwowych.

A oto relacja mojego Ojca Jana Pawelczyka ur. 29.12.1924 syna Jana zamordowanego w Piaśnicy dotycząca okoliczności aresztowania, śmierci i ekshumacji zwłok jego ojca z Piaśnicy na Cmentarz Wojskowy w Gdyni-Redłowie
„Nadszedł ów pamiętny, w smutnym tego słowa znaczeniu, dzień 7 listopada 1939r. Przed południem Ojciec był w piwnicy sąsiadów państwa Robakowskich, gdzie wędziliśmy mięso i gdzie w ukryciu dorośli słuchali często Radia bum! bum! bum! czyli Londyn. Nagle zjawili się Niemcy, jeden w cywilu, a drugi w mundurze SA i pytali o ojca. Mama powiedziała, że nie ma go w domu. Padło pytanie, gdzie jest? U sąsiadów, więc proszę go zawołać! Zawołaliśmy Tatę i Mama zdążyła powiedzieć: „Już przyszli po Ciebie”. Mama wprowadziła ich i Tatę do pokoju i też chciała posłuchać, co będą mówili, ale jeden z Niemców powiedział:” Nie, nie , my sami sobie poradzimy, proszę wyjść ! Mama wyszła, ale podsłuchiwała pod drzwiami. Najpierw rozmawiali, a potem nastąpiła cisza, w końcu dali czas Ojcu na przypominanie sobie. Wreszcie wyszli i zostawili Ojca , z tym iż powiedzieli:” My jeszcze jedziemy do Redy, a Pana prosimy o zgłoszenie się na policję w Chylonii, tam Pana jeszcze raz przesłuchamy, a Pani niech się nie martwi, mąż wróci do domu”. Mama podsłuchując, usłyszała te słowa skierowane do Taty: „A może był to Pana brat Anton?” Byliśmy ciekawi, czego chcieli Niemcy i wtedy Ojciec powiedział, że zarzucono mu jakoby bardzo pobił dwoje niemieckich dzieci, ale takiego zdarzenia sobie nie przypominał. Nam wyznał, że na krótko przed wojną odprowadził od poczty na policję dwóch mężczyzn, którzy mogli być szpiegami. Wtedy był czas, aby jeszcze uciec przed aresztowaniem, ale Ojciec czuł się niewinny, więc udał się na policję. Mama na wszelki przypadek ubrała Ojca w mundurowy pocztowy sweterek i mały kożuszek z owczej wełny ( bo to listopad ) i dała wszystko, co niezbędne na kilka dni: jedzenie, bieliznę, przybory do mycia i golenia. Mijają godziny i 2 dni, a Ojciec nie wraca.
Od innych żon i matek aresztowanych synów Mama dowiedziała się, że Ojciec może być uwięziony w więzieniu przy ul. Starowiejskiej. Wtedy p.Grabarczykowa mieszkająca w domu naszego wujka ( ze strony Mamy ) Adolfa przy ul.Chylońskiej 170 przekonywała, że są szanse zobaczenia się z mężami, a ponieważ Mama znała bardzo dobrze język niemiecki, szanse te mogą być bardzo duże. Rzeczywiście dobry strażnik dał się ubłagać i pozwolił na krótki moment widzenia, oraz przekazania przyniesionego jedzenia. Mama szybko wbiegła do piwnicy więzienia, zobaczyła Ojca bardzo zbitego, storturowanego i tak płaczącego jak nigdy w życiu. Wtedy też dowiedziała się, że Ojciec stał się ofiarą donosu naszej byłej lokatorki Kajkowskiej, czy Majkowskiej, zalegającej z kilkumiesięcznym płaceniem czynszu, a która musiała się swego czasu od nas wyprowadzić w wyniku grożącej jej eksmisji. Na zakończenie widzenia, oboje płakali, bo Ojciec powiedział:” Nas wywiozą do Sztuthoffu, albo w głąb Niemiec”. To były ostatnie słowa usłyszane przez Mamę od naszego Taty. Od tej chwili wszelki słuch po Janie Pawelczyku –urzędniku pocztowym z Gdyni zaginął…



Fragment mogiły zbiorowej nr 2 w Piaśnicy , w której był pochowany Jan Pawelczyk do czasu ekshumacji


Już po zakończeniu II Wojny Światowej, w wyniku przeprowadzonych ekshumacji zwłok przez władze Państwa Polskiego w wielu miejscach kaźni Polaków - w tym również w lasach piaśnickich - po rozpoznaniu zwłok przez rodzinę na podstawie zachowanych strzępów ubraniowych( fragmencie - koloru wojskowego - swetra pocztowego i pocztowych guzików) oraz osobistych drobnostek , a także na podstawie wiarogodnych ekspertyz powołanej komisji biegłych sądowych, ekspertów, prawników i lekarzy okazało się, że został rozstrzelany dnia 11 listopada 1939r. w Piaśnicy. Tego dnia zostało zamordowanych oprócz Jana Pawelczyka 314 innych mieszkańców Pomorza, między innymi męczenniczka Siostra Zmartwychwstanka, Alicja Kotowska zaliczona do grona błogosławionych 13.06.1999 przez Papieża Jana Pawła II. Ten dzień 11 listopada był przez hitlerowców wybrany nieprzypadkowo. Miało to być symboliczne potwierdzenie zniszczenia niepodległości Polski. W wyniku przeprowadzonych badań, ocalałych zdjęć z egzekucji, relacji świadków okazało się że mordu w Piaśnicy dokonywały zmilitaryzowane jednostki Selbschutz-u, a nie tylko hitlerowcy..
W październiku 1946 roku z inicjatywy władz miejskich Gdyni i rodzin pomordowanych miało miejsce sprowadzenie rozpoznanych zwłok z lasów Piaśnicy .Resztki odnalezionych ciał zostały umieszczone w prostych, czarnych , drewnianych trumnach i przewiezione dnia 26.10.1946 na Plac Grunwaldzki w Gdyni. Tu na uroczystej Mszy Św. spotkały się rodziny zabitych przez hitlerowców patriotów Wybrzeża i stąd utworzony został kondukt żałobny składający się z 33 trumien na samochodach ciężarowych. Kondukt przy dźwiękach żałobnego Marsza Chopin’a wykonanego przez orkiestrę wojskową wolno posuwał się ulicą Świętojańską w kierunku Gdyni-Redłowa na Cmentarz Bohaterów Obrońców Wybrzeża. Złożenie trumien do poprzednio przygotowanych grobów odbyło się bardzo uroczyście z udziałem kilku gdyńskich księży i władz wojewódzkich”
Tak więc mój Dziadek Jan Pawelczyk spoczął obok grobu bohaterskiego Pułkownika Dąbka, Dowódcy Obrony Wybrzeża w 1939 roku. Te chwile pogrzebu głęboko zaryły się w pamięci wszystkich członków rodziny i odtąd te miejsca pamięci w Piaśnicy i w Redłowie są przez nas często odwiedzane.



Grób Jana Pawelczyka na Cmentarzu Obrońców Wybrzeża w Gdyni – Redłowie

Na tablicy nagrobnej napisano „zakładnik”. Identyczny napis znajduje się na tablicach pozostałych, znanych z nazwiska 29 męczenników Piaśnicy oraz 1 tablicy z napisem NN symbolizującej pozostałe nieznane ofiary, zamordowane 11 listopada 1939 roku. Zaciekawiło mnie to na tyle ,że starałem się wyjaśnić dlaczego umieszczono ten napis? W trakcie moich dociekań okazało się ,że napis ten jednak nie odpowiada prawdzie historycznej Zakładnikami byli obywatele aresztowani przez Niemców na początku wojny i potem wypuszczeni na wolność, natomiast osoby aresztowane w listopadzie 1939 roku, przy których nazwisku pojawiły się odpowiednie adnotacje nie były zakładnikami, ale skazanymi na rozstrzelanie w dniu 11 listopada w Święto Niepodległości II Rzeczypospolitej. Byli to działacze polityczni II Rzeczypospolitej aktywni członkowie organizacji takich jak Polskiego Związku Zachodniego czy Stronnictwa Narodowego przeznaczeni przez Niemców do stracenia za to ,że byli Polakami i nie wstydzili się swojej polskości przed niemieckim okupantem.


Janusz Pawelczyk