You are here: Chronicle

Listopadowe spotkanie PTG w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Gdańska i grudniowe spotkanie Świąteczne PTG



Tym razem zamieszczamy dwie relacje z comiesięcznych spotkań pomorskich genealogów pierwszą ,nieco spóźnioną ze spotkania w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Gdańska i drugą ze spotkania świątecznego-wigilijnego.

1.Spotkanie wyjazdowe PTG w Siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Gdańska-13.11.2010


Listopadowe spotkanie było tym, które nie odbyło się w dniu 10 kwietnia 2010 w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Gdańsk z powodu katastrofy pod Smoleńskiem.
W pierwszej części wysłuchaliśmy wykładu Prezesa Towarzystwa Przyjaciół Gdańska p. Piotra Mazurka. Dowiedzieliśmy się, że miasto Gdańsk na przestrzeni wieków XVI –XVIII można zaliczyć do miast o charakterze międzynarodowym tak jak Wilno, Kłajpeda, Strasburg. Można również postawić śmiałą tezę ,że Gdańsk by miastem wielonarodowym i różnokulturowym. Gdańsk i Polska byli ze sobą bardzo związani. Polska dostarczała Gdańskowi towarów i możliwości handlowania z Europą. W warunkach geopolitycznych panujących w tych latach Gdańsk, choć terytorialnie należał do Polski, był zdominowany przez Niemców. Już po pierwszym rozbiorze Polski, Prusy zaczęły budować Sztolcenberg – miasto na wzgórzu chełmskim. Miało to być w ich zamierzeniu, miasto konkurencyjne dla Gdańska. Dowodem na to, że Gdańsk był miastem międzynarodowym, możemy znaleźć w nazwach takich budowli w Gdańsku jak: Dom Angielski czy Dom pod Murzynkiem. Pod koniec XVIII wieku Gdańsk był, po Paryżu drugim największym miastem w Europie.
Polacy w Gdańsku wywodzili się z ludności napływowej i Kaszubów. Co do Kaszubów można powiedzieć na podstawie języka kaszubskiego, że jest w nim wiele naleciałości z innych narodów. Po III rozbiorze Polski Prusy zmieniły charakter Gdańska. W rękach mieszczan gdańskich był handel i rolnictwo natomiast przemysł znalazł się w rękach pruskich. Chociaż Gdańsk był miastem portowym, to Prusy po roku 1795 starały się zmilitaryzować to miasto.
Inną ciekawostką jest to, że również starali się udowodnić, że Gdańsk był miastem niemieckim. W tym celu Prusacy dokonali w XIX wielu architektonicznych fałszerstw. Jednym z przykładów jest Brama Wyżynna, na której Prusacy na wzór herbów Państwa Polskiego, Gdańska, Prus Książęcych, znajdujących się po stronie zachodniej umieścili w roku 1886 herb Hohenzollernów. po stronie wschodniej od strony Katowni. Innym fałszerstwem dodanie czwartego przęsła w Bramie Zielonej i dołożenie w tzw. zworniku również herbu Hohenzollernów. Przemalowywano również polskie orły białe na kolor czarny( np. orzeł w Sieni Gdańskiej).
W Wolnym Mieście Gdańsku szacowano liczbę Polaków na ok.15.000-20000. Zakładali oni swoje organizacje , które pomagały im zachować polskość. Organizacje te liczyły niewielu członków i grupowały( tak jak dzisiaj) ludzi podobnych zawodów czy o podobnych zainteresowaniach. Jednymi ze znakomitych rodów Polaków gdańskich byli Szmelterowie, Leszczyńscy, Belwonowie czy Lendzionowie.
W okresie istnienia Wolnego Miasta działały tam dwie organizacje polonijne ,co wobec rosnącego wpływu Niemców ,utrudniało walkę o interesy Polski i Polaków.
Ciekawostką z pierwszych lat istnienia WMG jest fakt ,że to Polska dostarczała żywność z głębi kraju, dzięki czemu Gdańsk nie został dotknięty klęską głodu. Państwo pruskie miało problem z reperacjami wojennymi, które egzekwowały od nich zwycięskie mocarstwa. Polska starała się, aby Gdańsk z powrotem stał się miastem wielonarodowościowym, a Holendrzy Niemcy czy inne narody czuły się jak u siebie w domu- tak jak wtedy, kiedy po rewolucji lutowej w Rosji w 1905 r do Gdańska przybyło ok. 7000 osób.



Pan Piotr Mazurek podczas wykładu

Przez ponad 120 lat Prusacy zarządzali terenem Gdańska bezprawnie, ale dużo w tym czasie zrobili dobrego. Wybudowali kanalizację i rozpoczęli elektryfikację. Gdańsk nie stał się w okresie międzywojennym częścią Polski również dlatego, że Francuzi nie zgodzili sie na angielskie propozycje w czasie podpisywania Traktatu Pokojowego. Wiemy na pewno, że Polacy nie stanowili większości mieszkańców w Wolnym Mieście Gdańsku, Towarzystwo Przyjaciół Gdańska jest w posiadaniu dokumentów książek adresowych z lat 1925-1942, z których wynika na podstawie analizy brzmienia nazwisk, że stosunek ludności niemieckiej do ludności polskiej w tym okresie wynosił pół na pół. W 1919 roku wymagano od mieszkańców Gdańska podjęcia decyzji czy są Polakami Niemcami czy Gdańszczanami. Wobec powyższego niemiecka propaganda mogła w czasie plebiscytu odnieść sukces, bo tylko ok. 7% Gdańszczan zadeklarowało polskość. Do 1900 km2 obszaru Wolnego Miasta Gdańska Polacy mogli przyjeżdżać na dowód osobisty, podczas gdy inne narody w tym Niemcy musiały się legitymować paszportami. Polacy mieli w WM Gdańsku komisarza, a Niemcy ambasadora. Polacy mieli narzędzia, aby nie dopuścić do rośnięcia wpływów niemieckich Od niemieckich celników powinno wymagać się lojalności, przecież zatrudniało ich państwo polskie!. Niestety w związku z różnicą zdań pomiędzy Związkiem Polaków i rządem ministra Becka, nie wykorzystano na korzyść Polski różnych sytuacji konfliktowych, do których dochodziło w Wolnym Mieście Gdańsku. Jedynym wyjątkiem by zatarg z 1935 roku, kiedy nie wpuszczono do portu gdańskiego polskiego okrętu wojennego, wówczas zagroził on, że ostrzela miasto. W Gdańsku nie było polskich zakładów przemysłowych, co najwyżej firmy międzynarodowe. Polacy mieli zgromadzony za mały kapitał. W 1925 roku zapadła decyzja zbudowania portu w Gdyni. Gdańszczanie nie byli dobrze traktowani przez państwo polskie, przykładem tego może być nestor zasłużonego rodu Wika-Czarnowskich. W momencie przejścia na emeryturę nie uznano mu 3-4 lat pracy w Wolnym Mieście Gdańsku.
Zachowały się dokumenty mówiące o tym, że Albert Foster do Gdańska przyjechał na spotkanie zwolenników partii hitlerowskiej w roku 1930.Spotkanie to odbyło się w budynku przy ul.Kartuskiej 18 i przybyło na nie tylko 19 osób. Właśnie te 19 osób przyczyniło się do tego ,że w 1939 roku istniały listy obywateli Wolnego Miasta Gdańska przeznaczonych w pierwszej kolejności do aresztowania przez Gestapo już w pierwszych dniach po wybuchu II Wojny Światowej. Były to osoby, które nie zgadzały się z polityką faszystowską Niemiec.
Dzisiejsze miasto Gdańsk powinno być miastem otwartym, otwartym dla wszystkich narodowości- chcesz być Polakiem-bądź, chcesz być Niemcem-bądź, ale przede wszystkim bądź Gdańszczaninem i pracuj dla dobra miasta.
Towarzystwo Przyjaciół Gdańska powstało 40 lat temu i zastąpiło Towarzystwo Rozwoju Ziem Zachodnich, które było powołane po to aby szukać polskich śladów w Gdańsku. Towarzystwo to przestało istnieć w roku 1970 po podpisaniu Traktatów przez RFN i Polskę o uznaniu polskiej granicy zachodniej. Założycielem jego był prof.Jerzy Doerfer .Po wojnie w domach gdańskich mówienie po niemiecku nie oznaczało wcale bycia Niemcem. Używano na przykład tego języka przy dzieciach, aby nie rozumieli oni tego, o czym mówią dorośli. Jak już był powiedziane, zamieszkiwanie w regionie Pomorza samo w sobie ma być pewną wartością. Mamy tu jeziora, morze a nawet góry. Prelegent jako ciekawostkę podał Wieżycę, która okazuje się być najwyższym wzniesienie na Nizinie Wschodnioeuropejskiej aż do Uralu.
Janusz Wegner zapytał czy samo umieszczenie na liście gończej było wyrokiem śmierci na daną osobę. W odpowiedzi usłyszał, że decyzja o tym czy ktoś został skazany na odbycie kary w Stutthofie, czy miał być wysiedlony lub przeznaczony na rozstrzelanie zapadała po przesłuchaniu .Do czasu kiedy obóz w Stutthofie nie był jeszcze obozem koncentracyjnym zdarzały się zwolnienia z tego obozu, gdyż był to obóz resocjalizacyjny.
Wiesław Kledzik zaś przedstawił sytuację, jaka panowała w zakładach kolejowych w Wolnym Mieście Gdańsku. Okazuje się, że spośród ok. 4000 pracowników, 950 stanowili członkowie NSDAP, około kilkuset było członkami SS i SA, a tylko 45 stanowili obywatele polscy.
Janusz Pawelczyk zadał pytanie dotyczące zniemczania nazwisk w Wolnym mieście Gdańsku. Uzyskał odpowiedź, że mało to miejsce głównie w czasie wojny. Jako przykład Pan Mazurek podał nazwisko swojej matki -Saniewska, które Niemcy zniemczyli do Sander. Dnia 1.09.1939 r. obywatele Wolnego Miasta Gdańska stawali się automatycznie Eingedeutsche. Okazuje się, że prześladowania przedwojennych Gdańszczan skończyły sie dopiero na początku lat 60-tych ubiegłego stulecia.



Uczestnicy spotkania z zainteresowaniem słuchają wykładów na temat Gdańska

W drugiej części wykładu został omówiony tzw. projekt Oliwa. W zamyśle autorów ma być to elektroniczna Baza Danych gromadząca informacje na temat ludzi, mieszkańców, wydarzeń, miejsc, przedmiotów związanych z Oliwą. Dokumentem, na którego podstawie został utworzony spis mieszkańców w programie „Projektu Oliwa” jest książka adresowa z 1931 r.
Na przykładzie ulicy Drzymały pokazano domy i mieszkańców tych posesji.
Np. pod numerem 6 mieszkał Ambrosius Strossowski i przedstawiono wszystkie dokumenty, jakie są w posiadaniu Towarzystwa oraz dokumenty(paszporty) osób mieszkających po adresem Drzymały 6. Możemy też dowiedzieć się ze nazwisko Strossowski po raz pierwszy pojawia się w roku 1931, a zanika w roku 1945.
Ciekawym nazwiskiem występującym w tej książce adresowej, jest zniemczone nazwisko polskie Kwiatkowski. W oliwskiej książce adresowej występuje ono jako Quiatkowski. Praktycznie nie ma żadnej możliwości, aby szukać kogoś po nazwisku „Quiatkowski”.
Kolejną ulicą którą zaprezentował p.Mirosław Piskorski, była ulica Cystersów. Na tej ulicy pod numerem 17,znajdowała się willa „Agnes”, a w opisie tej willi pokazano zdjęcia rodziny Landmanów związane z tą posesją.
Następną pokazaną ulicą była ulica Opata Rybińskiego. Na tej ulicy pod numerem 8 znajdowała się Poczta Oliwska ( pokazano stemple tej poczty ). Pamiętajmy, że do roku 1926 Oliwa była samodzielnym miastem.


Projekt „Oliwa” na ekranie komputera

Zaprezentowano nam również artykuł reklamowy z roku 1854, w którym była opisana historia Dworu III w Oliwie.
W dalszej kolejności przedstawiono nam opis planu katedry oliwskiej , z opisem i zdjęciami interesujących miejsc w katedrze
Pan Mirosław Piskorski, w nawiązaniu do zakładów przemysłowych przedwojennej Oliwy, przedstawił zdjęcia przedmiotów z dawnych zakładów środków spożywczych Dr.Oetkera oraz fabryki farb , w których posiadaniu jest Towarzystwo Przyjaciół Gdańska.
Dużo ciekawych pocztówek i zdjęć Oliwy i okolic przekazał TPG, wnuk przedwojennego mieszkańca Oliwy p.Szlosowski. Interesujące jest to, że gromadził on mnóstwo pamiątek, zdjęć, artykułów z gazet, podręczniki przedwojenne i inne przedmioty ( bilety, nalepki etc).
Jednak najcenniejszą pamiątką która po nim została, są jego pamiętniki prowadzone od 1935 r.. Pan Szlosowski był gdańskim Niemcem i miał żonę Kaszubkę. W pierwszym rzędzie pamiętniki będą jeszcze raz przepisywane czytelnie, po niemiecku, a w drugiej kolejności dopiero na język polski. Po przetłumaczeniu będą one stanowić bardzo cenny materiał historyczny dla wielu badaczy.Zaprezentowano nam również artykuł reklamowy z roku 1854, w którym była opisana historia Dworu III w Oliwie.
W dalszej kolejności przedstawiono nam opis planu katedry oliwskiej , z opisem i zdjęciami interesujących miejsc w katedrze
Pan Mirosław Piskorski, w nawiązaniu do zakładów przemysłowych przedwojennej Oliwy, przedstawił zdjęcia przedmiotów z dawnych zakładów środków spożywczych Dr.Oetkera oraz fabryki farb , w których posiadaniu jest Towarzystwo Przyjaciół Gdańska.
Dużo ciekawych pocztówek i zdjęć Oliwy i okolic przekazał TPG, wnuk przedwojennego mieszkańca Oliwy p.Szlosowski. Interesujące jest to, że gromadził on mnóstwo pamiątek, zdjęć, artykułów z gazet, podręczniki przedwojenne i inne przedmioty ( bilety, nalepki etc).
Jednak najcenniejszą pamiątką która po nim została, są jego pamiętniki prowadzone od 1935 r.. Pan Sztrosowski był gdańskim Niemcem i miał żonę Kaszubkę. W pierwszym rzędzie pamiętniki będą jeszcze raz przepisywane czytelnie, po niemiecku, a w drugiej kolejności dopiero na język polski. Po przetłumaczeniu będą one stanowić bardzo cenny materiał historyczny dla wielu badaczy.




Pan Mirosław Piskorski wyjaśnia tajniki projektu „Oliwa”

W ostatniej części spotkania , w imieniu PTG Mariusz podziękował za gościnę i wykład przedstawicielom Towarzystwa Przyjaciół Gdańska, a następnie przedstawił przygotowania do realizacji projektu digitalizacji i indeksacji zasobów AP Gdańsk. Poinformował o toczących się od kilku tygodni rozmowach dotyczących zasad współpracy pomiędzy AP Gdańsk i PTG. Wstępnie do projektu zgłosiło się 10 osób. Pierwszy etap współpracy będzie obejmować 38 zasobów akt stanu cywilnego. „Akta stanu cywilnego” według bazy Pradziad, to akta : kościołów katolickich, ewangelickich i USC. Prace będą wykonywane na dwóch stanowiskach fotograficznych i jednym stanowisku do skanowania mikrofilmów, Jeśli chodzi o digitalizowane zasoby, to będą one prezentowane na stronie internetowej PTG i stronach Archiwum. Ze strony PTG do koordynacji prac związanych z projektem digitalizacji AP Gdańsk zostali wyznaczeni , Mariusz Momont i Janusz Pawelczyk. Mariusz prowadzi stronę techniczną projektu, a Janusz zajmuje się zasobami. W pierwszym załączniku znajdują się księgi, których nie ma w Archiwach Diecezjalnych, min z obszaru z terenu Diecezji Gdańskiej, jak np Oksywie, Chwaszczyno ( do tych dwóch parafii należały wioski, które obecnie są częścią Gdyni).
W następnych aktualizacjach załączników zasoby będą powiększane o księgi z terenu Żuław ,Diecezji Elbląskiej, parafii pod Gdańskiem i kościołów z terenu samego miasta Gdańska. Będzie to szczególny ”ukłon” w stronę genealogów niemieckich. W chwili obecnej, z uwagi na czas pracy archiwum dniem, w którym będziemy digtalizować zasoby, będzie środa. Janusz wspomniał, że PTG będzie się starało zaproponować AP Gdańsk wzór formatki indeksów chrztów, ślubów i zgonów, jakie obecnie obowiązują w PTG. Już w tej chwili widać, że projekt digitalizacji zasobów AP Gdańsk będzie niósł pewne koszty takie jak: stanowiska, sprzęt fotograficzny i oprogramowanie. Mariusz również zasugerował, że w związku z powyższym trzeba się będzie poważnie zastanowić nad zmianą statusu Pomorskiego Towarzystwa Genealogicznego z „non profit” na towarzystwo zarejestrowane. Janusz z kolei wspomniał o propozycji zmiany wizerunku ”LOGO” PTG, aby Gryf był bardziej „pomorski” a nie „zachodniopomorski”. Mariusz następnie zapowiedział, że wkrótce po podpisaniu Porozumienia na forum PTG i na forach Genealodzy.pl i Forgen, pojawi się informacja na ten temat, a dodatkowo na naszym Forum o pełna informacja o zasobach przeznaczonych do digitalizacji.
Następne, grudniowe spotkanie będzie miało już charakter świąteczny i wigilijny.

2.Grudniowe spotkanie świąteczne PTG-11.12.2010

Świąteczne spotkanie pomorskich genealogów otworzyła pani Prezes i przekazała głos koordynatorom Projektu digitalizacji i indeksacji zasobów Archiwum Państwowego w Gdańsku, Mariuszowi i Januszowi w celu omówienia doświadczeń z trwania Projektu.
W pierwszych słowach Mariusz podziękował Leszkowi Ćwiklińskiemu, Staszkowi Pieniążkowi, Bronkowi Wencie i Joasi Grochowskiej, bez których zaangażowania i poświęcenia swojego prywatnego czasu, projekt by nie zaistniał. Podziękowanie otrzymali tez Krzysztof Borowski, Wojtek Beszczyński, Tomek Bogiel, Adam Kamiński, Krzysztof Wojewoda,Igo   
Z zasobów , które obecnie digitalizuje PTG Gdańsk będzie wykonanych ok.400.000 zdjęć. Wiązać się to będzie z koniecznością poniesienia dużych nakładów finansowych. Trzeba będzie wymienić nasz sprzęt fotograficzny, bo po prostu odmówi nam posłuszeństwa. Naprawa może okazać się równie kosztowna. Jeśli chcemy by dalej digitalizacja w Archiwum Państwowym była kontynuowana , PTG będzie musiało ponieść takie koszta.
Zasób Archiwum Państwowego w Gdańsku tylko w zakresie ksiąg metrykalnych obejmuje ok. 200 USC biorąc po uwagę ,że średnia wielkość zasobu to ok. 1,5 m i zakładając ,że dziennie można zrobić zdjęcia z ok. 2 m akt(na jednym stanowisku) cały ten proces będzie trwał ok .100 dni. Dotychczas wykonaliśmy przez cały okres trwania projektu ok. 25.000 zdjęć.
Następnie Mariusz poprosił wszystkich chętnych do pomocy przy realizacji projektu współpracy z AP Gdańsk w zakresie obróbki graficznej i nadzoru nad indeksacją. Obróbka graficzna i indeksacja zasobów, to następne etapy projektu, które potrzebują pomocy członków Towarzystwa.


Mariusz i Janusz omawiają doświadczenia z pierwszych tygodni trwania projektu digitalizacji zasobów Archiwum Państwowego w Gdańsku

Z uwagi na koszta, które zostaną poniesione w czasie trwania projektu, trzeba się zastanowić nad zmianą statusu naszego Towarzystwa na Towarzystwo rejestrowane. Sprawa ta będzie poruszona na najbliższym spotkaniu styczniowym PTG . Z uwagi na to, że jest to jednocześnie spotkanie podsumowujące roczny okres działalności wybranego Zarządu za 2010 rok , będzie to Walne Spotkanie Członków PTG. Program tego spotkania będzie rozesłany do wszystkich członków do końca 2010 roku.
Na tym zakończyła się część oficjalna grudniowego spotkania. Wszyscy obecni złożyli sobie nawzajem życzenia świąteczne i noworoczne. Janusz przekazał także życzenia od Wisi Walder, która bardzo chciała połamać się opłatkiem ze wszystkimi, ale z przyczyn osobistych nie mogła przybyć na nasze spotkanie.


Pani Prezes Ania Krzyżankowska-Glińska składa wszystkim członkom PTG i ich rodzinom życzenia Świąteczne i noworoczne i za chwilę wszyscy będziemy dzielić się opłatkiem

Wszystkim członkom Towarzystwa i wielu sympatykom genealogii składamy ,życzenia zdrowia ,pomyślności , wielu przyjemnych chwil w nadchodzącym roku, a najważniejsze ciekawych i interesujących odkryć w naszych poszukiwaniach korzeni rodzinnych .

Zdjęcia: Irena Sukiennik, Mariusz Momont
Tekst: Janusz Pawelczyk