You are here: Chronicle

11.09.2010- Wrześniowe spotkanie PTG i wykład p.Elżbiety Grot kustosza Muzeum Stutthof w Sztutowie

Na powakacyjny sobotni wykład zaprosiliśmy p.Elżbietę Grot, kustosza Muzeum Stutthof w Sztutowie i członka Stowarzyszenia „Rodzina Piaśnicka”, stąd tematem wykładu był "Stutthof i Piaśnica-miejsca męczeństwa i masowych zbrodni na Pomorzu". Nie wiedzieliśmy, że wykład wzbudzi tak wielkie zainteresowanie i będzie razem z częścią dyskusyjną trwał blisko 3 godziny.


Wszyscy zamieniliśmy się w słuch...


Aby wprowadzić słuchaczy w odpowiedni nastrój p. Elżbieta Grot zaproponowała, aby posłuchać oratorium "REQUIEM PIAŚNICKIE". Tłem wykładu był film o Piaśnicy wyświetlany bez głosu, gdzie obrazy niejako „mówiły” same za siebie. Po chwili mogliśmy zacząć się wsłuchiwać we właściwy wykład. W pierwszych słowach wykładu prelegentka starała się uzmysłowić słuchaczom jak i dlaczego doszło do powstania tak straszliwych miejsc kaźni Polaków i przedstawicieli innych narodów jak Piaśnica czy Stutthof. Okazało się bowiem, że Niemcy nigdy nie pogodzili się z ustaleniami Traktatu Pokojowego zawartego po pierwszej wojnie światowej. Zawsze żywili nadzieję, że kiedyś wrócą na tereny Pomorza. Jeszcze przed drugą wojną światową gromadzili informacje o Polakach- patriotach członkach np.Polskiego Zwiazku Zachodniego, Związku Strzeleckiego czy też Stronnictwa Narodowego. Zostały sporządzone tzw. listy gończe za Polakami patriotami tzw. „Sonderfahndungsbuch Polen” dla całej Polski i prawdopodobnie dla Wolnego Miasta Gdańska.W książkach tych, oprócz imienia i nazwiska, była zamieszczana data urodzenia, zawód i adres i oddział Gestapo , który miał aresztować wskazaną osobę. Dla terenów Pomorza Gdańskiego były one sporządzone dla pow.wejherowskiego, pow.kartuskiego, pow.kościerskiego i terenów Miasta Gdyni i również dla Wolnego Miasta Gdańsk.
Miejsc egzekucji Polaków na Pomorzu było ok. 452 i zginęło w nich razem oprócz Stutthofu od około 36 tys.do nawet 60 tys., a największym miejscem masowych straceń były lasy piaśnickie mieszczące się niedaleko Krokowej. Miejsce to wybierał leśniczy lasów wejherowskich oraz jeden z synów hrabiego von Krockow. Zasadniczym celem polityki hitlerowskiej po wkroczeniu na ziemie polskie, było wysiedlenie miejscowych obywateli, pochodzących z Centralnej Poski, a pozostałych urodzonych na Pomorzu - zniemczenie. Część Polaków z terenu Pomorza została wysiedlona do Generalnej Guberni, część wywieziona do obozów koncentracyjnych, a jeszcze inna część zginęła w miejscach kaźni, straceń  czy mordu.
Aresztowania rozpoczęły się już 1 września i objęły ok. 1500 osób z terenu Wolnego Miasta Gdańsk.Osoby te umieszczono w Victoria Schule( dzisiejszy Wydział Biologii i Nauk o Ziemi Uniwersytetu Gdańskiego mieszczący się w Gdańsku przy ul.Kładki 24). Drugim takim miejscem aresztowań Polaków był przejściowy obóz dla jeńców wojennych w Gdańsku Nowym Porcie(od 7 września), a po zdobyciu przez Niemców Gdyni 14 września 1939 r.,obozy dla osób internowanych w Gdyni - Grabówek, Redłowo,więzienie przy ul.Starowiejskiej i budynek Sądu przy pl.Konstytucji. Miejscem, gdzie następnie byli kierowani więźniowie w celu wyselekcjonowania osób przeznaczonych do rozstrzelania, było więzienie w Wejherowie. Z więzienia w Wejherowie więźniowie byli przewożeni samochodami zakrytymi plandekami do lasu, gdzie uprzednio wykopano groby. Groby te zostały wykopane przez miejscowych Niemców i więźniów z obozu w Nowym Porcie tzw.Himelskommando. Więźniowie ci zostali również rozstrzelani w Piaśnicy. Rozstrzeliwania odbywały się od końca października 1939 roku do wiosny 1940 r., z tym, że do grudnia 1939 rozstrzelano zatrzymanych Polaków skazanych na śmierć z terenów Pomorza.Równolegle przysyłano transporty kolejowe do Wejherowa przez stację Lębork z głębi Rzeszy.Osobną grupą rozstrzeliwanych byli umysłowo chorzy, między innymi z Zakładów w Lęborku i Stralsundzie. Historycy oceniają, że w Piaśnicy mogło zginąć od 10000 do 14000 osób(Ustalenia dr Barbary Bojarskiej). Do dnia dzisiejszego nie przeprowadzono badań archeologicznych. W październiku 1946 wykonano ekshumacje szczątków ofiar, które nie zostały spalone latem 1944 roku na rozkaz Himmlera. Zachowały się zwłoki 305 osób w grobach 1 i 2. Zwłoki z tych grobów zostały rozpoznane przez najbliższe rodziny ( niekiedy po guzikach od munduru pocztowego, tak jak to miało miejsce w przypadku mego dziadka Jana Pawelczyka).Elitę Polaków z Wybrzeża Gdańskiego rozstrzelano 11.11.1939.Niemcy w sposób szczególny wybrali tę datę , która była Świętem Niepodległości obchodzonym przez II Rzeczpospolitą po okresie 123 lat zaborów. Tego dnia ( to już udało się ustalić) rozstrzelano 314 osób między inn. Błogosławioną Alicję Kotowską-Zmartwychwstankę. Alicja Kotowska była członkiem honorowym Polskiego Związku Zachodniego. Już sama ta przynależność do tej organizacji wystarczała, aby znaleźć się na liście osób przeznaczonych do rozstrzelania.
Po rozważaniach o Piaśnicy miała rozpocząć się druga część wykładu poświęcona obozowi koncentracyjnemu Stutthof. Miała być ona prowadzona podobnie- W tle na ekranie film o KL Stutthof, puszczany bez fonii i wykład p.Elzbiety Grot. Niestety, mimo wielu prób nie udało się go odtworzyć. Wówczas nastąpiła zmiana koncepcji wykładu. Jeszcze przed wykładem Jarek Bieliński pochwalił się, że ma płytę z nagraniem rozmowy z Leonem Prusińskim –synem właściciela hotelu w Wejherowie, więźniem KL Stutthof, o numerze 18633, na temat rozstrzeliwań w Piaśnicy i wspomnień z obozu koncentracyjnego. Rozmowa była przeprowadzona w dniu 11 listopada 1989 roku w Wejherowie.
Wszyscy bardzo chętnie się zgodzili na prezentację tego filmu, tym bardziej, że była ona związana z tematem wykładu. Leon Prusiński kilkakrotnie powtarzał, że jest zwolennikiem Romana Dmowskiego, bez którego, a także bez Antoniego Abrahama, Tomasza Rogali, Mieczysława Marchlewskiego i Antoniego Miotka ,wysłanników Kaszubów i Pomorzan do Wersalu, Polska nie odzyskała by Pomorza Gdańskiego po I wojnie światowej. Dwukrotnie przypomniał też myśl Romana Dmowskiego „Naród , który nie wyciąga właściwych wniosków ze swojej historii, tego przyszłość stoi pod znakiem zapytania”.
Leon Prusiński w rozmowie z młodymi badaczami historii zaprezentował między innymi dwa wspomnienia- jedno z pobytu w obozie KL Stutthof, a drugie na temat przeżyć jedenastoletniego chłopca, który zginął w Piaśnicy. Aby uwiarygodnić pierwsze wspomnienie, zaprezentował je w formie "Oświadczenia". Dotyczyło ono współwięźnia Lucjana Cylkowskiego, który przyznał się do podpisania współpracy z Gestapo w zamian za uwolnienie z aresztu, a który tej współpracy nie podjął, został ponownie aresztowany, skazany na śmierć i stracony w KL Stutthof. Drugie wspomnienie zostało nam przedstawione w sposób poetycki i dotyczyło śmierci 11 letniego chłopca 11 listopada 1939 r. wraz z matką. Leon Prusiński zwrócił także uwagę, że w Polsce z okresu PRL mówiono wiele na temat np. zbrodni w Palmirach, gdzie rozstrzelano kilkaset osób, a prawie nigdy nie wspominano na temat największych masowych rozstrzeliwań w lasach piaśnickich. Na zakończenie pokazał jeszcze nigdy przedtem niepublikowane zdjęcia z aresztowań Polaków w Gdyni i zdjęcia z Piaśnicy z różnych okresów.


Prezentacja filmu o Leonie Prusińskim

Po zakończeniu filmu, prelegentka wspomniała, że zdjęcia, które zaprezentował Leon Prusiński pod koniec spotkania, można zobaczyć w książce Barbary Bojarskiej „Piaśnica- miejsce martylologii i pamięci. Z badań nad zbrodniami hitlerowskimi na Pomorzu" - ostatnie wydanie z 2009 r. ( jest jeszcze możliwość jej nabycia). P.Grot powiedziała, że do dnia dzisiejszego na podstawie dokumentów zgromadzonych w Archiwum Państwowym oddział w Gdańsku i Gdyni oraz IPN Gdańsk, udało się ustalić 852 nazwiska osób zamordowanych w Piaśnicy w latach 1939-1940. Wspomniała również o wystawie zorganizowanej w roku 2009 w Muzeum Miasta Gdyni, gdzie były zaprezentowane oryginalne dokumenty osób zamordowanych w lasach piaśnickich (np. książeczki wojskowe ,legitymacje przynależności do takich organizacji jak: Liga Kolonialna, Liga Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej, Związek Strzelecki) – przynależność ta, jak już wcześniej wspomniano, oznaczała umieszczenie w księdze gończej i mogła być równoznaczna niejednokrotnie wyrokowi śmierci.
Po omówieniu filmu p.Elżbieta zaczęła przybliżać nam wiedzę o KL Stutthof. Dowiedzieliśmy się, że budowa obozu w wiosce Stutthof(Sztutowo), rozpoczęła się jeszcze przed II wojną światową w roku 1939 i była finansowana z pieniędzy Senatu Wolnego Miasta Gdańska. Obóz podlegał w początkowym okresie Policji i Gestapo w Gdańsku, a do jego budowy byli od samego początku zmuszani więźniowie. Znajdował się tam Dom Starców i Dom Wypoczynkowy. Teren po budowę obozu był podmokły i trzeba go było palować pod budowę baraków. Najgorsze warunki panowały w obozie na początku 1940 roku, kiedy w 2-ch barakach przebywało do 4000 osób. Nie było miejsc do spania i część więźniów spała przez pół nocy, a część przez drugą połowę. Panowały też straszne choroby, które powodowały wysoką śmiertelność, jak „krwawa biegunka”. Pierwsze ofiary obozu Stutthof leżą na cmentarzu Ofiar Hitleryzmu na Zaspie. Więźnia w pierwszym okresie można było pobić ze skutkiem śmiertelnym, można go było też zastrzelić przy załatwianiu potrzeby w latrynie obozowej( dole kloacznym) pod zarzutem np. ucieczki. Egzekucje na początku istnienia obozu w Stutthofie odbywały się na podstawie sądów doraźnych. Obóz w Stutthofie, w pierwszym okresie jego istnienia, nie był traktowany przez władze niemieckie jako obóz koncentracyjny ( mimo iż w rzeczywistości nim był). Dopiero wizyta Himmlera 23.11.1941 zadecydowała o jego statusie. 7.01.1942 obóz w Stutthofie staje sie obozem koncentracyjnym i od tej pory podlega Inspektoratowi Obozów Koncentracyjnych. Do 1941 roku w Stutthofie miały miejsce 2 masowe egzekucje wybitnych działaczy Polonii Gdańskiej, pierwsza odbyła się 22.01.1940, podczas której zginęło 22 osób, a podczas drugiej 67 działaczy 22 marca 1940 roku. Po styczniu 1942 rozpoczęto rozbudowę obozu i powstało dalsze 30 baraków dla więźniów. W nowych barakach mogło przebywać jednocześnie 500 -1000 osób. Do roku 1942 do obozu w Stutthofie były wiezione osoby głównie z terenu Pomorza, a potem z całej okupowanej Europy( 26 krajów), a nawet obywateli USA. Każdy więzień był zobowiązany nosić tzw. winkiel, na którym był numer więźnia i litera kraju z którego pochodził, natomiast kolor winkla mówił o powodzie uwięzienia. Służba więzienna SS-mańska w ten sposób miała wiele informacji o więźniach. W KL Stutthof byli więzieni działacze opozycyjni, komuniści, także ci, co odmówili współpracy z władzami hitlerowskimi, a na terenie Pomorza między innymi ci, co nie podpisali tzw.III grupy narodowościowej-Eingedeutsche. Do KL Stutthof można było też trafić w wyniku donosu sąsiadów, za działalność konspiracyjną, członkostwo w TOW Gryf Pomorski, a nawet za mówienie po polsku. W KL Sttuthof po nieudanym zamachu na Adolfa Hitlera w Wilczym Szańcu, uwięziono rodzinę i bliskich współpracowników hrabiego von Stauffenberga. W 1943 roku komora gazowa była używana do odkażania odzieży. Pierwszy raz komora gazowa do uśmiercenia ludzi była użyta w czerwcu 1944 r., kiedy po raz pierwszy poprowadzono do niej skazanych na śmierć więźniów z Pawiaka. Gazowano także inwalidów rosyjskich , do komór gazowych kierowano kobiety -Żydówki, które uznano za nieużyteczne. Żydówki też były gazowane w wagonie specjalnym, zabijano je także strzałem w tył głowy. Śmiertelność w KL Stutthof była powodowana również przez warunki bytowe, wyżywienie, ubiór, ciężką pracę w zakładach zbrojeniowych. Najwięcej zgonów, poza egzekucjami, spowodowały epidemie krwawej biegunki i tyfusu plamistego. Epidemia tyfusu plamistego, która wybuchła jesienią 1944 roku, trwała aż do końca wojny. W wyniku tej epidemii zmarło kilkanaście tysięcy więźniów kobiet i mężczyzn. Ostatni transport z ewakuowanymi więźniami opuścił KL Stutthof 27.04.1945 r. i po rejsie morzem na barkach dotarł do portu we Flensburgu 4.05.1945 r.. Spośród 12000 przetrzymywanych od stycznia 1945 roku, ocalało tylko 4500 osób. W ciągu całego okresu istnienia obozu KL Stutthof zostało uwięzionych 110 000 osób, z których zginęło ok. 65.000 osób w obozie macierzystym, jego w podobozach, bądź w czasie jego ewakuacji drogą lądową i morską. Podobozy Stutthofu były zlokalizowane między innymi w Elblągu, Lęborku, Gdańsku, Gdyni, w okolicach Nowego Miasta Lubawskiego, Królewca, a nawet Policach k/Szczecina.
Na tym wykład się zakończył i wszyscy teraz mogli zadawać pytania na interesujące ich tematy. Pierwsze pytania zadał Grzegorz Grzenkowicz. Dotyczyły one rodzeństwa jego dziadka i babci. Nikodem vel Mikołaj Grzenkowicz – brat dziadka Grzegorza pochodził ze Strzepcza, był członkiem konspiracyjnej organizacj TOW Gryf Pomorski, został schwytany w 1944 r., zginął w „marszu śmierci” w okolicach Pruszcza Gdańskiego. Grzegorz 01.09.2010 r. wysłał ankietę n/t swego przodka do Muzeum Stutthof w Sztutowie i z niecierpliwością czeka na odpowiedź, gdyż do tej pory w publikacjach, które przegladał nie znalazł informacji przebywania w KL Stutthof Nikodema vel Mikołaja Grzenkowicza. Już po naszym wrzesniowym spotkaniu Grzegorz przysłał mai'la poniższej treści:
oto informacja z Muzeum Stutthof w Sztutowie z dnia 16. 09. 2010 r. :
GRZYNKOWICZ Nikodem /GRZYNKOWITZ Nikodem takie dwie formy zapisu imienia i nazwiska figurują w dokumentach/ ur. 05.12.1914 r., w KL Stutthof osadzony został w lipcu 1944 r. W obozie oznaczony numerem 40 296. Figuruje na wykazie więźniów wypisywanych ze szpitala obozowego w dniu 11.07.1944r. Brak danych, w częściowo zachowanych materiałach dokumentalnych, dotyczących końcowego pobytu w/w w obozie.
Podstawa informacji: I-III-45012 Akta personalne więźnia
I-VB-23 Wykazy więźniów zwalnianych ze szpitala
I-IIC-3 Lista transportowa więźniów przesyłanych od innych obozów
I-IVF-4 Wpłaty na konto pieniędzy odebranych więźniom lub przesłanych im do obozu


Ciekawa historia była też drugiego przodka Grzegorza – Józefa Tomaczkowskiego, brata jego babci. Wiadomo było, że zginął w czasie II wojny światowej. Początkowo w jego rodzinie istniało przeświadczenie, że był uwięziony w tajemniczych okolicznościach, być może zginął nawet na Westerplatte jako żołnierz. Prawdziwą wersję znała jednak tylko siostra babci. W latach 1936-39 Józef Tomaczkowski pracował w cegielni w Bysewie. W pierwszych dniach września 1939 r. został aresztowany, kiedy woził cegłę do Wolnego Miasta Gdańska i trafił do obozu Stutthof.
Następne pytania zadał Wiesiek Kledzik, a dotyczyło ono wspomnień kolejarza, który bacznie obserwował i notował transporty, które przychodziły do Piaśnicy w okresie październik-listopad 1939 r..Kolejarz swe wspomnienia zanotował, a ich kopię Wiesiek ofiarował p.kustosz Elżbiecie Grot. Drugie pytanie dotyczyło początkowego statusu obozu Stutthof. Był to obóz przejściowy dla jeńców cywilnych, podlegajacy Policji Gdańskiej, a od 1.10.1940 r. pełnił funkcję obozu wychowawczego dla osób uchylajacych sie od pracy. Więźniowie byli skazywani na karę 56 dni pobytu w obozie lub jej wielokrotność. W momencie zwolnienia musieli podpisać oświadczenie, że nie ujawnią nikomu prawdy o obozie, pod groźbą ponownego osadzenia. Wiesiek zadał także pytanie dotyczące domów publicznych działających na terenach obozów koncentracyjnych. Okazało się, że na terenie KL Stutthof również w1944 r. działał dom publiczny. Kolejne pytanie dotyczyło możliwości dowiedzenia się, gdzie zginął przodek Wieśka - Edward Kledzik, na którego doniósł jego sąsiad. Czy była to Piaśnica czy Stutthof, a może lasy koło Stegny, gdzie miały miejsce pierwsze egzekucje. Do dnia dzisiejszego nie było badań archeologicznych. Wiesiek wysłał pisma do Muzeum Stutthof, napisał też do Biura Informacji i Poszukiwań PCK i z obu tych instytucji otrzymał odpowiedź negatywną. Na pytanie, co można jeszcze zrobić, aby wyjaśnić, gdzie mógł zginąć Edward Kledzik, Elżbieta Grot powiedziała, że pozostaje jeszcze wysłanie pisma do Międzynarodowego Biura Poszukiwań w Bad Arolsen w Niemczech.


Wiesław Kledzik prezentuje wspomnienia kolejarza z Piaśnicy

Następnie głos zabrał Wojtek Beszczyński. Opowiedział o sobie, że zna dobrze j.rosyjski i często dostaje korespondencję w tym języku. Przeczytał z książki poświęconej Mierzei Wiślanej jak Rosjanie opowiadali o zajmowaniu obozu Stutthof 8.05.1945 r., jak artrylerzyści na 3 godziny przed końcem ustania działań wojennych starali się wystrzelić cały zapas amunicji, gdy wtem dowiedzieli się, że na linii ich strzału jest obóz w Stutthofie, ostrzał artyleryjski natychmiast ustał. 9.05 1945 r. politruk otworzył wrota obozu KL Stutthof- pozostało już tylko 150 więźniów, ponieważ reszta była wcześniej ewakuowana już od stycznia 1945. Od 4-5 maja 1945 obóz przeszedł pod komendę Wehrmachtu. Wojtek brał ostatnio udział w Konferencji zatytułowanej „Obozy jenieckie na Pomorzu Zachodnim”. Okazuje się, że w obozach jenieckich zginęło prawie 850000 tysięcy Rosjan. Wojtek często otrzymuje prośbą Rosjan o pomoc w poszukiwaniu przodków. Przekazał też pani Grot kartotekę jeńca radzieckiego z podobozu KL Stutthof w Toruniu.
Z kolei zabrał głos Adam Kamiński, który zaproponował, że na stronie PTG może umieścić linki do fundacji, które mogłyby zasponsorować badania archeologiczne np. w Piaśnicy.
Dalej Krzysztof Zieliński opowiedział o ks. Antonim Kalinowskim, bracie stryjecznym jego babci, któremu na nagrobku na cmentarzu na Zaspie zmieniono miejsce urodzenia. Pani Elżbieta Grot czytając dokument wystawiony przez cmentarz na Zaspie odczytała, że błąd popełnił grabarz, niestety tak zapisano w ówczesnych dokumentach i sprostowanie dzisiaj tego błędu jest trudne i wymaga zgłoszenia do Zakładu Dróg i Zieleni w Gdańsku.
Z kolei Mariusz Momont opowiedział o wzięciu udziału przez członków PTG w prezentacji multimedialnej, która odbyła się w lipcu w Muzeum Stutthof w Sztutowie i zapytał o gdzie znajduje się księga „Sonderfahndungsbuch Polen" tzn. zestawienie szczególnie niebezpiecznych Polaków dla III Rzeszy. Oryginał tej Księgi jest przechowywany przez Instytut Zachodni w Poznaniu. Jednocześnie wystąpił z pomysłem indeksacji tej interesującej publikacji. Zapytał się też o istnienie : obozu  w Wejherowie oraz listy osób ewakuowanych "w marszu śmierci" z obozu w Stutthofie w styczniu 1945 roku. Pani Grot odpowiedziała, że na temat istnienia obozu w Wejherowie nie wie, jednak nie jest to zakres jej badań. Na drugie pytanie Pani Grot odpowiedziala, że nie ma listy osób ewakuowanychw dokumentach KL Stutthof. Pani Grot z tego powodu zbiera informacje o osobach ewakuowanych od świadków wydarzeń, ze śladowych dokumentów z Archiwów Krajowych i z Zagranicy.   
W kolejnym wystąpieniu uczestnicząca w naszym spotkaniu p. Prezes Związku Przyjaciół Pomorza Elżbieta Kowalik zaprezentowała projekt pomnika Pomordowanych Pomorzan w latach 1939-45. Autorem Projektu , który zyskał największe uznanie wśród jury konkursu był p.Zbigniew Mikielewicz z Torunia. Pomnik miał powstać u zbiegu ulic Smoluchowskiego i Marii Skłodowskiej-Curie w Gdańsku Wrzeszczu już od 1 września 2009 r., ale na przeszkodzie jego powstania zaważyły sprawy finansowe. W tej chwili są poszukiwani sponsorzy tego przedsięwzięcia jak i mile są widziane wpłaty na rzecz jego powstania również od osób fizycznych. Więcej informacji na ten temat można przeczytać w artykule zamieszczonej na stronie http://polskatimes.pl/dziennikbaltycki/fakty24/164157,zbudujmy-razem-pomnik-pomordowanych-pomorzan,id,t.html
Ostatnie już pytania zadał Bronek Wenta- dotyczyły one pewnego Żyda, który uciekł w 1945 roku z „Marszu Śmierci” i był ukrywany przez rodzinę Bronka niedaleko Leśniewa k/Pucka- jak to się stało, że tam się znalazł? Okazało się, że grupa 300 Żydów ewakuowanych z Kokoszek dołączyła do grupy ok. 1100 więźniów z KL Stutthof, przebywajacych w obozie ewakuowanych w Rybnie, w lutym 1945 r.. Jedna grupa, podczas drugiej fazy ewakuacji, dotarła przez Leśniewo do Pucka, a druga do Wejherowa. Drugie pytanie dotyczyło Józefa Kużela – brata dziadka Bronka – dlaczego podawane są aż trzy miejsca jego zgonu(KL  Dachau, Piaśnica, Oranienburg). Wiadomo jednak, że gdyby zginął w Piaśnicy, to mógł nie zostać zidentyfikowany, bo jak wcześniej napisano, spośród ok. 12000 osób zamordowanych w Piaśnicy, do dnia dzisiejszego udało się zidentyfikować niecałe 10% ofiar.
Na koniec długiego, bardzo ciekawego wykładu, podziękowaliśmy naszemu Gościowi p.Elżbiecie Grot, za naświetlenie historii i miejsc tragedii Pomorza. Tematyka wykładu wzbudziła duże zainteresowanie wśród naszych członków, którzy często poprzez losy swoich rodzin związani są z tymi miejscami kaźni i jednocześnie poprosiliśmy p. Elżbietę o możliwość ponownego zaprezentowania w przyszłości tej tematyki na naszym spotkaniu.


Co by tu powiedzieć, aby podziękowanie wypadło jak najlepiej....


Dalszy przebieg sobotniego spotkania miał przebieg bardziej kameralny. Jak w każdą „genealogiczną” sobotę zaczęły się rozmowy w grupach miłośników genealogii. W tych rozmowach brał udział gość z Moskwy, który poszukiwał swoich przodków.

zdjęcia: Mariusz Momont
tekst: Janusz Pawelczyk