You are here: Chronicle

12.06.2010 - Czerwcowe spotkanie PTG - Dr Tomasz Rembalski i historia Gdyni

Z niecierpliwością i dużym zaciekawieniem czekaliśmy na wykład gościa spotkania w dniu 12.06.2010 dr Tomasza Rembalskiego, adiunkta na Uniwersytecie Gdańskim i starszego kustosza Muzeum Miasta Gdyni, który przygotował wykład na temat: „Znaczenie genealogii w badaniach historycznych epoki nowożytnej na przykładzie Gdyni”.

Wykład się zacznie już za chwilę.......

Był on poświęcony dziejom wolnego sołectwa i karczmy w Gdyni oraz dziejom rodów gdyńskich właścicieli tych obiektów. Na samym początku wykładu prelegent powiedział, że jeśli chcemy poszerzyć informacje na temat Wolnego sołectwa i karczmy w Gdyni możemy sięgnąć do publikacji jego autorstwa p.t „Właściciele wolnego sołectwa i karczmy w Gdyni (1362-1828)", noszącej podtytuł studium genealogiczno-historyczne kaszubskiej elity wiejskiej (Blumhoffowie, Kur-Kurowscy, Wojewódkowie, Ciskowsy, Skwierczowie).

Główną tezą postawioną przez prelegenta było to, że zbadanie dziejów karczmy i sołectwa w Gdyni na przestrzeni czasów nowożytnych, bez szczegółowych badań genealogicznych, jest prawie niemożliwe. Z prelekcji mogliśmy dowiedzieć się, że funkcja sołtysa w okresie przedrozbiorowym i czasach zaboru pruskiego była związana z urzędem sądowniczym i była dziedziczna. W tym czasie sołtys danej wsi był zobowiązany do wymierzania kar za różne przewinienia.

Wcześniej jednak dowiedzieliśmy się, że nazwa Gdynia pojawiła się po raz pierwszy w źródłach w roku 1253, a Oksywie – parafia, do której przez długi okres należała Gdynia, ok. roku 1218. W czasach średniowiecznych - przed krzyżackich - tereny Oksywia i Gdyni należały do Piastów, potem Sobiesławiców, a w 1218 cała Kępa Oksywska z Gdynią została nadana zakonowi Norbertanek z Żukowa. W następnym okresie Pomorze Gdańskie zostało najechane przez Prusów, został spalony klasztor zakonu Cystersów w Oliwie. Istnieje hipoteza mówiąca o tym, że Książę Świętopełk II chcąc wynagrodzić poniesione straty przez Cystersów nadał im w dzierżawę część terenów Kępy Oksywskiej. Nastał wieloletni spór pomiędzy klasztorem Cystersów z siedzibą w Oliwie i Rumi, a klasztorem Norbertanek z Żukowa, tak wielki, że musiał go rozsądzić sam papież. W końcu nastały rządy Krzyżaków, którzy sympatyzowali z Cystersami. Cystersi otrzymali na własność północną część Kępy Oksywskiej, a południowa pozostała w ręku Norbertanek. Wiemy również o tym, że Gdynia na przełomie XIII/XIVw dostaje się w ręce rycerzy spod Rusocina. W 1362 roku Piotr z Rusocina dokonuje lokacji Gdyni na prawie chełmińskim. Karczma i sołectwo są wymienione w dokumencie klasztoru żukowskiego w 1346 roku. Następna – bardzo ważna data dla Gdyni to czerwiec 1382 - przekazanie jej terenu wraz z innymi wsiami klasztorowi Kartuzów. Kolejne dokumenty własności dla przyszłych sołtysów Gdyni były wystawiane właśnie przez Klasztor Kartuzów. Właścicielami sołectwa w Gdyni byli początkowo Ditmerowie (1641), potem przez 80 lat nie zachowały się źródła dotyczące następnych właścicieli, aż do roku 1738, gdzie jako sołtys gdyński został wymieniony Jakub Angels. Nasz gość przedstawił następnie genealogię kolejnych sołtysów - przedstawicieli rodu Blumhoffów, Kurr-Kurowskich, Wojewódków i ich wywody przodków. Z zaprezentowanych tablic genealogicznych wynikało, że rodziny Kur-Kurowskich i Wojewódków były spowinowacone, ponieważ wolne sołectwo gdyńskie było dziedziczne. Prawdopodobnie ród Kur-Kurowskich był spokrewniony w linii żeńskiej również z Jerzym III – ostatnim z rodu Blumhoffów. Jan Wojewódka był ostatnim wolnym sołtysem we wsi Gdynia do 13 grudnia 1872. Od tej pory urząd sołtysa przestał być dziedziczny, a sołtysi byli wybierani przez władze gminy z naczelnikiem na czele. Sołectwo po ojcu odziedziczyła przedostatnia córka Jana Wojewódki Jadwiga. Jadwiga sprzedała następnie ziemie sołectwa prawdopodobnie Magdalenie Skwiercz matce Elżbiety Skwierczówny. Z kolei Magdalena Skwiercz sprzedaje część działki sołeckiej siostrom Wincentynkom, a pozostałą część odziedzicza jej córka Elżbieta, która w przedwojennej Gdyni staje się jednym z większych właścicieli ziemskich .

dr Tomasz Rembalski prezentuje rodowód Blumhoffów z Gdyni

Dzieje karczmy gdyńskiej są nieco inne. Mimo ,że zostaje ona wymieniona w źródłach już w roku 1386, to dokumenty mówiące o nadaniu jej na własność znanemu z nazwiska sołtysowi są datowane dopiero na rok 1638 – kiedy obejmuje sołectwo Gdyni ród Blumhoffów. Jako kolejni właściciele karczmy wymienione są rodziny Kurr-Kurowskich i Ciskowskich, które były również ze sobą spokrewnione. Ciskowscy sprzedają karczmę Janowi Marschallowi, a on w 1870 roku już po 3 miesiącach Franciszkowi i Juliannie Skwiercz. Ród ten był wymieniony w książce Edwarda Obertyńskiego ”Saga rodów gdyńskich” jako jeden z najstarszych w Gdyni. Karczmę gdyńską później odziedzicza Augustyn Józef. W roku 1928 Karczma staje się pięknym hotelem z restauracją, który nosi dumną nazwę „Centralny”.

Według zaprezentowanych źródeł, Wolne Sołectwo w Gdyni było zlokalizowane w miejscu dzisiejszego Szpitala Miejskiego na Placu Kaszubskim, a Karczma gdyńska tam gdzie dzisiaj jest hotel „Lark”. Najciekawsze jest jednak to, że w drzewie genealogicznym Ewy Skwiercz, możemy zobaczyć również przedstawicieli rodów Kurr-Kurowskich, Ciskowskich. Wynika stąd to, że właściciele karczmy w Gdyni byli spokrewnieni z właścicielami sołectwa gdyńskiego nawet jeszcze u progu XX wieku.

Wywód przodków Elżbiety Skwiercz (zdjęcie pochodzi z książki ‘Właściciele wolnego sołectwa i karczmy w Gdyni (1362-1928) autorstwa dr Tomasza Rembalskiego)

Mogliśmy również zobaczyć kopie dokumentów nadania sołectwa i karczmy kolejnym członkom rodziny Blumhoffów, Kur-Kurowskich. Pan doktor Rembalski przy okazji prezentacji drzewa genealogicznego rodziny Blumhoffów przypomniał, że w nawiasach kwadratowych zapisujemy dane biograficzne uzyskane z innych źródeł niż metrykalne.

Usłyszeliśmy również bardzo ciekawą historię dotyczącą nazwisk Kurr i Kurowskich. Panuje pewien spór na temat pochodzenia tych nazwisk. Edward Breza i Tomasz Rembalski twierdzą, że nazwiska te mają czysto kaszubskie pochodzenie, wbrew informacjom zamieszczonym przez Edwarda Obertyńskiego, jakoby rodziny te przywędrowały na teren Pomorza z Podola za czasów Jana Sobieskiego.

Znacznym utrudnieniem dla poszukiwań genealogicznych prowadzonych przez dr Tomasza Rembalskiego był fakt że księgi metrykalne z Parafii Oksywia, do której należała niegdyś wioska Gdynia spłonęły w czasie pożaru w roku 1800.

Jeżeli chodzi o tereny dzisiejszego miasta Gdyni to przynależały one do trzech okolicznych Parafii:Oksywia, Chwaszczyna i Kielna.

Dowiedzieliśmy się, że istnieją również źródła poza metrykalne, z których można czerpać istotne genealogiczne informacje na temat Pomorza. Są to między innymi:
1. Dokumenty z Lustracji Królewszczyzn
2. Kataster Fryderycjański
3. Akta Archiwum Skarbu Koronnego
4. Akta sądowe
5. Akta Rejencji gdańskiej i kwidzyńskiej
6. Zbiory specjalne Biblioteki PAN dotyczące akt Klasztoru Kartuskiego
7. Akta gruntowe

Dr Tomasz Rembalski jest niewątpliwie ekspertem od spraw związanych z historią Gdyni i genealogią starych gdyńskich rodów, dlatego obecność T.Rembalskiego w naszej siedzibie będziemy długo pamiętali.

Po zakończeniu prelekcji przez dr Tomasza Rembalskiego nie poszliśmy jeszcze do domów, ale omawialiśmy jeszcze inne sprawy.
Nasz kolega Wiesław Kledzik zaprezentował napisany przez siebie list do "Wysokich Obcasów" - dodatku sobotniego "Gazety Wyborczej", w którym przedstawił ciekawe koleje losu dziewczyny noszącej jego nazwisko, a do napisania listu zainspirował go artykuł we wcześniejszym numerze magazynu, dotyczący panien z dzieckiem. Wiesiek zwrócił uwagę na pewien zapis w księgach chrztów z XVIII i XIX wieku, w którym ksiądz określając status panny z dzieckiem zapisywał czasami virgo – co znaczy panna, a czasami deflorata- co znaczy pozbawiona dziewictwa. W jego rodzinie była również panna z dzieckiem, która popłynęła statkiem do Ameryki, a dziecko - jej córka przyjęło nazwisko matki. Nasz kolega odkrył w wyniku poszukiwań genealogicznych, że owa panna z dzieckiem wyszła za mąż w USA , a córka jej została adoptowana przez ojczyma.

Tekst: Janusz Pawelczyk
Zdjęcia: Mariusz Momont